Zwłoki ludzkie z perspektywy prawa

Aneta Sieradzka        22 stycznia 2019        Komentarze (0)

Czy zastanawialiście się kiedyś, czym są ludzkie zwłoki? Co może się ukrywać za takim niepozornym słowem? Oczywiście, definicja SJP mówi sama przez się: martwe ciało. Martwe. Bez życia. Ciało zmarłego człowieka. Skoro bez życia, to bez możliwości posiadania zdolności prawnej.

Czy to wystarczająca definicja? Dla prostego człowieka- jak najbardziej. Jednak czy każdy człowiek na ulicy powie coś więcej? Polskie prawo poprzez Ministra Zdrowia ustala, że według aktualnego rozporządzenia w sprawie postępowania ze zwłokami i szczątkami ludzkimi (uwzględniając zmianę z 2007 roku), zwłoki to „ciała osób zmarłych i dzieci martwo urodzonych bez względu na czas trwania ciąży” . Nikt nie pomyśli o tak „trywialnych” sprawach, które ostatnimi czasy przybierają na aktualności, mianowicie: od kiedy mówimy o człowieku?

W tej kwestii to rozszerzenie okazało się bardzo istotne, ponieważ nadało obowiązek pochówku dzieci urodzonych „bez względu na czas trwania ciąży”. Dochodzi jednak w tym zakresie do pewnego kuriozum, gdyż nawet przy wczesnym poronieniu konieczne jest skierowanie płodu na badania genetyczne (głównie w celu stwierdzenia płci). Dopiero po wynikach takiego badania wydaje się kartę zgonu, dzięki której można dokonać pogrzebu. Pomijając kwestie moralne takiego rozwiązania, bywa to również uciążliwe przez same formalności związane z pochówkiem. Czasem niestety także wśród księży spotyka się zachowania, które nie licuje z ich zawodem, polegające na odmowie przeprowadzenia pogrzebu „zlepkowi komórek”.

Oprócz zwłok, ustawa posługuje się jeszcze terminami szczątek oraz prochów ludzkich. Szczątki to popioły powstałe w wyniku spopielenia zwłok, pozostałości zwłok wydobyte podczas kopania grobu bądź w innych okolicznościach, a także części ludzkiego ciała, odłączone od całości . Definicję prochów ludzkich podaje nam V. Konarska – Wrzosek w komentarzu do kodeksu karnego. Stwierdza w nim, że prochy to szczątki, których wskutek działań natury lub kremacji nie można określić już mianem zwłok .

Przechodząc od zagadnień językowych do zagadnień prawnych, które także powinny zostać poruszone, jeśli chcemy mówić o zwłokach kompleksowo, konieczne jest najpierw ustalenie, czym zwłoki w ogóle są. Skoro na początku ustaliliśmy, że to martwe ciało, to czy jest ono rzeczą czy też… no właśnie?

Już w kodeksie karnym z 1932 roku J. Makarewicz pisał, że:

„zabór zwłok nie może być kradzieżą, a więc zabór ten nie może odbywać się celem przywłaszczenia, ani też zwłoki nie mogą odgrywać roli mienia ruchomego”.

Współczesna doktryna spiera się w jednolitej definicji oraz statusie zwłok. M. Pazdan uważa, że to zdepersonifikowana pozostałość po osobie fizycznej o szczególnym statusie. S. Grzybowski twierdzi, że ciało jest rzeczą, ale dopiero po śmierci, a części ciała są rzeczami, jak również i przedmiotami obrotu, dopóki nie połączą się z ciałem. J. Ignatowicz i M. Sośniak wskazują, że nie są rzeczami jako takie, ale rzeczami są preparaty przygotowywane ze szczątków dla celów badawczych. S. Rudnicki wraz z R. Trzaskowskim i Ł. Żelechowskim, a także i Z. Radwański reprezentują pogląd, że martwe ciało to przedmiot materialny, ale ze względów etycznych to nie rzecz w rozumieniu artykuł 45 kc.

M. Safjan podkreśla, że są one „nośnikiem” wartości niematerialnych i jest przeciwny kwalifikacji części ciała ludzkiego jako rzeczy, stawiając tezę, że za rzeczy można uważać te przedmioty, które mogą być przedmiotem obrotu. Dopuszcza jednak wyjątek w postaci na przykład preparatu anatomicznego. Natomiast A. Krajewska uważa, że mogą stanowić przedmiot własności, którym dysponują członkowie rodziny, zarazem podkreśla inne unormowania w polskim prawie. A. Tworkowska i J. Mazurkiewicz stoją na stanowisku, że można przyjąć, iż w prawie polskim zwłoki są rzeczą, bo przecież nie osobą, niewątpliwie jednak wyłączoną z obrotu . Z resztą, sama ustawa transplantacyjna wyłącza je z tego obrotu, zakazując komercjalizacji ciała i jego członków oraz ustanawiając ich status jako res extra commercium.

Mniejszość w doktrynie uważa, że utrata osobowości mająca miejsce przez śmierć, nie jest podstawą do twierdzenia, że zwłoki ludzkie stają się rzeczą. Zwłoki nie mogą być również przedmiotem własności. Ani całość, ani część ciała zmarłego nie może być przedmiotem zbycia (zarówno odpłatnego jak i nieodpłatnego).

Losy zwłok są dokładnie opisane przez przepisy prawa . Istnieje jednak pewna luka – zakaz obrotu zwłokami i szczątkami nie obejmuje bowiem zasad finansowych prowadzenia biobanków, które w zamian za korzystanie z próbek materiału biologicznego oferują zapłatę .

Zwłoki są specyficznym rodzajem rzeczy, również w aspekcie kodeksu postępowania karnego (dalej: kpk), bowiem rzeczą w rozumieniu tej ustawy jest:

„każdy przedmiot materialny mogący z racji swego istnienia i położenia być śladem kryminalistycznych lub będący nośnikiem śladów (substancji, deformacji, cech zjawiskowych)”.

Zwłoki można traktować również jako pozostałość po zmarłym. Z takim moralnie uzasadnionym podejściem ciężko się spierać, że zwłoki nie są żadnym podmiotem prawa, bowiem jak rzecz może posiadać podmiotowość prawną? Jakie obowiązki miałaby spełniać? Jakie prawa jej nadać? Jak mogłaby dochodzić swoich praw ?

Z etycznego punktu widzenia warto odpowiedzieć również na pytanie, czym jest ciało w stanie śmierci mózgowej: człowiekiem czy zwłokami?

Etyk, Z. Szawarski, uważa, że nie można udzielić jednoznacznej odpowiedzi, bowiem wszystko zależy od światopoglądu. Status tej osoby jest paradoksalny – jest martwa, ale jednak podtrzymywane są jej funkcje życiowe. Również jej należy się godność, ponieważ nadal nie jest rzeczą, więc nie można traktować jej instrumentalnie.

Różnicuje się także zdania co do ludzkich członków ciała. Doktryna twierdzi, że są one rzeczami, jeśli są oddzielone od całego ciała (na przykład organy czekające na przeszczep), a przestają nimi być przy połączeniu z innym ciałem. Za to K. Witkowska uważa, że ciało ludzkie i jego części nie są rzeczami ze względu na integralność i godność człowieka przed śmiercią. Odmiennego traktowania domagają się jednak części ciała, które są od niego odłączone. Także protezy przyłączone do ciała są traktowane jako całość, nie są rzeczą obcą, a integralną .

Ciekawą kwestię rozpatrywał Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 2 lutego 2011 roku. Zapytanie prawne brzmiało,

czy pochowanie pukla włosów osoby, która zdecydowała się podarować swoje zwłoki uczelni w celach medycznych, może być traktowane jako pogrzeb i czy uzasadnia to roszczenie o zasiłek pogrzebowy.

Sąd, rozważając, czy włosy są szczątkami stwierdził, że niewątpliwie są tkanką, ale czy w zakładach fryzjerskich urządza się każdorazowo pogrzeb włosom? Odpowiedź na to pytanie jest zależna od kwestii kulturowych, ponieważ włosy zostały odcięte osobie zmarłej (u której zgon został stwierdzony we właściwy sposób), a nie żywej, więc traktowanie pukla włosów wraz z rzeczami osobistymi osoby zmarłej jako szczątki i pochowanie tego w ramach symbolicznego pogrzebu może być traktowane jako pochówek, wobec czego za pogrzeb symboliczny należy się zasiłek pogrzebowy.

Również bardzo istotnym wyrokiem w zakresie rozróżnienia szczątek od innych preparatów medycznych jest ten z dnia 9 lutego 2011 roku, gdzie Sąd Najwyższy orzekł, że:

„Rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 25 lutego 2016 roku w sprawie rodzajów, zakresu i wzorów oraz sposobu przetwarzania dokumentacji medycznej w podmiotach leczniczych utworzonych przez ministra właściwego do spraw wewnętrznych posiada otwarty katalog dokumentacji, zatem możliwe jest uznanie, że do tej kategorii zaliczają się preparaty, których cel, nazwa oraz okres przechowania są sprzeczne z uznaniem ich za ludzkie szczątki, które powinny być pochowane wraz z ciałem, w związku z tym nieuzasadnionym jest żądanie ich wydania przez osobę upoważnioną do pochowania zwłok, od których te preparaty pochodzą. Pobranie próbek do badań post mortem nie jest równoznaczne z rozdzieleniem zwłok czy stanem dezintegracji, które może prowadzić do negatywnych przeżyć i uczuć osób bliskich zmarłemu, przy przyjęciu przeciętnej miary wrażliwości. Sąd Najwyższy, a przed nim sądy niższej instancji zgodnie stwierdziły, że „pobrane ze zwłok w czasie sekcji wycinki tkanek i narządów nie stanowią narządów, szczątków ludzkich czy fragmentów zwłok podlegających pochowaniu zgodnie z artykułem 10 ustawy o cmentarzach i chowaniu zmarłych (dalej: ustawa o cmentarzach)”.

Uzasadnienie to uważam za trafne, ponieważ nie można traktować jako zwłoki mikroskopijnych fragmentów ciała pobranych w celach mających przysłużyć się społeczeństwu. Należy też zaznaczyć, że tkanki, które posiadają zdolność regeneracji i nie odłącza się ich w celach transplantacyjnych są rzeczami. Ciężko bowiem inaczej zakwalifikować każdorazowo zgubiony włos czy złamany paznokieć .

Części zwłok nadal powinny być traktowane jak zwłoki, z nie mniejszym szacunkiem.

T. Gardocka zwraca jednak uwagę na poważny problem w kulturze chrześcijańskiej, jakim są relikwie. Relikwie to słownikowo „fragmenty szczątków osoby świętej lub przedmioty z nią związane, będące obiektem kultu religijnego” . Przykładem praktykowanym w środowisku jest obdarowywanie szczątkami świętych. Czy to znaczy, że w tym momencie części zwłok stają się własnością? Jeśli tak, to czyją? Osób prywatnych (obdarowanych), parafii?

Sam kult wyrósł z przekonania o skuteczności w wypraszaniu łask u Boga poprzez świętych wstawienników. Relikwie można podzielić na kilka stopni, jednak w kontekście pracy najbardziej interesujące są te pierwszego stopnia, czyli wytworzone z części ciała zmarłego. Wydaje mi się, że są one traktowane również jako rzecz, bowiem oprócz wyżej wymienionej już praktyki wymieniania się relikwiami, wystawia się je na widok publiczny (również w przypadku całych ciał), a czasem też kupuje.

A. Tworkowska zalicza do rzeczy, które traktowane są zgodnie z artykułem 45 kc mumie. Ciężko mi się z tym zgodzić, bowiem mumie to nic ponad obandażowane zwłoki, mające wartość historyczną, która nie zmienia faktu ich człowieczeństwa sprzed tysięcy lat. Skąd bowiem możemy mieć pewność, iż zabalsamowane zwłoki naszych krewnych, bliskich czy też nasze, również nie będą wydobywane i wykorzystywane w celach wystawowych, poznawczych, przez osoby, które urodzą się za tysiąc lat? Czy w takim wypadku nasza zgoda bądź sprzeciw będzie miał jakiekolwiek znaczenie? Czy okazywanie mumii bądź martwego ciała w muzeum lub na wystawie, mieści się w celu naukowym? Nie uważam tego za moralne, ponieważ tak w przypadku mumii jak i relikwii nie chciałabym, aby ktoś handlował bądź wymieniał się częściami mojego krewnego, który nie został pochowany, lecz rozczłonkowany.

Prawo jest obojętne wobec tego kultu, zakazuje jedynie handlu zwłokami. Jednak sposobem jego obejścia w tym zakresie jest sprzedaż tych części ciała jako relikwiarzy, czyli naczyń służących do ich przechowywania . Oprócz relikwii warto zaznaczyć, że problem dotyczy także ludzkich eksponatów (na przykład mózg Lenina czy serce Chopina), jak również i kości używanych do nauki przez studentów medycyny.

***

Autorką powyższego tekstu jest mgr Joanna Siniarska z Uniwersytetu Warszawskiego, która z gościną naukową odwiedziła bloga, którego podobno namiętnie czyta:)

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: