O psychotransplantologii w Polsce z dr n. hum. Mateuszem Zatorskim

Aneta Sieradzka        08 marca 2017        Komentarze (0)

Transplantologia to nie tylko medycyna czy niekiedy wręcz artystyczna chirurgia. Nieodłącznie towarzyszy jej etyka, prawo i psychologia. O tym, jak ważną rolę w całym procesie odgrywa psycholog, zdradzi nam, nie tylko ceniony, ale bardzo lubiany dr Mateusz Zatorski. Często słyszę od chirurgów, którzy mówią, że „lubią sobie z nim pogadać”, ja zresztą też 🙂 Dlatego, ten skromy pionier psychotransplantologii w Polsce, wyjaśnia moim Czytelnikom, jak ważną rolę pełni!

Mateusz, powiedz nam co to jest psychotransplantologia?

M.Z.: Na gruncie polskim psychotransplantologia jest innowacyjnym podejściem. To wszelkie działania mieszczące się w granicach psychologii klinicznej i zdrowia, które dedykowane są pacjentom przygotowywanym, podlegającym i pozostającym pod opieką szpitala w ramach procedur transplantacyjnych. Zdaję sobie sprawę, że sama nazwa może brzmieć dziwnie ale kiedyś pojęcie psychoonkologii brzmiało równie nowo. Nie sama nazwa jest jednak ważna ale to jak i czym ma się zajmować ta dziedzina. Psychotransplantologia dotycz różnych obszarów transplantacji i obejmuje różne grupy pacjentów i ich rodzin. Powinna także zdecydowanie przedostawać się z wiedzą do środowiska medycznego zgromadzonego wokół procedur transplantacyjnych. Tak też widzę swoją rolę i staram się ją konsekwentnie realizować zarówno w praktyce klinicznej jaki w badaniach naukowych. Nazwa dziedziny, której czuję się współtwórcą, ma tylko oddawać przestrzeń zainteresowania i aktywności.

Jesteś członkiem interdyscyplinarnego zespołu transplantacyjnego skupionych wokół żywego dawstwa narządów, dodajmy jedynym psychotransplantologiem. Kto bardziej potrzebuje wsparcia psychologicznego, biorca, dawca i ich najbliżsi oraz czy z Twojej pomocy korzystają np. lekarze?

M.Z.: Po pierwsze nie jestem jedynym psychologiem, który pracuje z osobami podlegającymi zabiegom transplantacji. Osoby, które poznałem, pracujące od lat z pacjentami transplantacyjnymi to świetni fachowcy. Ale faktycznie w Polsce, grupa psychologów dedykowanych tym pacjentom jest nieliczna. Jeżeli chodzi o wsparcie – powinno być dostępne na każdym z odcinków całego procesu, od momentu kwalifikacji, przez opiekę w kontekście zbliżającego się zabiegu, aż po długookresową obserwację po transplantacji. Forma zaangażowania psychologa jest różna zależnie od typów transplantacji ale także indywidualnych potrzeb pacjentów i ich rodzin. Mówimy więc zarówno o psychoedukacji, interwencji w sytuacjach kryzysu jak i terapii długoterminowej. Podobnie jest z stosowanymi narzędziami w pracy z pacjentem. Nie można pominąć wiedzy i narzędzi neuropsychologicznych ale także trzeba dostrzegać rolę zasobów osobistych, jakości życia czy też relacji z bliskimi, jeżeli mówimy o transplantacjach rodzinnych. Transplantacja jest bardzo ważnym, często kryzysowym, momentem dla chorego i jego bliskich. Przejście tego okresu z zachowaniem dobrej jakości życia zależy w takim samym stopniu od zdrowia fizycznego jak i psychiki. Jeżeli chodzi o lekarzy. W procedurze transplantacji bierze udział cały zespół ekspertów. Diagności – immunolodzy, lekarze różnych specjalność, koordynatorzy transplantacyjni. Oczywiście obciążenie psychiczne związane z zabiegiem dotyczy przede wszystkim tych osób, które mają najbliższy kontakt z pacjentami. Czy te osoby potrzebują wsparcia? Uważam, że powinno być dla nich tak samo dostępne jak dla pacjentów. Czy z niego skorzystają – to już zależy od sytuacji i indywidualnych cech osoby.

Pacjenci mają do Was zaufanie?

M.Z.:  Wydaje mi się, że pacjenci, którzy do nas trafią mają do nas zaufanie. Doświadczony zespół, jasne procedury i interdyscyplinarne podejście. I oczywiście efekty widoczne w ilości transplantacji i jakości życia pacjentów i ich rodzin. To wszystko buduje uzasadnione zaufanie Problem polega na tym, że w skali ilości oczekujących na transplantację, zgłoszeń par żywy dawca – biorca jest wciąż mało.

Skoro wzbudzacie zaufanie to dlaczego macie  mało pacjentów?

M.Z.: Problem nie dotyczy zaufania do nas. To kwestia wrażliwości społecznej w odniesieniu do całej dziedziny transplantologii. Zaryzykowałbym nawet pojęcie nadwrażliwości. Jedna niejednoznaczna informacja w mediach dotycząca transplantacji żyje w świadomości społecznej przez tygodnie. Informacja pozytywna – żyje przez godziny. Gdzie widzę problem? Za mało edukujemy i nie edukujemy dobrze. Nie wystarczą plakaty rozwieszone na mieście czy spoty w telewizji zachęcające do oddania narządów. Trzeba wciąż szukać nowych form edukacji i promocji. Bezpośrednio edukować i tłumaczyć, wyjaśniać, dyskutować. Docierać, np. w kontekście donacji od żywego dawstwa bezpośrednio do chorych i ich rodzin. Forma i treść aktualnej edukacji w odniesieniu do transplantacji wciąż budzi niedosyt i nie zawsze przynoszą zamierzone efekty. Może dlatego, że informują ale bez trwałej zmiany postaw i zachowań. W odpowiedzi na taką potrzebę powstało też Polskie Towarzystwo na Rzecz Donacji Narządów. Wraz z założycielami Prof. Arturem Kwiatkowskim i dr Rafałem Kieszkiem staram się opracowywać działania, które będą zwiększały nie tylko świadomość ale także realnie przekładały się na zwiększenie ilości transplantacji. Takie inicjatywy są bardzo ważne.

Jak powinien zachować się potencjalny żywy dawca nerki lub wątroby?

M.Z.: Potencjalny dawca podejmując decyzję o oddaniu organu powinien zachowywać się racjonalnie. To szczególnie trudne gdyż dawca będąc świadkiem cierpienia lub zagrożenia życia biorcy, z którym łączy go więź emocjonalna jest szczególnie narażony na doświadczanie kryzysu. Jeżeli jednak decyzja donacji ma być decyzją świadomą, trzeba podejmować ją z uwzględnieniem przeszłych doświadczeń, sytuacji obecnej a także z refleksją dotyczącą przyszłości. To trudna praca do wykonania. Bardzo duże obciążenie emocjonalne. Często, w takim momencie, jak w soczewce, ogniskuje się wiele aspektów życia wcześniej niedostrzeganych.

Trzeba powiedzieć też, że pacjenci i rodziny mają w Polsce znikomy dostęp do psychologów, a tych wyspecjalizowanych i ukierunkowanych na wybrane dziedziny medycyny to niekiedy graniczy z cudem.

M.Z.: Faktycznie, niedostateczna liczba psychologów w szpitalach to nie jest tylko domena transplantologii. W Klinice Chirurgii Ogólnej i Transplantacyjnej Szpitala Dzieciątka Jezus w Warszawie, z którą mam przyjemność współpracować pacjenci i ich rodzin w ramach procedur żywego dawstwa nerki mają taką możliwość. To jednak wyjątkowe miejsce, a świadomość potrzeby obecności psychologa wynika z wiedzy i doświadczenia kierownika Kliniki. Przez lata, w zespole ekspertów złożonym z koordynatora, nefrologów i chirurgów wpracowaliśmy ważne psychologicznie procedury kwalifikacji, interwencji i formy wsparcia dla naszych pacjentów. Po kilku latach doświadczeń mogę zdecydowanie powiedzieć – psycholog kliniczny musi być członkiem zespołu transplantacyjnego i współpracować w ramach struktury szpitala z wszystkimi ekspertami. Mówiąc o psychologu klinicznym mam na myśli konkretne kompetencja i wiedzę jaką powinien wnosić do zespołu i wykorzystywać w pracy pacjentami.

Co raz częściej podnosi się, że regulacje prawne nie są dopasowane do możliwości jakie oferuje żywe dawstwo narządów. Co powie o tym psycholog, któremu transplantologia jest bliska i który podejmuje trudne rozmowy z rodzinami  żywych dawców i biorców.

M.Z.: Transplantologia wywołuje konieczność interdyscyplinarności. Dotyczy to także aspektów prawnych przenikających się z etyką i wiedzą psychologiczną Np. związek emocjonalny wpisany w aktualną ustawę o donacji osób niespokrewnionych, który musi wystąpić pomiędzy żywym dawcą a biorcą aby mogli starać się formalnie o zgodę na pobranie i przeszczepienie nerki. Ustawa nie doprecyzowuje co to jest związek emocjonalny, co stanowi płaszczyznę do różnych interpretacji. Psychologia radzi sobie całkiem nieźle z definicją związku, bliskości i emocji. To przykład, ale takich miejsc styczności prawo – etyka – psychologia jest więcej. Dotyczy to nie tylko kwestii teoretycznych. Istota problemu polega na tym, że doprecyzowanie przepisów pozwala na transparentność, a także tworzenie standardów i procedur. Od tego zależy nie tylko komfort pracy zespołów transplantacyjnych. Przede wszystkim od tego zależy także jakość i szybkość form pomocy udzielanej chorym oczekującym na transplantację.

Mateusz, bardzo Ci dziękuję za rozmowę oraz za to, że zechciałeś podzielić się wiedzą z naszymi Czytelnikami.

Dr n. hum. Mateusz Zatorski. Adiunkt w Katedrze Psychologii Klinicznej i Zdrowia Uniwersytet Humanistycznospołeczny SWPS Wydziału Zamiejscowego w Poznaniu. Współpracownik Kliniki Chirurgii Ogólnej i Transplantacyjnej WUM w Szpitalu Klinicznego Dzieciątka Jezus w Warszawie.

Psychotransplantolog – pracuje z osobami  oczekującymi na transplantację ich rodzinami, a także osobami po przeszczepach. Od początku swojej kariery zawodowej łączący dwa światy – medycyny i psychologii. Średnie wykształcenie medyczne, wyższe w dziedzinie psychologii, a także praktyka kliniczna w codziennych kontaktach z pacjentami,  kształtują jego sposób patrzenia na człowieka i uprawiania nauki. Aktualnie także w trakcie specjalizacji klinicznego w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. Od 2011 roku członek zespołu interdyscyplinarnego dedykowanemu innowacyjnemu projektowi żywego dawstwa nerki. Realizuje projekty badawcze pozostające na styku medycyny i psychologii. Autor i współautor publikacji poświęconych tym problematykom. Współautor licznych szkoleń dla personelu medycznego, a także pacjentów i ich rodzin. Zainteresowania badawcze kieruje także na problematykę refleksyjności i uważności jako metody doświadczania świata.

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: