6. piętro chce być dawcą, ale nie wie jak?

Aneta Sieradzka        10 maja 2016        3 komentarze

Eleganckie wnętrze, gdzieś na 6. piętrze jednego z warszawskich biurowców. Ładny widok na Warszawę, nie wiem w którym kierunku bo od zawsze mi się mylą te wszystkie strony świata. Ale to mało ważne. Piję niezbyt dobrą kawę przez całe to spotkanie i na koniec tegoż spotkania, miły pan w gustownym garniturze oznajmia mi, że chciałby zostać dawcą i jak ma to zrobić…?
Na co ja: bardzo się cieszę
Pan: tylko nie wiem co będzie lepsze, zapisać to w testamencie, czy złożyć oświadczenie u notariusza? Wspólnie z żoną czy osobno?
Słucham, nie wierzę co słyszę i unoszę się z fotela… przynajmniej tak mi się wtedy wydawało…
Po czym oznajmiam elokwentnemu Panu, to co poniżej napiszę. Przyznam, że nie sądziłam, że będę tutaj poruszać temat, jak zostać dawcą w Polsce czy generalnie na świecie, ale przykład tego Pana, dobrze wykształconego, światłego, pokazuje jak my, jako społeczeństwo nadal, za mało wiemy, o tym, co wydaje się być takie oczywiste…

Aby zostać dawcą nie trzeba robić nic

W Polsce obowiązuje konstrukcja zgody domniemanej, która polega na tym, że każdy kto nie zgłosił sprzeciwu do centralnego rejestru sprzeciwów (który w dowolnym czasie można cofnąć) JEST potencjalnym dawcą narządów.

Porozmawiaj z rodziną. Wiesz po co?

Tak, Drogi Czytelniku, powiedz swojej mamie, mężowi, córce, wnuczkowi, siostrze, bratu, cioci, partnerce, przyjaciółce, każdej bliskiej ci osobie, że chcesz być dawcą narządów w razie gdy zdarzy się tragiczna sytuacja, np. ulegniesz wypadkowi. Aby Twoi bliscy uszanowali Twoją wolę.

Lekarze i  rodzina zmarłego

W Polsce wykształciła się praktyka, zupełnie nie poparta żadnymi przepisami ani procedurami, która polega na tym, że lekarze ZAWSZE pytają bliskich zmarłego, czy zgadzają się na pobranie narządów. I wcale tego robić nie muszą. ALE robią to aby uszanować uczucia bliskich zmarłego, którzy nie mają prawa decydować o tym czy narządy pobrać czy też nie. Pogrążona w smutku i żałobie rodzina, często w głębokim szoku, bo nagle umarł im ktoś bliski może nawet sobie nie wyobrażać, że może uczynić szlachetny uczynek i uratować kilka innych żyć, uszczęśliwić inne rodziny, zgadzając się na oddanie narządów bliskiego. Z pewnością będzie im trudniej, jeśli nie będą znali woli bliskiego, jaki miał stosunek do idei transplantologii.
Gdyby lekarze, nie pytali bliskich zmarłych to z pewnością tych narządów byłoby więcej, tym samym liczba oczekujących na przeszczep znacznie by się zmniejszyła i czas oczekiwania znacznie skrócił, a wśród oczekujących na przeszczep są także maleńkie dzieci.

Oświadczenie woli

Można nosić podpisaną karteczkę w portfelu, czy plastikową kartę, ale trzeba wiedzieć, że w świetle prawa nic ona nie znaczy. Ma ona jedynie charakter informacyjny. Lekarze jadący do wypadku, ratują człowieka, a nie dokonują przeszukania go, jego kieszeni, portfela czy miał karteczkę czy też nie. Ja nie noszę. Wystarczy poświęcić jeden niedzielny obiad czy spacer, aby pogadać o idei dawstwa narządów z bliskimi. To zupełnie wystarczy.

Pogadaj z przeszczepkiem

Jeśli macie wątpliwości czy to zrobić, to polecam każdemu aby pogadał z kimś kto ma przeszczepiony narząd, że dzięki czyjejś bezinteresownej decyzji znów żyje, chodzi na spacer, na lody, na basen, jeździ rowerem, uśmiecha się i ma kolejnych milion szans aby realizować marzenia. Na co dzień zwykle tego nie doceniamy, ciągle się spiesząc i zakreślając kolejne terminy spotkań w kalendarzu. Ale warto żyć świadomie.

szczescie

{ 3 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Daniel Anweiler Maj 10, 2016 o 20:28

Super wpis!

Odpowiedz

Aneta Sieradzka Maj 11, 2016 o 09:03

Dziękuję 🙂

Odpowiedz

Justyna Maj 12, 2016 o 16:16

Chcesz pogadac z przeszczepkiem?? To napisz do mnie.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: