Zmarł Prof. Mieczysław Lao. Współtwórca polskiej transplantologii.

Aneta Sieradzka        27 lipca 2017        Komentarze (0)

Smutna wiadomość obiegła dzisiaj środowisko medycyny transplantacyjnej.

Zmarł Profesor dr hab.n.med. Mieczysław Lao.

Najbliższym składam wyrazy głębokiego żalu i współczucia.

Jeden z najwybitniejszych twórców polskiej transplantologii, od początku uczestniczył w jej rozwoju, czyli od pierwszego udanego przeszczepienia nerki w 1966 roku. Wieloletni dyrektor Instytutu Transplantologii im. Tadeusza Orłowskiego, współinicjator powstania Polskiego Towarzystwa Transplantacyjnego , inicjator powstania Krajowej Rady Transplantacyjnej, współtwórca Poltransplantu. Brał udział w tworzeniu pierwszych regulacji prawnych w zakresie donacji i transplantaji w Polsce.

Prof. Mieczysław Lao wniósł duży wkład w rozwój polskiej nefrologii, od pierwszej dializy wykonanej w 1959 roku w Warszawie. Tych osiągnięć można wymieniać jeszcze sporo…

Miałam zaszczyt znać osobiście Pana Profesora, z którym spacerowaliśmy czasem po Ochocie z jego pieskiem. Opowiadał o swoim życiu, o medycynie, o przeszczepach, o chirurgach, kobietach, nawet o plotkach i o niezwykłej wytrwałości i konsekwencji jaka go cechowała. Czasami dzwonił i pytał czy chcę pogadać albo pójść z nim na spacer bo jeszcze tyle nie zdążył mi powiedzieć. Kiedy pracowaliśmy nad książką, czasem mówił „rób jak chcesz” – ufał, że wszystko co zrobię będzie dobre. I takie też jest.

Ostatni tekst jaki przygotował to rozdział do naszej książki.

Fragment z książki Tajemnice transplantacji:

Co ty będziesz studiował?”, zapytała moja mama. Odpowiedziałem, że chyba matematykę. „Matematykę? Będziesz rachunków uczył w szkole?” „Matematykę wyższą, może astronomię”, doprecyzowałem. „Będziesz siedział na stołku i patrzył w niebo? Pomyśl chwilę. Pamiętasz, jak po powstaniu wygonili nas z Warszawy, mieszkaliśmy w Jaktorowie, ja ciężko pracowałam w polu, żeśmy nie głodowali, chudy byłeś taki, że strach było na ciebie patrzeć. A obok pan doktor Rowiński, późniejszy profesor Rowiński, tatuś Wojtusia Rowińskiego, lekarza, bo lekarz sobie zawsze poradzi. I w obozie koncentracyjnym, i na wygnaniu – wszędzie. Ma znajomości z każdym, z aptekarzami, ludzie zawsze coś przyniosą. Dlaczego nie chcesz studiować medycyny?” Pomyślałem, dlaczego nie? Tak więc w wyniku rodzinnej narady wybrałem wtedy medycynę, którą ukończyłem bez problemu. Tak to właśnie się stało, że elektryk bez matury został lekarzem…

Zaszczycona, że mogłam poznać. Dziękuję za dobrą lekcję transplantacji.

Żegnaj Profesorze.

Aneta Sieradzka

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: