Kardiochirurg przegrał w sądzie i musi zapłacić.

Aneta Sieradzka        03 września 2017        Komentarze (0)

Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dn. 29 sierpnia 2017r. jest ważny dla lekarzy, którzy pracują przy badaniach klinicznych jak i tych, którzy mają zamiar pracować przy tego typu projektach. Spór w sądzie dotyczył kardiochirurga. Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że w przypadku, kiedy specjalista leczy na zlecenie sponsora podatek się należy, bo celem nie jest ratowanie życia tylko wykonanie badań klinicznych, niezbędnych żeby dany produkt trafił na rynek.

Zastawki serca i VAT

Jeden z polskich kardiochirurgów, który na zlecenie amerykańskiej firmy prowadził w Polsce badania kliniczne przegrał przed Naczelnym Sądem Administracyjnym. Chodzi o VAT.

Kardiochirurg prowadził badania, które polegały na wszczepianiu nowych zastawek serca, argumentując, że testuje na pacjentach aktywne wyroby medyczne. Za prowadzenie badań, kardiochirurg otrzymał od sponsora (firmy) honorarium od którego nie uiścił podatku VAT, ponieważ powołał się na przepisy ustawy o VAT, które zwalniają z podatku usługi w zakresie opieki medycznej służące profilaktyce, zachowaniu, ratowaniu, przywracaniu i poprawie zdrowia, które są świadczone przez placówki medyczne i lekarzy (art. 43 ust. 1 pkt 18–19). Lekarz podkreślał przed sądem, że nie chodzi o testowanie leków, tylko o operacje, dzięki którym pacjenci faktycznie odzyskują sprawność.

Jak twierdzi NSA, nie ma znaczenia czy lekarz testuje na pacjentach leki czy wykonuje skomplikowane operacje, w tym przypadku kardiochirurgiczne. Podatek VAT od honorarium sponsora należy uiścić.

Patrząc z perspektywy rozwijającego się u nas rynku badań klinicznych, przy zawieraniu umów na realizację projektów w ramach badań klinicznych, warto mieć na uwadze niniejszy wyrok.

Z: NSA/orzecznictwo.

Lekarze redagują czasopismo dla pacjentów: Czasopismo Dialtransplant

Aneta Sieradzka        31 sierpnia 2017        Komentarze (0)

Spieszę poinformować Czytelników bloga, o ciekawej i potrzebnej inicjatywie, którą współtworzę.

Początkiem października do rąk pacjentów trafi nowe czasopismo Dialtransplant, które będzie można nabyć nieodpłatnie w każdym ośrodku transplantacyjnym czy też stacji dializ.

Znani lekarze, ale też pielęgniarki i koordynatorzy przybliżą pacjentom praktyczne porady, o których zwykle nie mają czasu powiedzieć podczas wizyty, a są to sprawy ważne dla pacjenta. Wart podkreślenia jest fakt, że lekarze ochotnicy zaangażowali się w współtworzenie czasopisma pro bono! Poświęcając swój czas aby być bliżej pacjentów.

Wśród autorów m.in. Prof. Leszek Pączek (nefrolog), dr hab. Maciej Kosieradzki (chirurg-transplantolog), dr n.m. Katarzyna Skórzewska (ginekolog-endokrynolog), dr n.med. Tomasz Urbanowicz (kardiochirurg), dr n.med. Monika Bieniasz (chirurg-transplantolog-onkolog), mgr Klaudia Rutka (koordynator transplantacyjny), Prof. Magdalena Durlik (nefrolog), mgr Aleksandra Kozłowska (koordynator i pielęgniarka), dr hab. Artur Kamiński (dyrektor Poltransplantu), mgr Marta Kotomska, lek. Rober Kucharski , lek. Kalina Jędrzejko i wielu innych lekarzy.

W czasopiśmie nie zabraknie stałej rubryki prawnej, którą mam przyjemność redagować, poruszając istotne problemy.

Mogę uchylić rąbek tajemnicy, bo w pierwszym numerze przeczytacie m.in. o antykoncepcji i płodności po przeszczepieniu narządu czy na czym polega rozmowa z rodziną dawcy, albo dlaczego aktywność fizyczna ma tak bardzo ważny wpływ na nasze serce i wiele innych ciekawych tematów! Będą też historie pacjentów.

Wydawcą czasopisma jest Polska Federacja Dialtransplant.

Jeżeli ktoś z Państwa chciałby dołączyć do naszego redakcyjnego zespołu, który ciągle się rozbudowuje to zapraszam do współpracy!

Pierwszy tydzień października zapowiada się wspaniale: do przedsprzedaży trafi moja książka Tajemnice transplantacji oraz ukaże się pierwszy numer Czasopisma Dialtransplant. Ale to nie koniec projektów, które tej jesieni ujrzą światło dzienne.

Follow me – lekarz na instagramie !

Aneta Sieradzka        30 sierpnia 2017        2 komentarze

Panna Chirurg, Meredith Grey Po Polsku czy Drtomaszu to nicki na instagramie za którymi kryje się prawdziwa tożsamość chirurgów. Wchodząc na ich profile można dowiedzieć się o nich sporo, czyli to o czym z pewnością nie mają czasu opowiadać swoim pacjentom. Za pomocą zdjęć pokazują swoje, pasje, co lubią, uchylają rąbka z życia osobistego, jak wygląda ich praca, publikują zdjęcia np. pobranego narządu, czy rozciętą jamę brzuszną, na widok której niejednemu z nas zrobiłoby się słabo. Przede wszystkim edukują nas odbiorców, przybliżają nam świat, do którego nie mamy bezpośredniego dostępu. Dokładają cegiełkę budując zaufanie do lekarzy. Fajnie jest wiedzieć, idąc do ulubionego lekarza na wizytę, że on też lubi jak my zupę z dyni. Prawda?

W mediach społecznościowych mają swoje oficjalne profile nie tylko my zwykli użytkownicy, swój świat przybliżają nam instytucje rządowe, które korzystają z dobrodziejstw mediów społecznościowych, ale też szpitale, niepubliczne kliniki, gabinety lekarskie, izby lekarskie i wymieniać można sporo.

Działalność lekarzy w internecie pozwala też budować relacje z pacjentami. Nawiązywać dialog. Ale lekarz nie może udzielać porad w sieci, czy na czacie diagnozować pacjenta. Doskonałym przykładem wykorzystania nowych technologii jest telemedycyna, gdzie za pomocą komputera czy telefonu lekarz ma możliwość pomóc pacjentowi będąc z dala od niego – choćby na innym kontynencie.

Wielokrotnie spotkałam się z pytaniami samych lekarzy, studentów medycyny czy szefów klinik, którzy pytają co można publikować i na jakich zasadach.

na przykład:

Zdjęcie nerki wprost z pobrania– oczywiście, że można bo tu nie ma żadnej możliwości aby zidentyfikować od kogo nerka pochodzi lub komu za chwilę zostanie przeszczepiona.

Rozcięta jama brzuszna – nikt z nas nie ma aż takich zdolności aby identyfikować ludzi widząc ich rozcięty brzuch czy jelita:)

Zdjęcie przy stole operacyjnym na którym możemy rozpoznać ulubionego chirurga czy instrumentariuszkę– jeżeli nie mają nic przeciwko i wyrażają zgodę, to dlaczego nie? Chętnie popatrzymy na nich w akcji.

Zdjęcie gdzie pani pielęgniarka tuli pacjenta w pidżamie gdzieś na szpitalnym korytarzu– można publikować, pod warunkiem, że pacjent wyrazi na to pisemną zgodę. Formularz zgody na publikację wizerunku pacjenta znajdziecie w mojej książce Ochrona danych osobowych medycznych.

Selfie lekarza z restauracji – o tak ! Jako użytkowniczka instagrama chętnie skorzystam z rekomendacji gdzie można zjeść dobrą sałatkę. I wcale nie musi pytać o to szefa kliniki czy publikować zdjęcie z meczu na którym był.

Najważniejsze, aby nie publikować treści, które mogłyby stanowić naruszenie tajemnicy zawodowej lub też naruszyć dobra osobiste osób trzecich, w tym dane osobowe. Tylko tyle i aż tyle, kiedy pytacie czy co można publikować na instagramie. Wszystko, ale z umiarem. Wczoraj zamieściłam moją ulubioną Chanel Chance bez której nie wychodzę z domu bo dodaje mi mocy:)

Lekarzu, pielęgniarko i koordynatorze transplantacyjny, jeśli się jeszcze zastanawiasz czy założyć konto na instagramie, to za przykładem aktywnych już tam lekarzy, zapewniam cię, że warto i z przyjemnością dołączę do twoich followersów.

PS. Ostatnio bardzo mnie rozśmieszyła skarga, której przedmiotem było konto lekarza na instagramie. Rozśmieszyła bo była niewiarygodnie absurdalna.Ale zawsze służę pomocą bo jak mówią o mnie w Pokoju Adwokackim – ta od lekarzy. Zawsze! 🙂

Pacjent po przeszczepie: czy ma dostęp do nowoczesnych i bezpiecznych leków?

Aneta Sieradzka        26 sierpnia 2017        Komentarze (0)

Wiele wskazuje na to, że za kilka dni, czyli od 1 września br. zacznie obowiązywać kolejna nowelizacja listy leków refundowanych. Co ta wrześniowa nowelizacja oznacza dla pacjentów po przeszczepach?

Oznacza, już trzecią w tym roku podwyżkę cen leków.

Pojawia się pytanie, czy pacjent po przeszczepie ma dostęp do nowoczesnych terapii, w tym immunosupresyjnych i gwarancji bezpieczeństwa?

Odpowiadając na to pytanie z perspektywy formalnej, deklarowanej przez przepisy prawa to tak -pacjent po przeszczepie ma dostęp do nowoczesnych terapii w Polsce. Czego nie da się powiedzieć o sytuacji pacjenta onkologicznego, który jest w znacznie gorszym położeniu i niektóre, światowe terapie są poza jego nawet wyobrażeniami.

Dostęp formalny, tak.  Ale nie jest to rzeczywisty dostęp do nowoczesnych terapii, w niektórych przypadkach nawet nierealny? Dlaczego? Bo również cena leku stanowi o jego dostępności i tego jaka liczba pacjentów może sobie pozwolić na zakup danego leku, gdzie ograniczenie spowodowane jest statusem materialnym danego pacjenta. W praktyce rodzi to sytuację, gdzie lekarz dobiera określoną terapię biorąc pod uwagę możliwości finansowe pacjenta. Takie sytuacje nie mogą mieć miejsca.

Czy da się w pełni realizować konstytucyjnie zagwarantowane nam prawo do ochrony zdrowia, o którym mowa w art. 68 ust.1 Konstytucji RP, zmieniając kilka razy w roku ceny leków immunosupresyjnych ? Uważam, że nie, ale o tym szerzej przeczytacie na dniach w jednym z tygodników, dla którego przygotowuję komentarz.

 

 

Pobranie narządów od noworodka? Scenariusz filmowy oparty na smutnej historii Polki.

Aneta Sieradzka        07 sierpnia 2017        3 komentarze

Na biurku mam różne rzeczy. … gdzieś pomiędzy filiżanką zimnej kawy, a stertą umów leży scenariusz filmowy, autorstwa Adama Hartwińskiego. Scenarzysta poprosił o konsultację. Powstanie film oparty na faktach. Nie mogę zdradzić szczegółów, ale odniosę się do problemu prawnego, którego dotyczy -w tym również transplantologii, bo fabuła filmu dotyczy dawstwa narządów dzieci w Polsce. Ten scenariusz to wyciskacz łez, smutny bardzo.

Temat szczególnie trudny bo dotyczy dzieci. Tym razem, dzieci, o których wiadomo, że tuż po urodzeniu umrą, tego samego dnia, następnego, za kilka dni, ale umrą bo urodziły się z poważnymi nieuleczalnymi wadami.

W filmie zostanie poruszona bardzo ważna sprawa. Problematyka dawstwa płodów (na wzór USA) czy dawstwa narządów od dzieci, o których wiadomo, że tuż po urodzeniu umrą jest praktycznie w Polsce tematem tabu. A na pewno nie jest przedmiotem dyskusji.

Głośno jest natomiast o ograniczaniu kobietom prawa do antykoncepcji, głośno jest o aborcji czy przymuszaniu kobiet do rodzenia chorych dzieci. A najgłośniej jest chyba o klauzuli sumienia lekarzy. Taki mamy klimat, antykobiecy.

Maria to silna Kobieta.

Kobieta wraz z mężem czeka na swoje pierwsze wymarzone dziecko, o którym w trakcie ciąży dowiaduje się, że jest bardzo chore, ma bezmózgowie, brakuje połowy czaszki, która się już nie wykształci, a tuż po urodzeniu dziecko umrze. Kobieta w świetle prawa mogła skorzystać z legalnego zakończenia ciąży przed czasem. Ale zdecydowała, że urodzi. Z własnej i nieprzymuszonej woli zdecydowała się na taka a nie inną decyzję. Chciała, aby z tego traumatycznego przeżycia pozostało coś dobrego, chciała aby jej dziecko zostało dawcą bo narządy miało zdrowe. Tej kobiecie znana była historia brytyjskiego Teddiego, który żył tylko 100 minut i został dawcą. Zainspirowana tą historią chciała postąpić podobnie, pomóc innym rodzicom uratować ich dziecko. Zwłaszcza, że w rodzinie miała dziecko, które czekało w kolejce na przeszczepienie narządu. Wiedziała jak trudny jest dostęp do narządów dla dzieci w Polsce. Jak wiele z nich umiera. Bo narządów brakuje.

Urodzić dawcę?

Sprawa prosta nie jest, nie tylko z braku przepisów szczegółowych, które regulowałyby tę kwestię, jak pobierać narządy od dzieci, o których wiadomo, że tuż po urodzeniu umrą, tzw. urodzenie dla dawstwa. W Polsce nawet nie ma takiego wyspecjalizowanego ośrodka do którego mogłyby trafiać kobiety, które chcą urodzić chore dziecko, które mogłoby być dawcą.

Ustawa o pobieraniu, przechowywaniu i przeszczepianiu tkanek, komórek i narządów nie reguluje kwestii pobrania i przeszczepienia: komórek rozrodczych, gonad, tkanek zarodkowych i płodowych oraz narządów rozrodczych lub ich części – bo zostały wyłączone z ustawy. Dawstwo płodów nie jest w Polsce uregulowane przepisami prawa, w innych krajach jest. Z kolei art. 5 ust. 2 ust.transpl. stanowi, że sprzeciw za życia w przypadku małoletniego na pobranie tkanek, komórek i narządów może wyrazić przedstawiciel ustawowy małoletniego ( czyli w większości przypadków będzie to rodzic). Tak samo w przypadku zgody na pobranie od małoletniego, tkanek, komórek lub narządów niezbędna jest zgoda jego przedstawiciela ustawowego.

Małoletni czyli kto?

Zgodnie z kodeksem cywilnym, pełnoletność uzyskuje się z chwilą ukończenia 18 lat, oznacza to, że okres pomiędzy urodzeniem, a osiągnięciem pełnoletności to okres kiedy człowiek jest małoletni w rozumieniu prawa cywilnego. Wyjątek tutaj stanowi kobieta, która po ukończeniu 16 lat za zgodą sądu wstąpi w związek małżeński, przestaje być małoletnia.

Ustawa transplantacyjna nie zabrania pobierania narządów od dzieci, które dopiero co się urodziły i żyją choćby od 2 godzin. Brak jest natomiast przepisów szczegółowych, np. rozporządzenie, które by te kwestie regulowały, zwłaszcza w przypadku dzieci chorych o których wiadomo, że w krótkim czasie po narodzinach umrą.

Niewątpliwie, sprawa urodzenia chorego dziecka dla dawstwa narządów w Polsce, jest wyzwaniem nie tylko dla transplantologów, także dla prawników, celem opracowania szczegółowych ram prawnych – procedury, która jest możliwa. Ale jeszcze nie w Polsce. Dlaczego? Odpowiedz pozostawię Czytelnikom.