Małgorzata Rudnik: 5 lat po pionierskim przeszczepie trzustki

Aneta Sieradzka        22 października 2015        Komentarze (1)

Dookoła szaro i ponuro. Na próżno spoglądam w niebo aby dostrzec  jeszcze promyk słońca i wbiegam do jednej z warszawskich herbaciarni. Rozglądam się i moją uwagę od razu przykuwa radosny uśmiech Pani Małgosi, która opowiedział mi o tym, jak transplantacja narządu odmieniła jej życie, kiedy to pewnego jesiennego dnia wszelkie zdrowotne troski niczym za sprawą magicznej różdżki zamieniły się w energię, radość i zdrowe życie.

A teraz na chwilę zamknijmy oczy i przenieśmy się w magiczny świat baśni i bajek…. bo w naszej bajce, rolę księżniczki odgrywa Pani Małgosia, magiczny zamek to Szpital przy Lindleya w Warszawie, a pomocne krasnoludki to lekarze, transplantolodzy, koordynatorzy, pielęgniarki, czyli doświadczony zespół, który wie co robi.

Dokładnie 5 lat temu, 22 października 2010 roku w Szpitalu Klinicznym Dzieciątka Jezus w Warszawie u Pani Małgorzaty Rudnik przeprowadzono pionierski i pierwszy w Polsce przeszczep trzustki u osoby chorującej na cukrzycę.

I tutaj pojawiają się wątpliwości, pytania o strach, o ryzyko i różne scenariusze, co by było gdyby…

MR: Miałam wiele obaw, ale przede wszystkim nadzieję na nowe lepsze życie bez cukrzycy. Życie z cukrzycą to prawie całe moje życie. Wcześniej nie pamiętałam i nie wiedziałam jak to jest być zdrową. W głowie było wiele scenariuszy. Przeprowadziłam bardzo dużo rozmów z osobami po przeszczepie różnych organów. Dopytywałam o jakość ich życia.

W takich sytuacjach nieocenione jest nie tylko wsparcie rodziny, przyjaciół i znajomych ale przede wszystkich lekarzy, którzy dysponują wiedzą i doświadczeniem w tego typu zabiegach, wspierali Panią?

MR: W tamtym okresie mogłam też liczyć na pomoc lekarzy i  szczególne wsparcie prof. Janusza Wyzgała – nefrologa, transplantologa, immunologa i dr hab. Michała Wszołę – chirurga, transplantologa ze Szpitala Klinicznego Dzieciątka Jezus W Warszawie.

Lekarze, jednogłośnie byli „za” przeszczepem?

MR: Nieee, zwłaszcza diabetolodzy, którzy tłumaczyli mi, że z cukrzycą można żyć. Ich argumenty opierały się głównie na ryzyku i powikłaniach jakie mogą nastąpić w związku z przeszczepem, ale transplantolodzy byli na tak i dzięki nim możemy mówić o sukcesie.

Kolejki, kwalifikacje i czekanie…

MR: Moja kwalifikacja do przeszczepu trwała bardzo długo (ok. 1,5 roku) i był to czas na rozważenie wszystkich za i przeciw. W tamtym momencie postawiłam na jedno: życie bez cukrzycy. Byłam bardzo zdeterminowana. Decyzja była trudna, ale właściwa.

Radość, uśmiech i zdrowie

MR: Przeszczep trzustki to najwspanialszy dar jaki dostałam od drugiego człowieka i codziennie doceniam to co dostałam. Moje życie nabrało sensu.

Dzięki przeszczepowi mogę…

MR:….od 5 lat żyć bez zastrzyków z insuliną, liczenia wymienników węglowodanowych, ciągłego monitorowania poziomu cukru, obawy o niedocukrzenia. Moje życie po przeszczepie cieszy mnie bardziej, niż to z cukrzycą. Czuję, że mam większą swobodę, chociażby dlatego, że nie muszę już tylu rzeczy planować (dawek insuliny, posiłków, aktywności fizycznej) i przewidywać, co będzie jak zrobię coś niezgodnie z zaleceniami. Teraz wychodząc z domu nie „dźwigam” ze sobą całego wyposażenia niezbędnego w przypadku życia z cukrzycą (słodkiego napoju, penów, glukometru itp.). Niby nic a jednak dużo. Nie muszę go podporządkowywać rygorom choroby.

…a minus, jest jakiś?

MR: Biorę 2 razy na dobę leki immunosupresyjne, zdrowo się odżywiam i to wszystko. Nie myślę o dawce insuliny, mogę różne rzeczy robić spontanicznie bez planowania. Nie muszę pilnować ile i czego o której godzinie powinnam zjeść. Na przykład dzisiaj, teraz tutaj, mogę jeść szarlotkę bo lubię, nie myśląc o cukrzycy. Najważniejsze jest jednak to, że żyję ze świadomością życia bez cukrzycy, która każdego dnia nie powoduje rozwoju powikłań a nawet cofania się już istniejących.

Pani Małgosi, serdecznie dziękuję za poświęcony czas oraz to, że zechciała opowiedzieć nam o swojej wyprawie do zamku, w którym spotkała wyjątkowe i pomocne krasnoludki….

1978486_4103282078364_208516627_o

Fot. Dominik Figiel

PS. Drodzy lekarze oraz nieoceniony personel Szpitala przy Lindleya, mam nadzieję, że wybaczycie mi te krasnoludki bo czego to nie robi się dla pacjentów… 🙂

{ 1 komentarz… przeczytaj go poniżej albo dodaj swój }

janeczka65 Luty 23, 2016 o 19:38

jak mozna zakwalifikowc sie na przeszczep trzustki

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: