O ułomności przepisów. Czy autoryzacja pobrania może być nierzetelna?

Aneta Sieradzka        28 stycznia 2019        Komentarze (0)

O tym, że polska ustawa transplantacyjna (ust. o pobieraniu, przechowywaniu i przeszczepianiu tkanek, komórek i narządów nie jest w wielu miejscach dostosowana do obecnych możliwości medycyny oraz wybranych rozwiązań obowiązujących na świecie, widzą wszyscy. Lekarze, pacjenci, prawnicy, i ci najważniejsi, ci którzy czekają na nowy narząd i zazwyczaj myślą, że narządów brakuje bo nasze społeczeństwo jest niechętne dawstwu. Oczywiście, szereg czynników wpływa na to ile jest pobrań i wszyscy też wiedzą, że mogło by ich być więcej. Ale nie można obarczać za obecny stan rzeczy wyłącznie czynnik społeczny. Bo są też bariery prawne.

Dzisiaj, chciałam zwrócić uwagę na art. 6 ustawy transplantacyjnej, który w mojej ocenie to  relikt przeszłości, szkodliwy dla lekarzy którzy pobierają i tych, którzy na narząd czekają. Już wyjaśniam dlaczego.

art. 6 ustawy dotyczy możliwości złożenia sprzeciwu na pobranie po śmierci, zgodnie z postanowieniami:

  1. sprzeciw wyraża się w formie wpisu w centralnym rejestrze sprzeciwów na pobranie komórek, tkanek i narządów ze zwłok ludzkich. Przypomnę, że rejestr prowadzi Poltransplant.
  2. oświadczenia pisemnego zaopatrzonego we własnoręczny podpis
  3. oświadczenia ustnego złożonego w obecności co najmniej dwóch świadków, pisemnie przez nich potwierdzonego.

AD.1 Komentując zapis w punkcie 1, należy się z nim w pełni zgodzić – jednostka centralna prowadzi formalny rejestr sprzeciwów, który zawsze można łatwo zweryfikować z perspektywy potencjalnego dawcy i lekarza przed pobraniem co się czyni, a nazywa się to autoryzacja pobrania. Przed każdym pobraniem, sprawdza się w CRS czy dana osoba w nim nie widnieje.  I tu należy wskazać na rzetelność dokonanej autoryzacji bo lekarz czy koordynator ma narzędzie prawne w postaci jasno określonej procedury w ustawie, gdzie może zweryfikować złożone za życia pacjenta oświadczenie woli.

AD. 2 Oświadczenie pisemne zaopatrzone we własnoręczny podpis. W mojej ocenie, ten zapis już dawno winien być wykreślony z ustawy. Wyjaśniam, dlaczego. Sytuacja dotycząca oświadczenia odnosi się do przykładu, gdzie możemy nosić w kieszeni karteczkę z informacją np. „ nie zgadzam się na pobranie po śmierci narządów, tkanek i komórek”. W ustawie nie określono co powinno zawierać oświadczenie poza podpisem to raz. Dwa, odnosząc konstrukcję oświadczeń na grunt prawa cywilnego, wypada wspomnieć, że powinno zawierać datę i dane osobowe identyfikujące tą osobę, np. nr PESEL/datę urodzenia.  W świetle tego zapisu możemy nosić karteczkę sprzeciwu w kieszeni, portfelu a nawet na czole jak kto lubi. I teraz, chciałam zwrócić uwagę, że to rozwiązanie nie jest gwarantem rzetelnej autoryzacji bo lekarz nie ma żadnych narzędzi do weryfikacji takiego oświadczenia wyjętego z kieszeni pacjenta czy przyniesionego przez jego bliskich. Żadnych bo nawet procedury tego nie przewidują. A takie oświadczenie może zawsze spreparować członek rodziny zmarłego pacjenta. Nikt tego nie zweryfikuje. Do pobrania nie dojdzie.

AD.3 oświadczenie ustne złożone w obecności co najmniej dwóch świadków. Ustawodawca nawet nie wskazał, że domniemam, iż miał na myśli pełnoletnich świadków, czyli posiadających pełną zdolność do czynności prawnych. I to jest kolejne rozwiązanie, które hamuje ilość pobrań bo personel znów nie ma możliwości weryfikacji prawdziwości tego typu oświadczenia, które przy odrobinie chęci może zostać sfałszowane przez najbliższych zmarłego.

W tym miejscu, dla porównania chciałam odnieść się do innej sytuacji. Wyobraźmy sobie, a te sytuacje mają często miejsce- obsługując podmioty medyczne dość często się z tym spotykam. Przychodzi babcia do lekarza, z oświadczeniem od rodziców dziecka jako osoba upoważniona. Dane dziecka, rodziców się zgadzają. Rodzice są jedynymi opiekunami prawnymi małoletniego. Co robi w świetle prawa personel? Udostępnia dokumentację medyczną w oparciu o oświadczenie, które babcia przyniosła z domu? Nie. Dlaczego? Bo przepisy ustawy o prawach pacjenta precyzyjnie określają w jaki sposób pacjent lub jego przedstawiciel upoważnia inną osobę do dostępu do dokumentacji medycznej lub informacji o stanie zdrowia. Dlaczego nie można respektować upoważnienia babci w opisanym przykładzie? Bo co do zasady takie oświadczenie jest nieważne. Tutaj też personel ma ograniczone możliwości weryfikacji, akurat wszystko zależy od danej sytuacji. Zwłaszcza teraz w dobie restrykcyjnych obowiązków RODO.

Zwróciłam uwagę na artykuł 6 bo jest on niezgodny z ustawą o prawach pacjenta w zakresie oświadczeń woli składanych przez pacjenta za życia, a także k.c. Oświadczenia woli o których mowa w art. 6 w  punkcie 2 i 3 ustawy transplantacyjnej są obarczone przesłankami nieważności.

Niezaprzeczalnie, jedyną rzetelną formą autoryzacji jest obowiązująca procedura sprawdzenia czy potencjalny dawca nie widnieje w centralnym rejestrze sprzeciwu. Kwestia posiadanych w kieszeni oświadczeń budzi spore wątpliwości na gruncie prawnym, gdzie nie są to zapisy korzystne dla czekających na przeszczepienie. Jak również nie są to zapisy dla potencjalnych dawców, których rodzina może nie uszanować ich woli donacyjnej i sfałszować oświadczenie, gdzie ustawa transplantacyjna stwarza ku temu furtkę…Bliscy zmarłego mogą powiedzieć również, że oświadczenie było, widzieli, ale nie posiadają i znów będziemy mieć sytuację niczym z Yeti, każdy słyszał, nikt nie widział.

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: