Marta Kotomska: Tytuł magistra nie jest potrzebny każdej pielęgniarce

Aneta Sieradzka        14 lipca 2016        42 komentarze

Marta Kotomska – pielęgniarka z 30-letnim stażem, wykładowca w Warszawskim Uniwersytecie Medycznym oraz pielęgniarka w Klinice Chirurgii Ogólnej i Transplantacyjnej Szpitala Klinicznego Dzieciątka Jezus w Warszawie.

Głos warty uwagi, zapraszam do lektury.

Czy przywrócenie szkół pielęgniarskich tzw. Liceów Medycznych, po gimnazjach (lub po ośmioletniej szkole podstawowej) uzdrowi braki kadrowe w tym zawodzie?
W 1990 r. licea medyczne i pomaturalne studium pielęgniarskie w całym kraju kończyło 15 tys. osób. Po zlikwidowaniu średnich szkół medycznych jedynym sposobem, aby zostać pielęgniarką lub położną (wrzucono nas do jednego koszyka, ani jedna ani druga grupa nie jest z tego powodu szczęśliwa), są studia na akademiach medycznych lub w wyższych szkołach niepaństwowych.

Dla przykładu, obecnie: „W piątek, 3 lipca 2015 r., 135 absolwentów kierunku pielęgniarstwo Wydziału Nauki o Zdrowiu wzięło udział w ceremonii czepkowania, kończącej ich naukę na studiach licencjackich.” To na UM w Warszawie. Ile jest takich uczelni, państwowych i niepaństwowych? Wystarczy wziąć ich ilość, przemnożyć przez ilość absolwentów i wyjdzie nam liczba nowych pielęgniarek. Z pewnością nie jest to 15 tysięcy. Dodając do tego, że tylko 54% podejmuje pracę w zawodzie, mamy odpowiedź; z pewnością… pomoże uzdrowić. Ale nie wiem czy do końca tylko o to w tym chodzi.

Zawsze uważano, że zawód pielęgniarki, to zawód z powołania. Zawód tak, ale niekoniecznie wybór szkoły. Młody, ale dorosły już człowiek, który myśli nie tylko o swoim powołaniu, ideałach, ale także o karierze zawodowej, o zarobkach, o przyszłym życiu, rzadziej wybierze zawód tak zdyskredytowany. Jego wartość obniża chociażby wysokość zarobków. Taki młody człowiek, jeżeli wybiera studia pielęgniarskie (nie generalizuję, podaję zasłyszane przykłady), to dlatego że: nie dostał się na medycynę, na farmakologię, na stomatologię… Na prawdę nie często się zdarza, że młodzi ludzie wybierają ten kierunek z powołania. Wiem to, ponieważ prowadzę grupy studenckie i rozmawiam z młodzieżą.
Poza tym człowiek w wieku 18-19 lat jest dużo mniej „plastyczny” niż człowiek 15 letni. I także tu tkwi clou..

I teraz przechodząc do sedna. Do Liceum Medycznego (sama takie kończyłam) szło się po szkole podstawowej. Miało się te 15 lat, było się podatnym na wpływy, nie miało się zielonego pojęcia co się będzie robiło w życiu, żadnego bagażu i tylko mętny ogląd jak pracują te Panie w wykrochmalonych fartuchach. Ale… Przychodząc do szkoły, od pierwszego dnia miało się do czynienia z Pielęgniarkami. Dyrektorką szkoły była Pielęgniarka, jej zastępcą także, wychowawczynie były Pielęgniarkami. Tylko polonistka, matematyczka, fizyk, chemiczka, gość od historii i geografii nie byli Pielęgniarkami. W pierwszym roku była (znienawidzona przeze mnie) historia pielęgniarstwa i podstawy pielęgniarstwa, prowadzone przez Pielęgniarkę o klasie Florence Nightingale. Zawsze na lekcjach była w mundurku, zawsze w czepku. Wysoka, o manierach damy, nie znosząca kompromisów i głosząca maksymę, że „należy mieć wyraźne zasady moralne i nigdy od nich nie odstępować”. Dopiero teraz, po tylu latach rozumiem jak to mnie ukształtowało.

Było bardzo dużo przedmiotów zawodowych (że sięgnę do dyplomu). Pielęgniarstwa „wszelkiej maści”: ogólne, internistyczne, chirurgiczne, pediatryczne, położniczo-ginekologiczne, neuropsychiatryczne…, do tego oczywiście tzw. kliniki. Pielęgniarstwa prowadziły pielęgniarki, a kliniki lekarze. Tematyka była równoległa. Trzy razy w tygodniu miałyśmy tzw. pracownię pielęgniarską, na której oprócz iniekcji (zastrzyków), dysmurgii (bandażowania), ścielenia łóżek ;), opieki nad pacjentem, w szerokim tych słów rozumieniu,  uczyłyśmy się rozmawiać z chorym. Odgrywane były scenki, w których między innymi miałyśmy przekonać wystraszonego pacjenta do poddania się badaniom, leczeniu. Stawałyśmy w dwóch rolach. A poczuć się pacjentem bezcenne. Miałyśmy łacinę, może dość ubogą, ale wystarczającą, żeby odczytać na karcie gorączkowej jednostkę chorobową lub odróżnić w historii choroby stronę prawą od lewej, pisaną po łacinie.

Byłyśmy ze sobą w 28 – 30 osobowych klasach (klas było przynajmniej trzy) przez osiem godzin, pięć dni w tygodniu. Byłyśmy ze sobą i z nauczycielami zawodu. W szkole wisiały zdjęcia ikon pielęgniarstwa, na każdym kroku można było przeczytać jakąś mądrą maksymę (to chyba obecna reklama podprogowa), a nauczyciele wymagali od nas odpowiedniego zachowania, ubioru. Nikt nie był anonimowy. Nie mieszałyśmy się, tak jak na uczelni z innymi „specjalizacjami”.

I teraz praktyki. Nie mam pojęcia, przyznam, jak teraz wyglądają praktyki na oddziałach. Wiem, że na blok operacyjny przychodzą studenci na trzy dni, w grupach 7-8 osobowych, zainteresowani bardziej fascynującą chirurgią niż pracą pielęgniarki. Zdaniem studentów, u nas i tak jest dobrze, bo pozwala im się coś robić, wręcz zachęca się do współpracy. Są jednak takie placówki, że są przeganiani z kąta w kąt i sztandarowy tekst „dalej niż do kosza nie dochodzicie”.

A jak było za czasów Liceum Medycznego? Praktyki na bloku miałyśmy po dwie, przez dwa tygodnie. Miałyśmy swojego opiekuna, który miał nas wprowadzić w tajniki instrumentacji, ale też pracy przed i po zabiegach. Bo przecież praca instrumentariuszki, to nie tylko „umyć się” do zabiegu. Po dwóch tygodniach takich praktyk miałyśmy jakie takie pojęcie z czym to się je i czy blok to miejsce dla nas. A teraz, co ja przekażę tak dużej grupie przez trzy dni. Próbuję, oczywiście, że próbuję. Ale gdy operacje odbywają się na trzech salach jednocześnie, nie mogę być przy wszystkich. Mam fantastyczne koleżanki na bloku, do których rozdzielam chętnych studentów i te uczą ich zachowań przy stole operacyjnym. Oczywiście tych co chcą, bo część już z góry wie, że się nie nadaje. Pamiętam jak byłam na praktykach na bloku z Danusią Kwiatkowską. Ona od samego początku wiedziała, że blok to nie miejsce dla niej. Byłam zatem wygrana. Mogłam się „myć” do każdej operacji z opiekunką i chłonąć ten fascynujący zawód.

To był blok. A inne praktyki. Szłyśmy w grupach maksymalnie 6-8 osobowych. Miałyśmy przydzielane sale i pacjentów i przez czas praktyk, to byli nasi podopieczni. Wiedziałyśmy o nich wszystko. Pod czujnym okiem doświadczonych pielęgniarek wykonywałyśmy wszystkie czynności przy danym pacjencie, do opuszczenia przez niego oddziału. Potem dostawałyśmy następnego pacjenta i następnego… Nad wszystkim trzymała pieczę instruktorka zawodu z ramienia szkoły. praktyki trwały miesiąc, dwa tygodnie, to zależało od placówki. Miałyśmy nocne dyżury po dwie i to do nas należała opieka nad pacjentem. Przychodząc na praktyki „wchodziłyśmy” w zespół. Część po pierwszych praktykach się wykruszała, ale nie wielka część. Po miesiącu praktyk wracałyśmy do szkoły do teorii. Można było omówić z nauczycielami każdy „przypadek”, który nam zapadł w pamięci.

I właśnie tu się ciśnie ta kolejna różnica; my byłyśmy uczennicami, a nasi nauczyciele byli NAUCZYCIELAMI. Nie wykładowcami, oni nas uczyli; postaw, podejścia do chorego, do zespołu, szacunku dla życia i śmierci. Tak to pamiętam. W Liceum Medycznym zdałam maturę. Dla tych, którzy kończą LO, jest nie wyobrażalne, że można się uczyć do czegoś jeszcze innego niż tylko do matury 😉

Po szkole średniej i 15 latach pracy, poszłam na tzw. studia pomostowe i widzę różnice w kształceniu. Prowadząc grupy studenckie widzę różnice w wynoszonych wartościach. Jako, że otworzył się europejski rynek pracy, studenci większy nacisk kładą na naukę języków niż podstaw pielęgniarstwa, a bez podstaw nie stanie żaden porządny filar. Wielu z nich twierdzi, że albo zaraz po studiach wyjadą pracować w tym zawodzie, albo zdobędą mgr i pójdą do pracy w każdym innym, byle nie w tym. Nie mamy czasu, my wykładowcy ich „ulepić”, przekuć ich wady w zalety, dojrzeć i wyciągnąć na wierzch ich serce do zawodu, „zapalić” do niego.

I teraz odpowiedź na pytanie, czy powinno się przywrócić Licea Medyczne? Tu nie ma prostych odpowiedzi. Jeżeli przywrócimy ośmioklasową podstawówkę, to musimy coś zaoferować tym 15 latkom. Nie wszyscy chcą iść do liceum i potem na studia, to po pierwsze. Będąc w EU musimy dostosować kształcenie do poziomu Unii, a tam nie ma szkół pielęgniarskich, tylko są studia zawodowe.

Nie wiem, ktoś mądrzejszy nad tym myślał. Przeczytałam gdzieś, że w 2000 roku Licea Medyczne kończyło już tylko 3 tysiące absolwentów, dlatego postanowiono o ich likwidacji. Ale tak na prawdę nie wiele dano w zamian.
A może pozostawić i studia, dajmy na to, pięcioletnie, gdzie absolwent uzyskuje tytuł mgr pielęgniarstwa, rozszerzając w nich praktykę i czteroletnie Licea Medyczne z maturą, jako pierwszy stopień, gdzie absolwent uzyskuje tytuł licencjata pielęgniarstwa i maturę, a potem może iść na dwuletnią magisterkę.

Tytuł magistra nie jest potrzebny każdej pielęgniarce, tylko tym, które w przyszłości będą się chciały rozwijać naukowo. Za to każdej pielęgniarce potrzebne są wpojone zasady moralne, miłość do zawodu i do drugiego człowieka.
Przeprowadzając reformy pomyślmy i o tym.

 PS. Dziękuję za ciekawy głos. Drodzy Czytelnicy, jakie jest Wasze zdanie? Potrzebujemy pielęgniarki z dyplomem studiów magisterskich czy dobrym, praktycznym warsztatem?

p

 

{ 42 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

grazyna Lipiec 14, 2016 o 19:59

bardzo dobry tekst! nareszcie moge czytac slowa rozsadku. pozdrawiam

Odpowiedz

Beata Lipiec 14, 2016 o 20:37

Witam. Nie wiem gdzie zaczerpnela Pani info, ze będąc w UE pielęgniarki muszą mieć studia. Pracuje w Niemczech i tu absolutnie nie ma czegoś takiego, są zwykle szkoły pielęgniarskie.
Skończyłam w Polsce studia mgr i poza wyższa płacą w niczym mi one nie pomogly. Niemcom wręcz w głowie się nie mieści po co pielęgniarkom studia skoro już jest się pielęgniarka. Dla nich to abstrakcja. Studia owszem ale po to by np.pełnić jakąś ważna funkcje bądź w ogóle robić coś innego.
W Polsce przepracowałam 25 lat i stwierdzam, że pomimo, iż jesteśmy bardzo dobrze wykształcone, mamy związane ręce. Nie chodzi o czynności bo polskie pielęgniarki haruja za wszystkich. Nie mamy takiej decyzyjnosci jak by się chcialo. Niemiecka pielęgniarka pomimo słabszego wykształcenia ma prawo w wielu sprawach decydować. Czyli jej wiedzą zdobyta podczas nauki w szkole przekłada się na pracę. W Polsce na studiach miałam zajęcia razem z grupą studentów medycyny. Uczono nas tego co wiedzieć musi lekarz. Ok. Tylko gdzie ta wiedza ma się ziscic skoro decydować można było jedynie kiedy wymienić choremu pampersa. Mam kontakt z koleżankami i wiem, że niestety nic się pod tym wzgledem nie zmieniło. I tak na marginesie lekarze w Niemczech mają dużo więcej obowiązków. Ale tu w ogóle cały system jest inny i jakże daleki od polskiego.
Chciałam jeszcze dodać wracając do tematu szkół pielęgniarskich. Tu nikt nie podejmuje decyzji o wyborze zawodu w ciemno. Po skończeniu obowiązkowej szkoły pisze się podanie do placówki o pozwolenie na bezpłatne praktyki. Uczeń decyduje o wyborze placówki co ma oczywiście związek z zawodem którym jak mu się wydaje jest potencjalnie zainteresowany i ile czasu ma trwac ta praktyka. Podczas niej podgląda prace np.pielegniarki, a jeśli zawód ten go interesuje włącza się do pomocy. Potem pisze podanie o przyjęcie go tym razem juz jako np.pomoc. O przyjeciu decyduje jego zaangażowanie w pracę. Szpital powiedzmy ze się zgadza i na prośbę zainteresowanego kieruje go do szkoły pielęgniarskiej w której zajęcia odbywają się 3 razy w tyg. Kolejne 2 dni to praktyki za które juz tym razem otrzymuje wynagrodzenie. Zdarza się że na miejsce w szkole musi poczekać nawet do następnego roku, ale przez ten czas jest zatrudniony i jeszcze bardziej zgłębia tajniki swojego przyszłego zawodu. System ten obowiązuje w każdym zawodzie. Może być ze praca się nie spodoba jeszcze na etapie bezpłatnych praktyk. Wtedy się dziękuję i szuka sie dalej. Dlatego często świeżo upieczeni pielęgniarze nie są aż tak młodym narybkiem jakby się wydawało. Czasem ci ludzie długo poszukują swojego powołania. Ale bynajmniej nie odchodzą od zawodu. Może warto przemyśleć ten system i wdrożyć go w Pl. Może nie mielibyśmy tylu zegnajacych ten piękny zawód.
Przepraszam ze tak się rozpisalam. Nie dało się w jeszcze większym skrócie. Pozdrawiam z Niemiec – a dojladniej z granicy niem-szwajc-franc.

Odpowiedz

Halina Lipiec 14, 2016 o 22:17

Mam55 lat.ja kończyłam LM.PANI PRZYPOMNIAŁA MI MOJE LATA NAUKI,Dziękuję,wszystko to co pani opisala tak było.Nie umiem ocenić pani zapytania

Odpowiedz

ja Lipiec 14, 2016 o 22:56

Bzdety
Praktyk jest dużo, całe dnie siedzenia na uczelni. Wartości i dyscyplina były od zawsze i nadal są. Problem jest wyłącznie w tym że na uczelniach wyglądają ludzie którzy nie pracowały pracowali w zawodzie i boją się późnej na praktykach coś pokazać więc w efekcie wiele godzin idzie na marne bo i tak z tych praktyk nic nie wynika.
Kolejna rzecz to nauczanie tego co należy do lekarza – jak wykonać zabieg itd a nie mówi sie o tym co właściwie robi pielęgniarka i później zdarzenie z rzeczywistością bo idzie się do pracy i przecież zabiegu nie robi a trzeba sie od nowa uczyć ‚właściwego’ zawodu
Na uczelniach zamiast zatrudniać ludzi pracujących w zawodzie to patrzy się na to czy znaja angielski bo dla uczelni to prestiż jak wykładowca jedzie na wykład do innego kraju lub przyjadą studenci obcokrajowcy i ich oprowadza po szpitalach.. Bo przecież język jest ważniejszy od wiedzy i umiejętności zawodowych!

Odpowiedz

Piguła Lipiec 15, 2016 o 09:53

A i owszem jest ustawa Bolonska która mówi jak powinno wyglądać kształcenie pielęgniarek. Powrót do liceum jest nie poważny ze względu na wszystko to co do tej pory pielęgniarki zyskały. Poprawił sie ich status zawodowy, zdecydowanie po studiach ma sie większa wiedzę teoretyczna, ja jestem po właśnie takich studiach i pomimo krótkiego 5 letniego czasu pracy mam zarobki jak koleżanki z 25 letnim stażem, praktyki ? A oczywiście przez cały 3 rok od 7 do 15 a po praktykach na których nie siedziałam musiałam biec na wykłady, ćwiczenia i seminaria do 19.00 !!! Na 2 roku rownież praktyki które trwały całe wakacje i pół semestru i na 1 roku równie praktyki które zaczynały sie od końca semestru prze całe wakacje. Rownież miałam 3 razy w tygodniu pracownie gdzie na samych sobie uczyłyśmy sie bandażowych pobierać krew robić iniekcje i wiele innych. Studia dają o wiele więcej niż sie komuś wydaje dla osoby która je kończy. Taka osoba staje niejednokrotnie w obronie chorego o czym nie macie pojęcia sprzeciwi sie lekarzowi który nie zawsze ma racje ma świadomość ze nie jest od tego zeby za doktorem otwierać i zamykać drzwi. Ma pracować w zespole a poszczególni członkowie są sobie równi. W liceach medycznych 15 letnim dziewczyna tłukło sie takie rzeczy do głowy ze przyjmowały wszystko co sie im podało zarówno to dobre jak o to Złe. Do dziś pewnych rzeczy sie nie pozbędą wraz z ciągłym myśleniem ze są tzw średnim personelem i mniej wiedza od lekarzy. To pielęgniarki maja dbać o swój zawód !!! Są od pielęgnowania chorego w szerokim tego słowa znaczeniu nie tylko jak sie komuś wydaje podcierania tyłków bo to może zrobić opiekun medyczny i do tego studiów i liceum medycznego nie trzeba. Pracowałam za granica wiem jak wyglada praca pielęgniarki dużo jej obowiązków przejmuje lekarz cześć pomoc Pielegniarska a u Nas doktorów wynosi sie jak święte krowy ale to sie zmienia. Starsza kadra odchodzi młode pielęgniarki sobie na wiele rzeczy nie pozwalają wymuszają nowe przyjęcia jakaś prace na
Lekarzach przyjęcie pomocy pielegniarskiej. Bo maja większy ogląd na sprawę tym starszym niejednokrotnie sie juz nie chce bo beda na emeryturę odchodzić i im wszystko jedno. Powrót do liceów medycznych tylko obniży i zniszczy to co dotychczas pielęgniarki budowały kończąc studia, spadnie jeszcze bardziej poziom opieki . Umówmy sie Ze studia pomostowe różnią sie od licencjackich. Wystarczy popatrzyć na syllabus zeby zauważyć różnice. Pielęgniarki noe dajcie sobie wmówić ze braki kadry trzeba w ten sposób rozwiązać. Chcecie do końca życia zarabiać 1600 zł za spędzone wigilie i wielkanocne w szpitalach ? Chodzić do 2 prac ? Czy postawić sprawę jasno by traktowano nasza grupę zawodowa poważnie podwyżki obiecane powinny iść do podstawy, wyraźnie przedstawić zakres obowiązków pielęgniarki co powinna robić na swoim dyżurze i ile nas powinno byc na danym oddziale. Powinno to byc ustawowo zapewnione by uniknąć wypadku jaki miał
Miejsce nie dawno. Lepsze płace i warunki płacy wprowadzenie szerzej zawodu opiekuna medycznego do pomocy spowoduje ze więcej bedzie nas chciało zarabiać w kraju i uczyć sie do zawodu. Noe dajmy sobie zamydlić oczow !!

Odpowiedz

Marta Lipiec 15, 2016 o 13:37

Amen.
Pozwolę sobie, dodatkowo zauważyć, że przywracając licea medyczne znowu na rynku pracy będziemy mieć sporo niezadowolonych ze swojego zawodu młodych osób. 15-letniej dziewczynie tylko wydaje się, że wie, co chce w życiu robić. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w dzisiejszych czasach, gdzie tak młodym osobom powierza się zdrowie i życie pacjentów. Owszem, 1/3 z nich będzie gotowa na takie wyzwanie, ale 2/3 to dalej dzieci. Idąc na studia medyczne większość młodych ludzi, wie czego oczekuje, wie czego się spodziewać po rynku pracy, zna zarobki i jest to ich świadoma decyzja, która wiąże się z ogromną odpowiedzialnością.
Inną sprawą jest szacunek, który wreszcie zaczął być okazywany pielęgniarkom, zarówno ze strony pacjentów, lekarzy, jak i całego środowiska, a wynikający ze skończenia, niełatwych studiów wyższych. Dziś, nikogo już nie dziwi pielęgniarka z magistrem przed nazwiskiem (wręcz wygląda to z perspektywy pacjentów o wiele bardziej profesjonalnie), czy z doktoratem. Sama niedawno skończyłam studia pielęgniarskie i wszystko to piszę z perspektywy młodej osoby, ze świeżo rozpoczętą karierą zawodową – pewną rzeczą, którą zauważyłam jeszcze studiując i wypracowując praktyki na różnych oddziałach jest właśnie to, że szacunek ze strony ww. osób zapewniają nam w 1/3 nasze studia WYŻSZE, w 1/3 – nasza wiedza i chęć jej pogłębiania oraz postawa w odniesieniu do pacjenta i całego zespołu, a w dodatku nasz wiek – niewielu pacjentów szanuje młodziutkie dziewczynki we fartuszkach (mam 23 lata – nie 15 ;)).
Nie mam pojęcia skąd pomysł na wznowienie liceów medycznych i szkół pielęgniarskich – może warto zastanowić się, dlaczego te młode pielęgniarki nie podejmują pracy w zawodzie, niż na siłę zabierać się za coś, co dawno stało się przeżytkiem.
Płaca wzrośnie to i nagle, w cudowny sposób znajdzie się odpowiednia ilość już wykształconych pielęgniarek i to z mgr przed nazwiskiem. 😉

Odpowiedz

położna Lipiec 15, 2016 o 23:41

Brawo ? wypowiedź trafia w sedno. Każdy będzie wspominał lata swojej młodości z sentymentem. Ale musimy walczyć o nasz zawód o jego rozwój i prestiż.

Odpowiedz

Ryba Lipiec 16, 2016 o 07:29

Zgadzam się z całością po za jednym wyjątkiem. Studia pomostowe i sylabus. Miła Koleżanki nie zapominaj o jednym ze to były studia uzupełniające i my już pobrałyśmy godną naukę zawodu, spędzając w szkole 2 lub w 2,5 roku dla kierunku położnictwo. Gdyby rządzący nie dali dupy kiedy wchodziliśmy do UE to byłoby inaczej. I nasze dyplomy i wykształcenie byłoby chonorowane w całej unii a tak kicha. Na swoich studiach magisterskich cały czas słyszałam ten zarzut od młodszych koleżanek. Bo one to to,a bo jeszcze tamto i w ogóle 3 lata.. Ale żeby było ciekawiej to pierwsze 15 miejsce w rankingu o przyjęcie na studia mgr.zajęły „te stare” że średnią powyżej 4,,40. Także sylabus o niczym nie świadczy. Pozdrawiam

Odpowiedz

mono Marzec 21, 2017 o 17:12

Szanowna koleżanko z tytułem magistra honorowane pisze się przez samo h

Odpowiedz

Dorota Lipiec 15, 2016 o 13:05

jestem pielęgniarką od 25 lat i zgadzam się ze stwierdzeniem że kiedyś byli NAUCZYCIELE ZAWODU (ale pamiętam też że miałyśmy dobrze obserwować i obserwacje przekazywać lekarzowi a on podejmował decyzje i wydawał zlecenia czytaj polecenia) a teraz wykładowcy (zabrakło pielęgniarek praktyczek, które zajmują się nauczaniem praktycznym zawodu i tutaj bym doszukiwała się pola do egzekwowania zmian…mniejsze grupy praktyk i nauka praktycznej opieki kompleksowej nad pacjentem a nie tylko nauka instrumentalna zabiegów) jednak absolutnie nie zgadam się ze stwierdzeniem ze dobrym pomysłem jest powrót do poprzedniego systemu kształcenia, bzdura jeżeli chcemy mówić o samodzielności zawodu i partnerstwie zawodowym. Pamiętam tamte czasu gdzie lekarze jeżeli mieli „odrobinę dobrego wychowania” to nie dawali na każdym kroku do zrozumienia podległości zawodowej, ale zlecenia „oklepywania pleców” były w standardzie a pielęgniarka sprowadzana było jedynie do roli wykonawczej. Nie raz pracując słyszałam o d lekarza że nie po to studia on kończył…albo że mu będzie taka z maturą…on studia ma. Dzisiaj takich tekstów już nikt nie usłyszy bo tylko śmiech był.Nie zgadzam się jeżeli mamy mówić o rozwoju zawodowym…widzę różnicę z asystentki lekarza stałyśmy się samodzielnym zawodem, póki co dążymy do jego umacniania a nie mamy się cofać. Z tego co obserwuje to obecnemu Ministrowi marzy się powrót do czasów tamtej podległości zawodowej. Świat idzie do przodu , medycyna i pielęgniarstwo też. To nie jest to samo pielęgniarstwo co 30 lat temu, wtedy o procesie pielęgnowania nikt nie słyszał w Polskich szpitalach. Praca pielęgniarki to nie te same zadania co kiedyś dzisiaj wykonujemy o niebo więcej i są to zadania które wymagają wiedzy a za tym i wykształcenia i nie zawsze tylko pielęgniarskiego tak wpisany jest jest nasz zawód, lekarzowi wystarczy tylko medycyna pielęgniarka z racji wykonywanych zadań często musi kończyć dodatkowe kierunki. I widzę tutaj też pole do rozwoju innych zawodów jak chociażby zawodu opiekuna czy asystentek ale nie sprowadzajmy zawodu pielęgniarki do „średniego personelu” bo długą drogę przeszłyśmy. Nasze działania powinny być skierowane raczej na dążenie do tego aby zakres wykonywanych przez nas zadań miał odzwierciedlenie ekonomiczne. I nie co bić piany.

Odpowiedz

Marta Lipiec 15, 2016 o 14:04

Zgadzam się z większością Waszych wypowiedzi. Sama kończyła LM, jak zaznaczyłam na początku. Nigdy nie czułam się gorsza od lekarza, nigdy nie usłyszałam, że on to ma studia… Być może wynika to ze specyfiki pracy na bloku operacyjnym. Nigdy też nie uczono mnie, że mam być podległa. Wręcz przeciwnie, powtarzano mi, że mam znać swoją wartość i, że jestem „właśnie” pielęgniarką. Zgadzam się z tym, że tworzymy osobny niezależny zawód, zgadzam się z tym, że mamy coraz więcej uprawnień. Mam tylko jedno przemyślenie; pielęgniarka pielęgnuje, a lekarz leczy. Nawet z nazwy to wynika. Skończyłam studia pomostowe, następnie mgr, ale dlatego, że zawsze chciałam uczyć zawodu i zarażać swoją pasją. Mili moi, piany nie ma co bić, bo i tak zrobią co będą chcieli i nikt nas o zdanie nie spyta. Pytał Was ktoś, czy zgadzacie się na rozwiązanie szkół pielęgniarskich? Albo na powołanie gimnazjów? A teraz na ich rozwiązanie? Żal mi jest bardzo, że kształcimy młodych ludzi, wkładamy w nich serca i…pieniądze, a oni wyjeżdżają za chlebem do innego kraju. Chociażby to powinno być uregulowane. Chcesz być pielęgniarką w Anglii studiuj w Anglii, chcesz być pielęgniarką w Niemczech, ucz się w Niemczech. Nie mówię o ludziach, którzy po szkołach/studiach swoje już przepracowali. Mówię o ludziach, którzy zdają dyplom ze spakowaną walizką 🙁 Ja ostatnia tu zgaszę światło 😉 i może dlatego tak mi przykro. Dziękuję za wszystkie głosy za i przeciw. Ja sama nie wiem, które rozwiązanie byłoby najlepsze. Pozdrawiam

Odpowiedz

Aneta Sieradzka Lipiec 15, 2016 o 14:35

Szanowne Panie, bardzo dziękuję, że tak chętnie dzielicie się swoimi spostrzeżeniami, doświadczeniami i argumentami budując konstruktywną dyskusję. Pozdrawiam ciepło ! 🙂 Aneta

Odpowiedz

Dorota Kilańska Lipiec 15, 2016 o 15:32

Jestem zażenowana tym, że w XXI wieku kiedy ludzie już czegoś innego oczekują od pielęgniarek mówi się o starym systemie kształcenia. Trzeba przypomnieć, że gdyby nie II wojna światowa nigdy innego poziomu kształcenie w Polsce by nie było. Uczyły wtedy Amerykanki i wprowadzały rozwiązania, ktore maja u siebie. Gdzie One są dzisiaj, a gdzie my jesteśmy. Aby zapewnić bezpieczeństwo pacjentom trzeba pracować jako zespół i to zostało udowodnione w badaniach. Czy osoba wypowiadająca się posługuje się badaniami, bo jako nauczyciel akademicki tylko takie powinna mieć argumenty. Aby być zespołem trzeba uczyć się razem i pracować razem. Uczyć się w tym samym miejscu, pod okiem tych samych nauczycieli i na tym samym przypadku. Licea tego nie zagwrantują. Widziałam obecne licea w Mołdawii dwa lata temu, nie wiem czy Koleżanka która wypowiedziała się chciałaby uczyć młodzież zawodu w takich warunkach, to nie oznacza braku oddania pacjentom. Przygotowanie do zawodu, to tez kwestia jakości nauczycieli akademickich. Czyli takich, którzy pracują w praktyce i chyba to jest spełnione także w przypadku oddziału w którym pracuje osoba wypowiadająca się. Czy zawsze poświęca tyle samo czasu studentom, ile powinna czy uczy ich zawodu, czy też może nasiąknięta starymi metodami posługi … Nie ma potrzeby, aby osoby zatrudnione w oddziałach posiadały stopień wykładowcy, mogą być nauczycielami przedmiotu, ale jeżeli wykładają przedmiot to nie tylko powinny to robić zgodnie z najnowsza wiedzą i najaktualniejszą, czy ustawicznie się kształcąc inaczej jest bylejakość, na którą narzekamy nie chcąc spojrzeć na to, jakie błędy popełniamy same. Poza tym pielęgniarka i położna maja obowiązek przestrzegać uchwał samorządu, który już dawno zdecydował o kształceniu na poziomie wyższym po to by pielęgniarkom stworzyć lepsze warunki rozwoju. Przepraszam rozpisałam się, ale to brak szacunku dla wielu osób, które angażowały swoje siły po to, aby Pani miała tytuł magistra pielęgniarstwa. Z drugiej strony po co pielęgniarce pracującej na oddziale tytuł magistra. Nauczycielowi przedmiotu może przecież dobrze uczyć także mając ukończone liceum medyczne. Trzeba popatrzeć jaką dzisiaj mamy młodzież, a nie mierzyć wszystko swoją miarką. Najlepiej byłoby kształtować osobowość przyszłej pielęgniarki w szkole podstawowej, bo to chyba obecnie najlepsze miejsce gdzie można jeszcze mieć wpływ, lub może wprowadzić model chiński i tresować od 4 roku życia.

Odpowiedz

Aleksandra Piekuś Marzec 21, 2017 o 10:20

Pani Doroto (przepraszam za tak bezpośredni zwrot :D), bardzo dziękuję za Pani wypowiedź. Pomysł powrotu do kształcenia pielęgniarek na poziomie średnim bądź zawodowym uważam za kuriozalny. Sama jestem mgr pielęgniarstwa w trakcie studiów III stopnia i uważam, że to co proponują rządzący nie rozwiąże problemów polskiego pielęgniarstwa.
Co do wypowiedzi autorki artykułu. Sama mam ogromną przyjemność nauczania przyszłych kadr pielęgniarskich. Mam to szczęście, że spotykam się z nimi zarówno na początku pobierania przez nich nauk (podstawy pielęgniarstwa) jak również prawie bezpośrednio przed obrona pracy licencjackiej (pielęgniarstwo w stanach zagrożenia życia). Ci młodzi adepci pielęgniarstwa to w większości osoby pełne pasji, stawiające na samorozwój i walczące o właściwy status zawodu pielęgniarki. Niestety z moich obserwacji (i nie tylko moich)licea medyczne „produkowały” (przepraszam za wyrażenie) rzesze pielęgniarek, którym wpajano, iż maja być podległe lekarzom a ich praca to służba. Moje starsze koleżanki (a pracuję we wspaniałym zespole o mieszanym wykształceniu) same przyznają, że obecne pielęgniarki uczone są samodzielności w podejmowaniu decyzji i stają się równorzędnymi członkami zespołu terapeutycznego.
Nie lubię również powtarzanych ciągle frazesów o powołaniu w pracy pielęgniarki (proszę mnie źle nie zrozumieć, jednak słowo „powołanie” ma dla mnie wydźwięk mocno religijny). Nasz zawód nie powinien być traktowany jako powołanie. Pielęgniarstwo powinno być pasją, chęcią pomocy podopiecznym i dążeniem do samodoskonalenia siebie i działaniami mającymi na celu wzrost wartości zawodu. I wolę być pasjonatem pielęgniarstwa niż powołaną do niego.

Odpowiedz

Grażyna MALESZKA Marzec 21, 2017 o 15:23

SUPER! DZiekuje p. Doroto za głos rossądku. Na miłosc boska-ludzie nie cofajmy sie do tyłu!!!
Skoro tak bardzo chcemy byc w europie to ulednolicajmy to co u nich jest lepsze- szolenie, warunki pracy, płacy, normy zatrudnienia itp. Kazda z nas miała czas i mozliwosc zrobic licencjat i magistra( przypomne tylko ze w ostatnim czasie były za darmo i licencjat trwał tlko 1 rok). Te ktore tego nie zrobiły niech załują i nie wypowiadaja sie na tematy dotyczace zroznicowania zarobkow i przyszłosci kształcenia kadry pielegniarakiej w Polsce. Jak mabyc w naszej ojcźnie lepiej skoro we wszelkiego rodzaju dyskusjach brak merytorycznych podsraw i rozsądku. Pielegniarstwo to zawod, a nie harytatywna działalnoćś ( czesto w wykonaniu starszych pielegniarek jako słuzalczocś lekarzowi). Czas z tym skonczyc i walczyc o prestiż i rozwoj naszego zawodu, ktory z racji niskich zarobkow jest ciagle niszowy. Niszowy jest rownież dlatego że nie potrafimy sie zjednoczyc i mowic jednym głosem. Do kiedy tak bedzie lekarze zawsze bedą miec nad nami przewage i zgarniac nam z przed nosa kasę.

Odpowiedz

Barbara Lipiec 15, 2016 o 16:11

Skończyłam LM oraz studia mgr i mam pewne spostrzeżenia….Ja swoją szkołę średnią wspominam niezbyt dobrze- owszem, sporo nas nauczono jeśli chodzi o wykonywanie zawodu, ale była to niestety moim zdaniem „TRESURA”! Uczono nas abyśmy umiały się podporządkować chyba wszystkim- lekarzom, przełożonym a nawet pacjentom! I broń Boże nie otwierały gęby za często!!! No bo to powołanie przecież….Traktowanie uczennic z LM a uczennic ze Studium Medycznego to było niebo a ziemia! Tak przez kadrę nauczycielską jak i personel szpitalny. Z LM były do wszystkiego- przynieś, wynieś, pozamiataj…….W studium były już osoby dorosłe, więc i podejście inne. A ubiór? tzw. szkolne mundurki?
My workowate, obrzydliwe fartuchy, dziewczyny ze studium jak ludzie- eleganckie garsonki….
Mam prawie 30-letni staż pracy i widzę, że na większość pacjentów te magiczne trzy literki MGR DZIAŁAJĄ! Śmiem twierdzić że mają większy do mnie szacunek ( mam porównanie bo nie wszystkie moje koleżanki z pracy są po studiach). A studia mimo doświadczenia zawodowego poszerzyły jednak moją wiedzę. Lekarze też mimo wszystko inaczej patrzą na pielęgniarki bardziej wykształcone, choć słyszałam też tekst z ust mojego byłego szefa- ordynatora do koleżanki że choćbyśmy były profesorami nawet, to dla nich i tak ZAWSZE BĘDZIEMY TYLKO PIELĘGNIARKAMI!!! Może i dobre byłyby licea medyczne jako grunt i podłoże do dalszego kształcenia się, ale z inną mentalnością w nauczaniu! Czasy FN odeszły już moim zdaniem bezpowrotnie……..

Odpowiedz

Ewa Lipiec 16, 2016 o 05:55

Witam, tez jestem nauczycielem zawodu. Prowadzę zajęcia praktyczne na oddziałach neurologii z III rokiem licencjatu i mogę powiedzieć, że umiejętności studentek są na wysokim poziomie. Jesli pozwoli im się spokojnie pracować, to praktycznie potrafią wszystko. Oczywiście są wyjątki jak zawsze i niektóre osoby odstają. Problem dostrzegam gdzie indziej: w nauczycielach zawodu, którzy trafiają do takiej pracy nie mając doświadczenia w zawodzie i dlatego na niektórych zajęciach praktycznych studentki tylko myją i karmią pacjentów no bo jak taki nauczyciel ma nauczyć ich zakładania wenflonów, zgłębnikowania czy zastrzyków domięśniowych skoro sam tego nie potrafi? Ja też kończyłam liceum medyczne i owszem byłam wyszkolona manualnie ale nic innego. Na co dzień pracuję też w szpitalu i widzę racę moich koleżanek po liceach i niestety większość z nich to pielęgniarki „manualne” tzn. świetnie wykonują zlecenia lekarskie i nic poza tym. Nie mają wyrobionego odruchu jak młode pokolenie w kierunku samodzielnego podejmowania decyzji, nie rozumieją, że mają swobodę w wielu decyzjach dotyczących pielęgnacji pacjenta. Trudno to opisać słowami, tę różnicę trzeba zauważyć. Studia bardziej rozwijają nasz zawód. Niszczą go natomiast konflikty wewnętrzne, brak spójności w działaniach i wiele innych rzeczy, które można tu wymieniać bez końca. Nie wiem co lepsze dla nas: licea czy studia w dzisiejszych czasach, jednak postulat Radziwiłła budzi we mnie opór i wydaje się pokrętny w obliczu jego wcześniejszych wystąpień. Zdegradować, by nie podskakiwały, włożyć im archaiczne czepki na głowę- niech znają swoje miejsce w szeregu, mają wykonywać polecenia, bez szemrania i dyskusji. Pamiętajmy: pielęgniarstwo to coś więcej niż wykonywanie zleceń lekarza, te zlecenia to tylko ułamek naszej pracy. Nie po to osiągnęłyśmy tak wiele w dziedzinie nauki o pielęgnowaniu pacjentów by wrócić do czasów komuny. To moje zdanie: pielęgniarki z 28-letnim stażem, po studiach doktoranckich wciąż pracującej na oddziale.

Odpowiedz

Halina Lipiec 18, 2016 o 21:27

Jak milo czytac tekst ,ktory jakby ktos wyjal spod serca.
Dokladnie
Nauczono nas Pielegniarstwa.Nauczono nas dostrzegac czlowieka
Konczylam pielegniarstwo w 1978 roku i do dzis pamietam jak uczono nas wartosci

Odpowiedz

dorotkaileszek@onet. eu Wrzesień 20, 2016 o 21:10

Też jestem absolwentką liceum medycznego 32lata w zawodzie i uważam tak jak koleżanka że to najlepsze przygotowanie do zawodu.

Odpowiedz

Pielegniarka z 37 stazem. Marzec 21, 2017 o 10:03

Zgadzam sie z tym w zupelnosci….

Odpowiedz

MAX Marzec 21, 2017 o 10:26

Praktyka jest i po studiach ogromna jeżeli dba się o studenta. Problem w tym że osoby które przyjmują gratyfikację za opiekę nad studentami (ich naukę praktyczną w oddziale) wolą podpisać im praktyki i mieć z głowy (najwyraźniej nikt tego nie kontroluje). Studia magisterskie są bardzo potrzebne studentom Pielęgniarstwa by poszerzać ich horyzonty i podnosić jednocześnie prestiż zawodu. (mgr=lek. med). Duża wiedza teoretyczna chroni Nas, i naszych pacjentów, przed kłopotami. Co do umiejętności praktycznych czuję się zmuszony przypomnieć Pani że są one nabywane również podczas pracy. Proces ten polega na modyfikacji posiadanych umiejętności praktycznych i dostosowaniu ich do realów danego oddziału. Polska jest krajem gdzie dużo jest standardów jedna rzeczywistość i tak wymusza ich naginanie.

Odpowiedz

Grażyna Marzec 21, 2017 o 10:59

Prawie wszystko prawda ale nic nie szkodzi aby te dwie rzeczy się połączyły . Zarówno powołanie jak i wykształcenie licencjackie lub magisterskie pielęgniarskie. Jeżeli są osoby które chcą zdobywać wiedzę to chya dobrze. Dlaczego tyle zawiści wśród koleżanek. Przeciez każdy
może studiować jeśli maturę

Odpowiedz

Barbara Marzec 21, 2017 o 11:22

Sytuacja idealna, to wykształcona pielęgniarka z praktycznym warsztatem. Pewna swojej wartości i mobilizująca innych do podnoszenia swoich kwalifikacji. Popychająca w górę, a nie ściągająca innych w dół. Wykształcenie jest również wartością samą w sobie. Nie rozumiem chęci dyskredytowania osób chcących podnosić swoje kwalifikacje.

Czy ktoś w Was widział lekarzy nawołujących do powrotu do felczerstwa?

Odpowiedz

Anna Marzec 21, 2017 o 12:02

Wg mnie powrót do liceów medycznych to przekreślenie wszystkich osiągnięć pielęgniarek, ich starań o kształcenie wyższe, całego dążenia do oddzielenia zawodu pielęgniarki od lekarza, samodzielności zawodu. Licea medyczne to sprowadzenie pielęgniarstwa do minimum kształcenia, byle tylko były ręce do pracy nieważne czy z dużą wiedzą czy bez. Czy po to były wszystkie konwencje, działania mające na celu podniesienie prestiżu zawodu i kształcenia w tym zakresie, by teraz z akademickiej nauki pielęgniarstwa zrobić zawodowke.? To na pewno nie podniesie szacunku zawodu ani nie poprawi sytuacji na rynku medycznym. Raczej nas użyteczne.

Odpowiedz

Agnieszka Marzec 21, 2017 o 12:29

Tak, zgadzam się z tym wszystkim, 26 lat temu skończyłam liceum medyczne ale kolejnych 10 lat zajęlo mi pojęcie, że nie jestem służąca lekarza. Tego tez tam uczono. Moje koleżanki do dziś ściełą łóżko dla Pana Doktora . A co bardziej wiekowi lekarze dziwią się i wspominają czasy jak pielęgniarki parzy im kawę. Żałosne. Z jednej strony zgadzam się z tekstem a z drugiej widzę te pewne siebie, dowartościować młode kobiety, które nie pozwolą na pomiatanie sobą.

Odpowiedz

ola Marzec 21, 2017 o 13:42

Moim zdaniem studia wyzsze sa potrzebne pielegniarkom, poniewaz to podnosi prestiz zawodu. Teraz w wielu miejsach I dla wielu pacjentow jestesmy kims malo waznym, bo co tam moze wiedziec pielegniarka. A wsrod wielu starszych ludzi ciagle istnieje przeswiadczenie ze konczymy liceum I nic po za tym. Nie wiedza jak duzo kursow konczy pielegniarka I jak duza wiedze posiada. Za to pan doktor konczyl studia I on jest madry I wszechwiedzacy. I teraz pytanie czy jesli wrocimy do liceow pielegniarskich nasz prestiz wzrosnie? Raczej nie. System ksztalcenia jest dobry, tylko bardzo czesto psuty przez samych wykladowcow. Sama nie dawno konczylam studia mgr pielegniarstw wiec wiem jak to wuglada. Praktyk jest 3 tyg przykladowo po 8 godzin, z czego czesto sie zdazalo ze byla polowa, bo np pani opiekunka zwalniala nas wczesniej bo byla po nocy zmeczona, albo odwolywala praktyki, albo studenci na oddziale nie byli mile widziani. A praktyki zawodowe wakacyjne bez opiekonow? To dopiero meczarnia dla studenta. Na oddziale jesli trafi sie mila pielegniarka to zabierze nas ze soba do zabiegow, pokaze iniekcje jak rozkladac leki czy zapozna z dokimentacja, ale to sa pojedyncze przypadki. W wiekszosci wyglada to tak, ze student jest jako przynies wynies pozamiataj, I bardziej wykonuje czynnosci pani salowej niz pielegniarki. Na codzien badania do labolatorium zanosi salowa, ale jak sa studenci to oni to robia. Istnieje przeswiadczenie ze student jest od pampersow, ktore zmienic idzie sam bo w tym czasie personel oddzialu siedzi w socjalnym I sie smieje. A czy wymiana pampersa u pacjentapo udarze nie jest czasem bardziej skomplikowana I nie wymaga wiekszej wiedzy niclz zrobienie zastrzyku? No wlasnie. Mowi sie o.milosci I powolaniu do zawodu, alr kto ma nam to wpoic. Przyklad idzie z gory. A wyklady? Te ktore prowadza pielegniarki jeszcze prowadzone sa w miare suniennie, ale te przez lekarzy? Z 20 wykladow robia polowe. Albo jaka.jest logika aby opieke nad.pacjentwm np iternistycznym prowadzil.lekarz? Wciska nam tylko klinike a opiece nad takin pacjentem ani slowa. System ksztalcenia jest dobry tylko osoby ktore ucza zalezy im tylko na.kasie zeby odbebnic cos tam.pogadac I zgarnac kase za wyklad czy praktyke. Zdazaja sie summienne pielegniarki I lekarze ktorzy sumiennie przekazuja swoja wiedze, ale nie sa w stanie przekazac nam wiedzy ze wszystkich nauczanych przedniotow.

Odpowiedz

pielegniarka Marzec 21, 2017 o 16:01

Nie ma innej drogi jak licencjat, godne wynagrodzenie i warunki pracy oraz urlop zdrowotny, umowa o pracę, odpowiednia ilość personelu. Ale w dzisiejszych czasach w Polsce to będzie pielęgniarka po trzech miesiącach przeszkolenia i na zachętę otrzyma wyższe wynagrodzenie niż pielęgniarka z długoletnim stażem a najlepiej jak to by była jasnowłosa, młoda Ukraina.

Odpowiedz

Pielegniarka. z 36-letnim stazem Marzec 21, 2017 o 17:32

Jakże ten artykuł jest prawdziwy..
Sama kończyłam LM .
..Idąc do pracy nie miałam problemu z niczym..
.Doskonale potrafiłam robić zastrzyki..wszystkie zabiegi..
Do dzisiaj przeszkadza mi pierścionek na palcu….
.Kocham moich pacjentów
i mój zawod…
W mojej wieloletniej pracy
miałam koleżanki po Licencjatach.
…Wiedzę..to może i miały ale praktyki żadnej…Uczyłam je wszystkich czynności pielęgniarskie…
Szkoda tylko ..ze to w Polsce zawód nie doceniany……
Od 6 lat mieszkam w Niemczech…..i dalej pracuje w zawodzie…Tu doczekałem się
..ze doceniono mój piękny zawód…

Odpowiedz

Aleksandra Piekuś Marzec 21, 2017 o 21:33

Tylko opanowanie umiejętności to kwestia kilku miesięcy. A zdobycie wiedzy – niekoniecznie.

Odpowiedz

Ania Marzec 21, 2017 o 17:53

Ukończyłam LM. Żałuję do dziś swojej decyzji. Byłam zbyt młoda żeby podjąć decyzję o wyborze zawodu. Przepracowałam 26 lat.
Obserwuję sposób w jaki przebiega praktyczna nauka zawodu. Studentom się nie chce. Instruktorzy przychodzą z jednej pracy już zmęczeni i nie angażują się za bardzo.
Druga sprawa większość nauczycieli to teoretycy. Od dawna pozostają jakby z boku i nie mają pojęcia o nowinkach i postępie oraz o zwykłej pracy szeregowej pielęgniarki. Tak jest w moim szpitalu.
Mam przyjemność pracowania z młodą ambitną pielęgniarką, która ukończyła szkołę w innym mieście (Legnica). Do pracy jest przygotowana na wysokim poziomie. Pracuje się z nią bardzo dobrze. Widać ogromną różnicę w przygotowaniu do pracy. Zatem zależy to od kadry ,która przygotowuje do zawodu.
Kilka dni temu jedna z moich młodszych koleżanek obroniła tytuł mgr.
Ledwie przyszła do pracy zadała pytanie : czy teraz tez będę musiała zmieniać pampersy?
Zyczę wszystkim mgr by nie musiały tego robić ale drogie koleżanki juz niedługo większość z Was będzie posiadało tytuły. Kto wówczas zajmie się przyziemnymi czynnościami? Oddzialowa może być tylko jedna.
Mimo wszystko uważam że kształcenie na poziomie LM to zwykle nieporozumienie.

Odpowiedz

Marta Marzec 21, 2017 o 18:32

Magda Lena fb „W Szwajcarii jest wybór:
Jest szkoła zawodowa dla pielęgniarek ukierunkowana na więcej zajęć praktycznych, które są płatne oraz szkoła, która ma więcej zajęć teoretycznych i przygotowuje do tytułu licencjata. W obu przypadkach absolwent rozpoczyna na tej samej stopie zarobkowej. Młody człowiek ma wybór: czy chce po prostu pracować „jako pielęgniarka przy łóżku pacjenta”, czy kształcić się dalej naukowo mgr, doktorat itd.
Muszę tu zaznaczyć, że pielęgniarka posiadająca tytuł mgr jest już na 5 miejscu w 7 stopniowej skali jako expert (dla porównania pielęgniarka po lic, z minimum rocznym doświadczeniem jest na poziomie nr 2., pielęgniarka posiadająca specjalizację ma nr 4.) I oczywiście nie pracuje z pacjentem, lecz zajmuje się kontrolą procesu pielęgniarskiego, ustalaniem nowych wytycznych, badaniami naukowymi, lub posiada własną praktykę (np. Expert kardiologii, prowadzi własne konsultacje dla pacjentów z niewydolnością serca).”

Odpowiedz

pielegniarka Marzec 21, 2017 o 19:03

Po liceach dziewczyny sa baprawde wyedukowane i o nich sie mowi , natomiast nic sie nie mowi o Studium pielegniarstwa , gdzie zakfalifikowac ta grupe , ktora ukonczyla 2 letni program teoretyczny i praktyczny z Poelegniarstwa Ogolnego , ta grupa obecnie jakby sie nieco zatarla , a przecierz ogrom praktyk , teorii , ktore trzebabylo opanowac cwiczen w salach demonstracyjnych co z ta Grupa pielegniarek , gdzie je zakwalifikowac , myslimy o tworzeniu szkol , pomyslmy kto sie do tych szkol kwalifikuje , bo trzeba miec odpowiednie predyspozycje , przedewszystkim lubic to co sie robi i kochac ludzi w innym przypadku bedzie to strata czasu dla wszystkich . …..Co z pielegniarkami ze Studium Medycznego , gdzie je kwalifikowac……..

Odpowiedz

Dorota Marzec 21, 2017 o 20:54

Osoby 15 letnie łatwo ukształtować do posługi,łatwo jest nimi sterować ale chcę zauważyć , że dzisiejsza młodzież zna swoją wartość i nie pozwoli sobą pomiatać. Pomimo całego szacunku do koleżanek pielęgniarek po LM proszę nie mówić , że to były dobre szkoły. To nie były dobre szkoły, bo nie uczyły szacunku do samego siebie, tylko do posługi.

Odpowiedz

Maria Marzec 21, 2017 o 21:08

Pielegniarki z dobrym warsztatem praktycznym

Odpowiedz

dorota Marzec 21, 2017 o 22:13

Niby madra osoba a takie glupoty wygaduje Znow bedziemy siostrami i slugami doktorskimi Brakuje tez lekarzy Ciekawe czy zgodza sie na felczerow

Odpowiedz

Titek Marzec 21, 2017 o 23:47

Witam,
Szanuje Pani zdanie na temat kształcenie, lecz nie zgadzam się. Etyka i moralność to coś co człowiek nabywa najpierw od rodziców potem od nauczycieli. Nie jest do tego potrzebne liceum pielęgniarskie. Jeśli rzeczywiście praktyka jest ważniejsza od teori niech skrócą studia lekarskie albo w ogóle zlikwidują i niech zrobią liceum lekarskie – felczerzy do dzis leczą ludzi i to bardzo dobrze . Zdarza sie ze weterynarz pomoże lepiej człowieku niż lekarz. Studia podnoszą renomę zawodu, którego nam brakuje. Pielęgniarka występująca przeciwko Kształceniu sie na uczelniach wyższych daje świadectwo iż nie Jesteśmy godne by przy zawodzie z powołania mieć wykształcenie. Taka opinia prowadzi właśnie do zdegradowania nas do poziomu zawodówki . A kto jak nie My mamy siebie szanować. Jeśli chodzi o blok operacyjny to już w ogóle nie poddawałabym tego jako przykład bo instrumentowanie z opieka nad pacjentem ma mało wspólnego prawie nic. W Anglii instrumentariuszka to kobieta bez wykształcenia medycznego, ona poprostu jest po kursie i nie potrzebują tam liceum medycznego. Praca instrumentariuszki to trochę jak nie pielęgniarstwo. Przepraszam za błędy pisze z telefonu.

Odpowiedz

Anest Marzec 22, 2017 o 20:06

Witam!

Chciałbym dorzucić kilka słów odnośnie pracy z koleżankami. Podczas 25 letniego stażu pracy miałem okazję pracować zarówno z dziewczynami bez studiów jak i od kilku lat z tymi po studiach. Widzę dużą różnicę. Pielęgniarki po studiach to osoby otwarte na wiedzę, mówiące zwykle płynnie po angielsku, przykładające dużą uwagę do sterylności i w ogóle czystości. To osoby, które chcą się rozwijać, pożądają wiedzy. To partnerki do rozmów. Oczywiście nie jest to 100 %, ale jednak zdecydowana większość. Oczywiście , wśród „starej” kadry tez jest masę świetnych partnerek do pracy, jednak statystycznie to te dziewczyny z wyższymi studiami mają przyszłość. To one są w stanie wywalczyć wyższy prestiż zawodu i wyższe honoraria.
Takie mam obserwacje własne 🙂
Pozdrawiam serdecznie Wszystkie Panie-
anestezjolog

Odpowiedz

Marta Marzec 22, 2017 o 22:04

Katarzyna Jackowiak fb Poszłam na te studia tylko dlatego, że samo ratownictwo medyczne ma dosyć ograniczoną możliwość rozwoju w Polsce. Są to moje drugie studia i nie poszłabym na nie gdyby nie miały wartości dodanej jakim jest wyższe wykształcenie.

Odpowiedz

Marta Marzec 22, 2017 o 22:05

Ewelina Bibrowska fb Nie zostałabym pielęgniarką, gdyby za tym nie szło wyższe wykształcenie.

Odpowiedz

Marta Marzec 22, 2017 o 22:09

Ewa Kielczykowska fb Czy po studiach, czy po liceum, młode pielęgniarki będą wyjeżdżaly za granicę aby godnie zarabiać. Niestety reaktywacja liceów medycznych niczego w ochronie zdrowia nie zmieni. Kto myśli inaczej, jest w błędzie

Odpowiedz

Marta Marzec 22, 2017 o 22:09

Ilona Kowalewska fb Madrze kobitka mówi:magister nie jest potrzebny każdej pielęgniarce.Jestem zdecydowanie za liceami medycznymi,gdzie systematycznie- 5 dni w tygodnu uczono nas pielęgniarstwa.

Odpowiedz

Katarzyna Maj 12, 2017 o 19:10

Witam i pozdrawiam.I ja ukończyłam Liceum Medyczne w 1986 r.Nie wstydzę się tego.Wartości miałyśmy na codzień przed sobą.Nauka była rzetelna.Pracownie pielęgniarskie także,ćwiczyłyśmy na sobie a więc trzeba się było mobilizować by koleżance nie zafundować bólu,którego same byśmy nie chciały.To był czas, gdy jeszcze człowiek wierzył w człowieka a nie w pieniądz. Uczyłam się ,pilnie, bo chciałam,także z bdb wynikami, pozwoliło mi to nawet zdać na medycynę,zdałam, dostałam się na lekarski,bez punktów za pochodzenie i takich tam, z wiedzy.Nie poszłam.Wtedy kobieta – lekarz-nie miała takiego szacunku i możliwości jak dziś.Czasem żałuję, częściej nie- jestem pielęgniarką z miłości do człowieka, dobrą pielęgniarką,nie wiem czy byłabym tak dobrym lekarzem mając związane ręce jak dziś mają pielęgniarki.Na każdym kroku musimy walczyć o szacunek dla siebie. Kształcimy się dłużej i więcej niż lekarze, nie mamy argumentu dobrej płacy jak wielu z nich, praca na etacie-to bieda, na kontrakcie- niewiele więcej. Nie szanuje się nas a bez nas szpitale staną, bez PACJENTÓW, którym zabraknie opieki, szpitale można zamknąć. Bo który lekarz zrobi tyle co my, kiedy jest praca, wchodzimy jedna za drugą, nie ważne z mgr czy bez, tego wymaga CZŁOWIEK-naszej pracy! A lekarzom należy przypominać, że my też mamy godność, tyle że za ochłap pensji, i wykonujemy swoją pracę za taką pensję za jaką oni nie zerkną w stronę potencjalnej placówki pracy. Szkoły tak , nawet Licea, dlaczego nie, mgr później tak ale po czasie praktyki nie od razu.Tytuł zobowiązuje do wiedzy nie do zadzierania głowy, masz mgr, licz się z tym,że będą od Ciebie więcej wymagać,że możesz uczyć innych ale najpierw sama praktykuj np 5 lat, a nie za granicę i tyle.Wykształcić się za nasze ciężkie podatki a później tylko zbierać kokosy.Zobowiązanie o tym,że przepracuje się w Polsce w zamkniętym lecznictwie np min 5 lat a później jedź. Ale odpracuj to, co wszystkie inne koleżanki podatkami płaciły na Twoje kształcenie. Takie ja mam zdanie.Wówczas przynajmniej trochę pielęgniarki będą w kraju a kolejne wybiorą zawód bo chcą a nie bo to szansa śmignąć do obcych.Poza tym, istotnie, dobra pielęgniarka ma pasję od początku i od zawsze szanuje człowieka a zwłaszcza chorego jak siebie lub swoich bliskich.Sama uważam,że kiedys i ja będę potzrebować pomocy i będę chciała , by pielęgniarka, która do mnie przyjdzie godziwie i godnie wykonywała czynności pielęgniarskie.Pacjenci rozumieją nas bardziej niz ministrowie, to do nich trzeba stosować prośby i petycje, by podpisywali je imiennie i z peselu,że pielęgniarki są dobre, solidne a niegodziwie traktowane iprze Panów lekarzy-nie wszystkich , a przede wszystkim przez zmanierowanych szybkich magistrów i doktorów, co to nigdy PRAWDZIWEJ PRACY I NIEPOSZANOWANIA nie doznali.

Odpowiedz

Anuluj

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: