Aneta Sieradzka

Sieradzka&Partners

Specjalizuje się w prawie nowych technologii, ochronie danych osobowych i prawie medycznym.
[Więcej >>>]

Sezon urlopowy w pełni, ale nie dla wszystkich bo jak informuje Rządowe Centrum Legislacji 29 lipca 2016r. do konsultacji społecznych trafił projekt o zmianie ustawy o pobieraniu, przechowywaniu i przeszczepianiu komórek, tkanek i narządów.

Warto w tym miejscu przypomnieć co to są konsultacje społeczne. Jest to proces, w którym przedstawiciele władz (każdego szczebla: od lokalnych (np. gmina) po centralne (np. ministerstwo) przedstawiają obywatelom swoje plany dotyczące np. aktów prawnych (ich zmiany lub uchwalania nowych), inwestycji lub innych przedsięwzięć, które będą miały wpływ na życie codzienne i pracę obywateli. Konsultacje nie ograniczają się jednak tylko do przedstawienia tych planów, ale także do wysłuchania opinii na ich temat, ich modyfikowania i informowania o ostatecznej decyzji.

Konsultacje społeczne to także sposób uzyskiwania opinii, stanowisk, propozycji itp. od instytucji i osób, których w pewien sposób dotkną, bezpośrednio lub pośrednio, skutki proponowanych przez administrację działań.

Konsultacje społeczne dotyczące projektu zmian w ustawie transplantacyjnej potrwają do 28 sierpnia 2016 roku – w tym przypadku potrwają one miesiąc, bo warto przypomnieć, że na konsultacje społeczne dotyczące projektu listy leków refundowanych w grudniu 2015 roku przeznaczono tydzień w okresie przedświątecznym.

Zgodnie z procesem legislacyjnym po konsultacjach społecznych projekt będzie kolejno procedowany poprzez: opiniowanie, Komitet Rady Ministrów Do Spraw Cyfryzacji, Komitet do Spraw Europejskich, Stały Komitet Rady Ministrów, Komisja Prawnicza, Rada Ministrów, Notyfikacja, skierowanie projektu ustawy do Sejmu.

W uzasadnieniu projektu można przeczytać, że celem projektowanej nowelizacji jest dostosowanie polskich przepisów do przepisów prawa Unii Europejskiej.

Poza wprowadzeniem nowych definicji i modyfikacji już zawartych w ustawie sformułowań najbardziej istotną zmianą jest wprowadzenie normy dotyczącej przywozu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej z państw trzecich, a więc z państw nienależących do Unii Europejskiej oraz państw należących do Europejskiego Porozumienia o Wolnym Handlu (EFTA), tj. strony umowy o Europejskim Obszarze Gospodarczym (EOG) – tkanek i komórek ludzkich przeznaczonych do przeszczepiania i zastosowania u ludzi. Oznacza to, że będzie można prowadzić wymianę tkanek, komórek i narządów np. pomiędzy Polską a USA. W przypadku szpiku taka wymiana międzynarodowa od lat ma już miejsce, w przypadku narządów dystrybuowanych z innych kontynentów niż Europa, niewątpliwie będzie to nowość w polskiej transplantologii.

Jednolity kod europejski– w projekcie zawarto zmianę mającą na celu wprowadzenie niepowtarzalnego identyfikatora stosowanego w odniesieniu do tkanek i komórek dystrybuowanych w Unii Europejskiej w postaci „jednolitego kodu europejskiego”, który zawiera informacje dotyczące głównych cech i właściwości tkanek i komórek.

Zdefiniowanie na nowo pojęcia „przeszczepianie” oraz „zastosowanie u ludzi” bo w obecnym kształcie interpretacja tych pojęć zarówno od strony prawnej i medycznej mogła niekiedy budzić wątpliwości.

Istotne zdarzenie niepożądane – do katalogu skutków negatywnych dodano niepełnosprawność i niezdolność do pracy. Bardzo racjonalne rozwiązanie, rozszerzenie tego katalogu.

Przepis karny: zmiana w art. 46 ustawy transplantacyjnej:

„Kto, bez wymaganego pozwolenia, pobiera komórkę, tkankę lub narząd w celu ich przeszczepienia albo je przeszczepia, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności, albo pozbawienia wolności do lat 3”.

W projekcie wskazano na zmianę, iż odpowiedzialność w tym zakresie ponosi kierownik podmiotu leczniczego. W mojej ocenie ta zmiana może budzić niepokój w odniesieniu do zasady zgody domniemanej dotyczącej pobierania narządów, ale o szerszy komentarz postaram się zamieścić w kolejnym wpisie.

W omawianym powyżej przepisie wykreślono sformułowanie „w celu ich przeszczepienia”, gdy mowa jest o pobieraniu komórki, tkanki lub narządu bez pozwolenia. To też skomentuję i wyjaśnię.

To, że ustawa transplantacyjna wymaga zmian to nie ulega wątpliwości. Medycyna transplantacyjna rozwija się niezwykle szybko co widać po pionierskich przeszczepach w ostatnich latach w Polsce i ilości wszystkich wykonywanych przeszczepów . A to wymaga dostosowywania (ciągle) przepisów prawnych aby bariery formalno-prawne nie ograniczały rozwoju tej dziedziny medycyny, co niestety ma niekiedy miejsce. Niemniej, proponowane zmiany są tylko fragmentem potrzeb, w całym procesie przeszczepiania narządów, które w wielu miejscach wymagają usprawnienia.

paragraf

„Wczoraj zmarł narzeczony mojej siostrzenicy.

Zmarł Jego mózg ale Jego serce, nerki, wątroba…dały nadzieję na lepsze życie innym ludziom”

 

Takiej treści wiadomość otrzymałam w ostatnim czasie. Wzruszającą, piękną i smutną.

Smutną bo ktoś gdzieś tam na kuli ziemskiej….stracił życie i pozostawił bliskich pogrążonych w żałobie.

Piękną bo ta śmierć, prawdopodobnie uratowała nie jedno życie, które pewnie wisiało na włosku i dało to szansę na radość wielu innym ludziom, że udało  się uratować komuś życie dzięki transplantacji.

Wzruszającą, że w obliczu smutku, Czytelnik miał siłę podzielić się tą wiadomością, chciał nam powiedzieć, patrzcie! Można i warto! Dziękujemy.

Krajowa Lista Oczekujących na Przeszczepienie, to na nią trafia każdego roku kilkaset osób, nie każdy zdąży dożyć do przeszczepu, wielu z tych osób stan zdrowia ulega znacznemu pogorszeniu w okresie oczekiwania, czas się wydłuża a  najbliżsi zastanawiają się co zrobić i dlaczego ich bliski trafił na listę dopiero z pozycją np. 326?

Czy to oznacza, że dany pacjent musi czekać aż przeszczepią przed nim te 325 osób?

NIE.

Miejsce na Krajowej Liście Oczekujących ma jedynie charakter porządkujący. To względy medyczne decydują, który pacjent w jakim czasie będzie miał przeszczepienie narządu, czyli jeśli dzisiaj zostało pobrane serce to o tym kto je otrzyma decyduje szereg parametrów medycznych (zgodności) a nie miejsce na liście.

Telefon do Poltransplantu bo może da się coś przyspieszyć? – tak często myślą niektórzy pacjenci i ich bliscy.

Nie da się. Nic się  nie da. Dlaczego?

 

Bo wszyscy oczekujący mają zapewniony równy i sprawiedliwy dostęp do narządów. Nie ma znaczenia czy ktoś jest gwiazdą filmową czy uczennicą z małej podkarpackiej miejscowości i jak długo oczekuje na przeszczepienie ( tego nikt nie jest w stanie przewidzieć).

 

Wakacje w pełni. Przesyłacie mi swoje zdjęcia z miejsc w których wypoczywacie, a wszystko publikuję na profilu fejsbukowym TUTAJ

 

Słonecznie pozdrawiam z Bieszczad-ów 🙂

 ustrzyki

Aleksandra Kozłowska– pielęgniarka anestezjologiczna, Oddział Anestezjologii i Intensywnej Terapii Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku- Białej, absolwentka pielęgniarstwa na Wydziale Nauk o Zdrowiu Akademii Techniczno-Humanistycznej w Bielsku- Białej

Potencjalny kandydat na żywego dawcę nerki na swojej drodze napotyka na wielu pracowników ochrony zdrowia, w tym lekarzy, pielęgniarki, psychologów, koordynatorów. Wzajemne poznanie się tych osób jest bardzo ważne, gdyż służy budowaniu zaufania, tworzeniu odpowiedniej relacji terapeutycznej i wpływa na głębsze zaangażowanie w proces kwalifikacyjny.

Z kolei biorca nerki poddawany jest długotrwałemu leczeniu, co zawsze wiąże się u niego poczuciem dyskomfortu fizycznego i psychicznego. Stała zależność od leków i aparatury wzmaga u nich poczucie lęku. Taki pacjent ma prawo do holistycznej opieki nefrologicznej oraz do uzyskania profesjonalnego wsparcia emocjonalnego indywidualnie dostosowanego do swoich potrzeb. Idealnym byłoby, gdyby udzielali go doświadczeni psychologowie kliniczni. Jednak realia w tym zakresie są zupełnie inne, dlatego kładzie się nacisk na prawidłowe relacje z rodziną i osobami bliskimi, które nierzadko zastępują opiekę psychologa. Od dawna u pacjenta za równie istotne, jak ciało uważa się psychikę. Niedostrzeganie przez zespół terapeutyczny potrzeb sfery emocjonalnej może doprowadzić do wielu dolegliwości somatycznych, a nawet do śmierci. Doświadczenie pielęgniarskie wykazuje, że prawidłowe wsparcie emocjonalne jest niezbędne do osiągnięcia sukcesu terapeutycznego u pacjentów leczonych nerkozastępczo.

Niezmiernie ważną rolą spoczywającą na pielęgniarkach jest informowanie pacjentów leczonych nefrologicznie o możliwości skorzystania z wyprzedzającego przeszczepienia nerki, jako optymalnej metody leczenia. Dopiero kiedy jest to niemożliwe z różnych powodów, należy brać pod uwagę inne rodzaje leczenia nerkozastępczego. Informowanie tych chorych jest obowiązkiem zagwarantowanym przez polskie ustawodawstwo zawodowe dotyczące edukacji zdrowotnej pacjentów. Aktualne zalecenia stowarzyszeń i organizacji zajmujących się opieką nefrologiczną – EDTNA oraz ERCA podkreślają znaczenie możliwie wczesnej edukacji zdrowotnej pacjenta, która może ułatwić mu w przyszłości wybór odpowiedniej terapii nerkozastępczej. Pacjenci wskazują pielęgniarkę, jako osobę kompetentną do udzielania informacji dotyczących samego zabiegu. Edukacja ma wzmocnić poczucie pewności siebie u pacjenta, zwiększyć u niego świadomość z faktu, że każdy, nawet bolesny czy nieprzyjemny zabieg, na przykład cewnikowanie pęcherza moczowego lub zakładanie wkłucia dożylnego jest niezbędny dla całego, udanego procesu transplantacji. Ważna jest również współpraca pomiędzy wszystkimi członkami zespołu i określenie zakresu edukacji. Poszczególne informacje przekazywane pacjentowi powinny się wzajemnie uzupełniać, nigdy nie mogą sobie przeczyć i wykluczać się wzajemnie. Również nagły nadmiar informacji może pacjenta przytłoczyć i spotęgować jego lęk przed zabiegiem.

 Każdy pacjent przed operacją, a tym samym każdy chory przygotowywany do transplantacji czuje lęk i obawę. Zadaniem pielęgniarki jest przygotowanie chorego psychiczne i fizyczne do zabiegu z zapewnieniem mu poczucia bezpieczeństwa, informowanie o celu prowadzonych działań oraz udzielanie odpowiedzi na pytania chorego zgodnie ze swoimi kompetencjami. Takie postępowanie pielęgniarek połączone z profesjonalizmem i życzliwością wpływa na pacjentów uspokajająco.

We wczesnym okresie po przeszczepieniu nerki pielęgniarka sprawuje nad chorym opiekę w podobny sposób, jak na innych oddziałach zabiegowych, ale z uwzględnieniem specyfiki problemów występujących w tym czasie. Istotne jest, aby posiadała wiedzę o możliwych powikłaniach, potrafiła je bezzwłocznie identyfikować i włączyć odpowiednie postępowanie. Musi być wyczulona na zaburzenia w procesie ostrego odrzucania, zakrzepicę żyły nerkowej, krwawienie z zespolenia naczyniowego, wystąpienie przecieku moczowego oraz na inne i późniejsze powikłania. Celem opieki musi być ograniczenie ryzyka powikłań do minimum oraz przygotowanie pacjenta do samoopieki i samoobserwacji po przeszczepieniu .

Szczególną troską w transplantologii jest opieka nad chorym, który stracił przeszczepiony narząd, doszło do odrzucenia. Pacjent taki ma poczucie ogromnej straty, żalu, smutku. Pielęgniarka musi starać się pomóc mu ten stan przezwyciężyć oraz zwiększyć poczucie bezpieczeństwa. Jest to problem tym trudniejszy do rozwiązania, gdyż może być obecny i odczuwany nie tylko przez samego pacjenta, ale przez cały zespół medyczny, w tym pielęgniarki zajmujące się chorym.

Pielęgniarka jest członkiem zespołu, który z uwagi na charakter wykonywanych czynności ma niemal nieprzerwany kontakt z pacjentem, zarówno werbalny, jak i niewerbalny. Staje się osobą, z którą pacjent nawiązuje swoisty kontakt, więź terapeutyczną, dąży do dłuższej rozmowy z nią. Powinna ona umieć odpowiedzieć na zadawane jej trudne pytania dotyczące życia, przeszczepu, często śmierci. Pielęgniarka staje tym samym wobec wielu zadań – badania niepokoju i poziomu stresu, szeroko pojętej edukacji zdrowotnej, współpracy z rodziną i osobami z najbliższego otoczenia pacjenta.

W relacji między pacjentem, a pielęgniarką często największe znaczenie ma sama jej obecność, pacjenci cenią sobie sam fakt, że zostają wysłuchani. Okazywanie pacjentom empatii wpływa na ich zadowolenie z opieki pielęgniarskiej, a osiągnięcie prawidłowego kontaktu ułatwia komunikację i może potęgować pozytywne efekty realizowanych zadań terapeutycznych. Dobry kontakt pielęgniarki z pacjentem wpływa również pozytywnie na nią samą – zwiększa jej poziom satysfakcji z wykonywanych obowiązków.

IMG_9750 (1)

Tekst jest fragmentem pracy magisterskiej pt. ” Wiedza pielęgniarek oddziałów intensywnej terapii na temat transplantacji nerki od żywego dawcy”, autorstwa Pani mgr Aleksandry Kozłowskiej. Praca została napisana pod kierunkiem dr n. med. Grażyny Franek, na Wydziale Nauk o Zdrowiu w Akademii Techniczno-Humanistycznej w Bielsku Białej

Pani Ola w swojej pracy omawia także prawne aspekty cytując publikacje naukowe mojego autorstwa oraz treści publikowane na stronie prawowtransplantacji.pl.

Zapraszam do przesyłania  tekstów na email: kontakt@prawowtransplantacji.pl

TAJEMNICE TRANSPLANTACJI

Aneta Sieradzka12 lipca 20164 komentarze

Okres oczekiwania, to taki czas, który najbardziej lubię – dreszczyk emocji, zachwyt i wiele pozytywnych emocji na raz. Ten czas właśnie trwa, i potrwa jeszcze wiele tygodni.

Tajemnice transplantacji, to książka pod moją redakcją, która zostanie wydana przez Wydawnictwo Naukowe PWN. Wśród wielu pozycji naukowych mojego autorstwa, ta jest wyjątkowa.

Jestem ogromnie zaszczycona i wdzięczna, współautorom mojej książki, którzy z  entuzjazmem przyjęli moje zaproszenie i obdarzyli wsparciem, kiedy to przez ostatnie kilka miesięcy pracowałam nad pozycją, która będzie mieć blisko 300 stron.

Już teraz mogę zdradzić, kto jest współautorem Tajemnic transplantacji, bo o czym jest ta książka będę jeszcze pisać 🙂

Tajemnice transplantacji  wespół z:

O patronatach honorowych i medialnych, będę jeszcze pisać.

To nie jest zwykła książka, nie tylko za sprawą autorytetów, które ją współtworzą, ale treści, która z pewnością zaintryguje nie jednego czytelnika. Wersja e-book też będzie.

 Za mną, dziesiątki rozmów z transplantologami i ich zespołami transplantacyjnymi, liczne spotkania…. i  te interesujące rozmowy postanowiliśmy przekuć w książkę, która w nieszablonowy sposób przybliży nam transplantologię i transplantologów, którzy oprócz tego, że są bogami to mają też ludzką twarzą. Jaką? Będę na blogu publikować fragmenty tajemnic transplantacji, których w historii polskiej transplantologii nazbierało się sporo…

13502045_1279873025373437_7309720215935700348_n[1]

Poznajecie to miejsce? To Śląskie Centrum Chorób Serca w Zabrzu, któremu szefuje Prof. Marian Zembala

PS. We wrześniu, nakładem Wydawnictwa C.H. Beck ukaże się monografia pt. Ochrona danych medycznych, w której w jednym z rozdziałów omawiam dane i prywatność w transplantologii. Monografia pod red. dr E. Bielak-Jomaa (GIODO), dr adw. Paweł Litwiński, prof. M. Jagielski, dr Kajetan Wojsyk, Monika Krasińska, Piotr Kawczyński, Aneta Sieradzka

Dr n.med.  Aleksandra Woderska, koordynator transplantacyjny z Bydgoszczy cieszy się szczególnym uznaniem wśród polskich transplantologów. Wiem, bo transplantolodzy sami mi to często mówią, że Pani Ola to anioł. Pacjenci też!  Dr Ola, to profesjonalistka w każdym calu. O emocjach, wyborach, trudnych rozmowach, sukcesach, odpowiedzialności i tajemnicy zawodowej, przeczytacie w naszej rozmowie.

Koordynator transplantacyjny, brzmi dość tajemniczo. Czym zajmuje się na co dzień ?

Zapewne tajemniczość różnych zagadnień wynika z braku potrzeby rozpoznania rzeczywistości, która nas bezpośrednio nie dotyczy. Jednak  w przypadku transplantologii nie dotyczy nas jedynie pozornie, ponieważ każdy z nas może pewnego dnia stanąć po jednej lub drugiej stronie procesu transplantacji. Odkrycie tajemnicy koordynatora transplantacyjnego jest w zasięgu kliknięcia myszką. Wystarczy wpisać do wyszukiwarki Google „koordynator transplantacyjny”. Internet oddaje 13 tysięcy 700 wyników. Gdy wpiszemy „transplant coordinator” wyświetli się 790 tysięcy wyników. Ustawa Transplantacyjna definiuje koordynatora pobierania i przeszczepiania komórek, tkanek i narządów jako uprawnionego i przeszkolonego pracownika organizującego koordynację pobrania i przeszczepienia. Tak więc koordynator transplantacyjny jest ogniwem procesu transplantacyjnego. Realizowane zadania i obowiązki są zróżnicowane i zależą w  głównej mierze od zawodowej afiliacji w procesie donacji i transplantacji. W Polsce w 2015 r. pracowało 325 koordynatorów pobierania i przeszczepiania narządów, w tym 276 szpitalnych koordynatorów pobierania narządów, 42 regionalnych koordynatorów pobierania i przeszczepiania narządów oraz 7 koordynatorów Poltransplantu. Ponadto są koordynatorzy pobierania i przeszczepiania narządów od dawców żywych, koordynatorzy pobierania tkanek, regionalni koordynatorzy pobierania i przeszczepiania tkanek, koordynatorzy pobierania i przeszczepiania komórek krwiotwórczych oraz koordynatorzy Krajowego Centrum Bankowania Tkanek i Komórek.

Dlaczego wybrała Pani ten zawód? Dlaczego transplantologia?

Życie pisze ciekawe scenariusze. Moje życie zawodowe jest funkcją decyzji moich i innych osób.  W 2007 roku przeszłam przez drzwi, które zostały mi otwarte. Teraz podążam ścieżką, a właściwie zawodową autostradą. Droga nie zawsze jest prosta, bo transplantologia kliniczna jest bardzo wymagająca. Pod wieloma względami.  Ale zdobywając swój szczyt nie można narzekać, że jest pod górę. Jest to kompleksowa i prężnie rozwijająca się dziedzina medycyny. Co sprawia, że jest intrygująca. W Polsce pierwszy narząd przeszczepiono w 1966 roku, a od tego czasu – przez 50 lat, od dawców żywych i zmarłych pobrano i przeszczepiono ponad 28 tysięcy narządów, tysiące komórek i tkanek, wykonano transplantacje złożonych unaczynionych przeszczepów wielotkankowych (twarzy i kończyn górnych), przeszczepienie krzyżowe i łańcuchowe. Ponadto transplantologia to jedyna w swoim rodzaju dziedzina medycyny, w której oprócz pacjenta i zespołu medycznego wymagany jest dodatkowy, ale zasadniczy w swej istocie element. Narząd. Obecnie pochodzący jedynie od innego człowieka – żywego i zmarłego. Ale medycyna transplantacyjna to naukowe Ferrari. Być może w niedalekiej przyszłości kliniczną rutyną stanie się korzystanie z osiągnięć inżynierii tkankowej, której możliwości staną się alternatywą dla aktualnych metod pozyskiwania narządów. Może zostanie odnaleziony kolejny Święty Graal transplantologii, czyli niefarmakologiczny sposób na  tolerancję przeszczepionych narządów.

Granice empatii i profesjonalizmu.  Da się określić w tym zawodzie? Pytam bo z jednej strony wykonuje Pani zawód profesjonalisty, któremu z drugiej strony towarzyszą silne emocje, tworzą się relacje z pacjentami, rodzinami pacjentów etc.

Linia demarkacyjna pomiędzy profesjonalizmem a empatią nie istnieje. Bo medycyna pomimo przepisów i procedur powinna mieć przede wszystkim ludzkie oblicze. Profesjonalna roztropność zaleca jednak ostrożność przed nadmiernym emocjonalnym zaangażowaniem w problemy pacjentów. Wielu lekarzy wzbrania się przed leczeniem członków własnej rodziny, mając na uwadze, że zbyt silne emocjonalne nastawienie może kolidować z profesjonalnym wykonywaniem zawodu. W przypadku transplantologii przykładem mogą być zasady alokacji, czyli doboru potencjalnych biorców do pozyskanego narządu, które opierają się na kryteriach medycznych, nie zaś osobistych sytuacjach życiowych pacjentów.
Transplantologia jest szczególną dziedziną medycyny, w której śmierć pacjenta i tragedia jego rodziny jest związana z możliwością wydłużenia życia i tym samym szczęściem innych chorych i ich bliskich. Choroba i śmierć, choć nie są sytuacjami rzadkimi ani niezwykłymi, budzą emocje. Odzierają rzeczywistość z błahostek pospolitej codzienności, ogrywają rolę swoistej terapii szokowej. Rzeczywistość w świecie transplantologii jest jednak wielowymiarowa. Łączy śmierć i życie. Transplantacja jest najlepszą i często jedyną metodą leczenia pacjentów ze schyłkową niewydolnością narządów. Pacjenci zakwalifikowani do przeszczepienia skazani są jednak na oczekiwanie. Ich sytuacja jest nieszczęśliwa, bo wiedzą na co czekają, ale nie wiedzą, czy czekanie będzie wynagrodzone. Pozbawieni są tej elementarnej pewności. Pod koniec czerwca na przeszczepienie narządu czekało w Polsce 1697 osób, w tym 1030 na przeszczepienie nerki. Średni czas oczekiwania na jej przeszczepienie wynosi 10 miesięcy od momentu zakwalifikowania na Krajową Listę Oczekujących, zaś od rozpoczęcia dializoterapii czas ten jest jeszcze o 2 lata dłuższy. Dzięki transplantacji mogą stanąć u progu życia, na które przez lata choroby i oczekiwania, nie mieli czasu. Profesjonaliści zaangażowani na różnych etapach w proces donacji i transplantacji, od dawców żywych i zmarłych, mają moc przyczynić się do uwolnienia pacjentów z niewoli choroby. Taki jest wszak jeden z celów medycyny.

 

Które to cechy są niezbędne aby być profesjonalnym koordynatorem transplantacyjnym?

Od zarania dziejów w strukturze społecznej zakładano funkcjonowanie pewnych szczególnych grup zawodowych. Ich wyjątkowość polegała na tym, że zajmowały się najcenniejszymi dobrami i potrzebami, m.in. zdrowiem. Grupy te nazwano profesjami. Ojcem koncepcji profesjonalizmu jest Talcott Parsons, który pod koniec lat 30 XX wieku zauważył, że w nowoczesnych społeczeństwach profesje wykonują ważne zadania związane z wykorzystywaniem wiedzy naukowej, a wiedza, umiejętności i techniczne kompetencje stanowią fundament, na którym opiera się struktura profesji. Dlatego atrybutem postępowania profesjonalisty jest racjonalność. Parsons twierdził, że profesjonaliści odgrywają kluczową rolę w modernizacji społeczeństwa. Stoją na czele przyszłości. Zaś amerykański profesor socjologii Charles Perrow nazwał profesjonalistę „Prima donną teorii organizacji”. Będąc koordynatorem transplantacyjnym, wbrew zaleceniom BHP, nie można nie zabrać pracy do domu. Jednakże nie zabiera się pracy zaległej, tylko pracę niedoszłą. Przy konieczności przestrzegania wielu przepisów i wytycznych oraz powtarzania procedur, ze względu na ogromną odpowiedzialność,  trzeba być zaimpregnowanym na rutynę. Koordynator powinien być trochę artystą, nie wyrobnikiem. Poza tym powinien czuć głód stymulacji. I nie zgadzać się na działanie połowiczne. Nawet dieta ŻP jest nie dla mnie.

Co najczęściej mówią rodziny zmarłego, kiedy nie zgadzają się na pobranie narządów? Przypomnijmy, że zgodnie z przepisami, nie mają do tego prawa.

Dla rodzin śmierć bliskiego staje się końcem ich świata.  Dla nich „staje się już”, cytując „Piosenkę o końcu świata” Czesława Miłosza. Bliscy zmarłego znajdują się w sytuacji psychologicznie trudnej. Najtrudniejszej. Analiza informacji o śmierci bliskiej osoby i jej stanowisku wobec ewentualnego pobrania narządów jest paraliżowana przez silne emocje i rozwijające się mechanizmy obronne, przede wszystkim zaprzeczania. Stan emocjonalny członków rodziny warunkuje nie tylko zdolność przyswajania informacji, ale także ogranicza możliwości decyzyjne.
Najbliżsi osób zmarłych zapytani o akceptację pobrania narządów i wolę zmarłego, ze względu na jej nieznajomość są w sytuacji granicznej, bo stoją przed wyborem ze świadomością, że decyzja, którą podejmą, zmieni życie ich i innych. To, co się wydarzy będzie w ogromnej mierze konsekwencją tej jednej decyzji. Każde „tak” to szansa na życie dla innych ludzi. Co prawda ludzi anonimowych, przez to zapewne abstrakcyjnych. Ale każda z tych osób ma imię, nazwisko, swoją rodzinę, marzenia i nadzieję, że doczeka.
Natomiast niektórzy bliscy zmarłych mówią „nie”. Badania opinii publicznej w 2015 roku wykazały, że rodziny zmarłych najczęściej nie akceptują pobrania narządów ze względu na szok związany ze śmiercią bliskiej osoby i nieznajomość jej woli w tej kwestii. 80% Polaków nie zna woli swoich najbliższych w tej sprawie, czyli niemal 30 milionów Polaków nie potrafiłoby odpowiedzieć na pytanie  „Czy Pani/Pana bliska osoba wyrażała zgodę, by jej narządy zostały przeszczepione innym osobom w celu ratowania ich życia?”. Jednocześnie ponad połowa Polaków zgadza się by po śmierci pobrano od nich narządy do przeszczepienia. Również ponad połowa nie zna obowiązujących ich podstawowych przepisów prawa w zakresie transplantacji. Tylko 17% osób ma świadomość, że w Polsce obowiązuje przepis braku sprzeciwu za życia. Zatem w społeczeństwie jest akceptacja wobec transplantacji, ale na drugiej szali jest deficyt informacji i  komunikacji w rodzinach.

Który moment, kiedy koordynator rozmawia z rodziną zmarłego jest najtrudniejszy?

Rozmowa jest bardzo trudna dla obu stron. Wiąże się z trudnościami natury etycznej komunikacyjnej i emocjonalnej. Rodzina zmarłej osoby znajduje się w początkowej fazie żałoby. Koordynator, a najczęściej lekarz staje przed koniecznością interakcji z rodziną zmarłego pacjenta, gdy intuicyjnie wydaje się ona stać za murem żałoby i utraty. Źródła antropologiczne opisują, że osoby w żałobie wyraźnie prezentują innym swój stan, co ma wskazywać, by zachować dystans. W przypadku konieczności rozmowy z rodziną potencjalnego zmarłego dawcy należy przezwyciężyć te instynktowne reakcje i skonfrontować się z emocjami bliskich zmarłego. Ponadto wydaje się, że lekarz/koordynator pyta rodzinę o akceptację decyzji o pobraniu narządów oczekując daru pośrednio od osób, które właśnie doświadczają największej utraty.

Czy koordynator transplantacyjny może sobie pozwolić na manipulację wobec dawcy/biorcy, którzy pochodzą z jednej rodziny, w przypadku żywego dawcy?

Nieetycznie brzmiąca manipulacja ma eleganckie siostry bliźniaczki: motywację i perswazję. Innym synonimem jest „wywieranie wpływu”. Manipulacja to świadoma lub nieświadoma technika sterowania biegiem zdarzeń i osiągania własnych celów przez wpływ na umysł, emocje i zachowanie innej osoby. Ponoć jest związana z każdą aktywnością człowieka w tworzeniu relacji ze światem i innymi ludźmi. A nawet samym sobą. Automanipulację uruchamiamy wtedy, gdy wczesny poranek zaczynamy od rytualnej kawy, by się nam zaczęło chcieć, wtedy gdy jeszcze się nie chce. Zauważyłam, że samo pytanie zawiera presupozycję „Czy koordynator transplantacyjny może sobie pozwolić na manipulację wobec dawcy/biorcy, którzy pochodzą z jednej rodziny, w przypadku żywego dawcy?” Czy w takim razie może lub nie może sobie pozwolić wobec innych osób, w innych przypadkach?
W przypadku pacjentów i ich rodzin, ich zdrowia i ich życia, jedyna dopuszczalna manipulacja to precyzyjna manipulacja chirurgiczna.

Koordynator transplantacyjny to poniekąd taki spowiednik pacjentów, któremu pacjenci powierzają swoje nie tylko obawy, ale i sekrety, to też spektakularne historie o których nie zawsze można powiedzieć w mediach czy na portalach społecznościowych bo przepisy nie śpią.

Koordynator transplantacyjny jako członek multidyscyplinarnego zespołu organizując poszczególne etapy koordynacji odpowiada między innymi za wymianę informacji między dawcą i biorcą a zespołem medycznym we wszystkich fazach procesu donacji-transplantacji. Pacjenci powierzają personelowi medycznemu to, co najcenniejsze – zdrowie i życie swoje i swoich bliskich. Dlatego ważne jest by mieli zaufanie do osób, w których ręce je oddają. Zaufanie jest kamieniem węgielnym, na którym budowane jest poczucie bezpieczeństwa i odwaga odkrywania swoich zakulisowych spraw, których wyjawienie jest istotne w procesie diagnostyki i leczenia. Badania CBOS z 2014 roku wykazały, że co piąty chory często lub zawsze po konsultacji z lekarzem stara się uzyskać opinie innego lekarza, a co trzeci weryfikuje postawioną diagnozę i zaproponowane metody leczenia w innych źródłach, przede wszystkim w Internecie. Na stosunek do personelu medycznego w istotny sposób wpływają dotychczasowe osobiste doświadczenia. Trzeba pamiętać, że relacje z pacjentami i ich rodzinami rozpoczynają się podczas pierwszego spotkania. A pierwsze wrażenie robi się tylko raz.

Dziękuję za rozmowę.

AWoderska fot. Piotr Myczko (1)