Aneta Sieradzka

Sieradzka&Partners

Specjalizuje się w prawie nowych technologii, ochronie danych osobowych i prawie medycznym.
[Więcej >>>]

Zmiana ośrodka po wpisie na KLO

Aneta Sieradzka27 grudnia 2019Komentarze (0)

Każdy pacjent wpisany na KLO czyli krajową listę oczekujących na przeszczepienie żyje nadzieją, że otrzyma jak najszybciej telefon, że znalazł się dla niego narząd, że będzie przeszczepienie. Jedni czekają krótko inni nawet kilka miesięcy czy nawet lat i zastanawiają się dlaczego tak jest i co można zrobić aby ten czas oczekiwania przyspieszyć? Czy to w ogóle możliwe w świetle prawa?

Dzisiaj na blogu poruszam kwestię migracji pacjentów oczekujących na KLO pomiędzy ośrodkami.  Czy to jest możliwe?Wśród ośrodków transplantacyjnych są takie, które przeszczepiają dużo jak na nasze trudne polskie warunki, ale są i takie, które przeszczepiają symbolicznie. Sztuka dla sztuki.  Niestety tych drugich jest zdecydowanie więcej. Wiadomo również, że to pacjent jedzie tam gdzie czeka dopasowany do niego pod względem parametrów medycznych narząd, a nie odwrotnie (formalnych również). Można być wpisanym na KLO przez ośrodek  np. w mieście X, a mieć przeszczep w mieście Y. Pośród ośrodków transplantacyjnych są też i takie w których funkcjonują dobrze rozwinięte programy tzw. przeszczepów wyprzedzających, są też i takie w których ich nie ma.

I tu warto zauważyć, że w transplantologii rejonizacja co do zasady nie występuje. Oznacza to, że pacjent wpisany na KLO przez ośrodek X może w trakcie przenieść się do ośrodka Y. Nie trzeba być w danym mieście czy regionie zameldowanym. Wystarczy dowód tożsamości aby zapisać się do danej poradni transplantacyjnej i znaleźć lekarza prowadzącego, który zgodzi się pacjenta prowadzić.  Zauważę, że w nowych dowodach osobistych nie ma wpisanego adresu. Dowód tożsamości to też paszport lub prawo jazdy, dokument pozwalający na identyfikację pacjenta.

Wielokrotnie od pacjentów słyszałam, że to niemożliwe. Bo ktoś im powiedział „nie”. Wielokrotnie też od lekarzy słyszałam pytanie, „słuchaj ale czy ktoś nam nie zarzuci czegoś”? Tak, jest to formalnie dopuszczalne i bezpieczne, zarówno dla lekarza jak i dla samego pacjenta. Obawy o zarzuty są tu nieuzasadnione. Pacjent ma prawo zmienić ośrodek na każdym etapie hospitalizacji, w trakcie kwalifikacji, po wpisaniu na KLO i po przeszczepie także. Łatwe to nie jest, ale możliwe.

Nie spotkałam się dotychczas z tyloma pacjentami co niejeden transplantolog przez 30 lat pracy, ale poznałam wystarczająco sporo inspirujących historii pacjentów przed i po przeszczepie. Niektóre z nich, mocno zapisały mi się w pamięci. Przeszczepy naprawdę zmieniają życie. Z tych moich inspiracji chyba coś się znów narodzi…będziecie czytać?:)

 

5. urodziny bloga

Aneta Sieradzka19 grudnia 20192 komentarze

Pasja rodzi profesjonalizm, profesjonalizm daje jakość, a jakość to jest luksus. Te słowa Jacka Walkiewicza doskonale nadają się na podsumowanie moich ostatnich pięciu lat działalności blogowej, a nade wszystko zawodowej.

17 grudnia minęła 5. rocznica odkąd piszę bloga! To były bardzo dobre lata i nadal są 🙂

Ukłony i wielkie podziękowania, dla tych wszystkich, dzięki którym jestem w miejscu w którym jestem!

W setkach tysięcy można liczyć Czytelników tego bloga, a nic nie motywuje bardziej, niż świadomość, że jest się komuś potrzebnym.

Wzruszam się, wracając myślami przez te ostatnie 5 lat wstecz i z wielkim entuzjazmem patrzę na kolejne rocznice!

Fajnie, że jesteście częścią mojego życia, a ja wielu z Was – Waszego – Drodzy Klienci.

Serdeczności,

Aneta

Książki są jak towarzystwo…

Aneta Sieradzka28 listopada 2019Komentarze (0)

Książki są jak towarzystwo, które sobie człowiek dobiera – rzekł kiedyś Monteskiusz.

Mam tę przyjemność, że mogę łączyć pracę z pasjami, a jedną z nich są książki. Lubię je czytać, a jeszcze bardziej pisać! Zagłębiać się w meandry doktryny- tworzyć wykładnię. Zmuszać Czytelnika do myślenia, do tego aby się ze mną nie zgadzał, podzielał stanowiska czy docierał do wspólnych refleksji, konkluzji, wniosków.

Ostatnie miesiące przyniosły trzy tytuły, które pod moją redakcją lub przy współredakcji powstały przy udziale znakomitych prawników, cenionych ekspertów od RODO:

  •  Dokumentacja RODO w placówkach medycznych, red. Aneta Sieradzka, Dominika Tykwińska- Rutkowska
  •  Dyrektywa fałszywkowa a RODO, red. Aneta Sieradzka
  • Ochrona danych osobowych medycznych, wyd. 2, red. Aneta Sieradzka, Paweł Litwiński, Klara Andres, Edyta Bielak Jomaa, Kajetan Wojsyk, Mariusz Jabłoński

Książki, które otrzymały znakomite recenzje od uznanych ekspertów w Polsce. 

2020 rok przyniesie kolejne publikacje, które już w drodze:

  • Monitoring w placówkach medycznych, red. Aneta Sieradzka
  • Monitoring a RODO. Sektor publiczny i prywatny, red. Aneta Sieradzka, Monika Wieczorek
  •  MERITUM. Ochrona danych osobowych, red. Dominik Lubasz/ Sieradzka: Ochrona danych pacjentów

Never stop exploring, a to oznacza, że będą kolejne 🙂

Z inicjatywy Krajowej Izby Radców Prawnych i Komisji Praw Człowieka KRRP odbyła się 14 listopada br., konferencja naukowa poświęcona prawnym aspektom procesu leczniczego w Okręgowej Izbie Radców Prawnych w Warszawie. 

W gronie znakomitych prelegentów, pośród których należy wymienić m.in. Prof. Monikę Całkiewicz, Prof. Rafała Kubiaka, Prof. Monikę Wałachowską, dr Tomasza Latos czy dr Hannę Machińską (zastępcę RPO) i wielu innych prelegentów, znawców prawa medycznego – miałam przyjemność wygłosić wykład nt. Problemów prawnych donacji narządów w Polsce. Podczas wykładu odniosłam się do takich zagadnień jak konstrukcja zgody domniemanej, form wyrażenia sprzeciwu na pobranie, żywego dawstwa narządów czy tzw. oświadczeń woli, odwołując się również do kwestii systemowych, w tym zapaści w ochronie zdrowia, która ma również negatywny wpływ na transplantologię.

Wydarzenie, okazało się niezwykle owocne, nie tylko za sprawą gorących dyskusji, ale także inicjatywy wydania monografii z udziałem prelegentów. Mam tę przyjemność, że pod moją redakcją w nowym już roku 2020, ukaże się nakładem prawniczego Wydawnictwa Beck monografia pt. Prawne aspekty procesu leczniczego. Patronat nad publikacją objęła Krajowa Izba Radców Prawnych.

Mając na uwadze, nie tylko znakomitych prelegentów, ale i tematy, które były przedmiotem konferencji, np. tajemnica lekarska a zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, prawno-karne konsekwencje negatywnych skutków zabiegu leczniczego, odpowiedzialność cywilna lekarzy, telemedycyna, zamiennictwo leków, świadczenia położnicze, prawnokarna ochrona płodu ludzkiego, ochrona zdrowia i życia dziecka poczętego, uporczywa terapia, prawa do świadczeń osób osadzonych, ciąża w wyniku przestępstwa czy zagrażająca życiu kobiety, eutanazja i aborcja – niniejsza publikacja niewątpliwie będzie ważnym wkładem w doktrynę prawa ochrony zdrowia i prawa medycznego.

Już teraz na stronie Krajowej Izby Radców Prawnych można zapoznać się z abstraktami wystąpień. Cenna inicjatywa samorządu radców prawnych już za nami, teraz pozostaje wyczekiwać monografii, która jest uwieńczeniem tego znakomitego wydarzenia.

Jakiś czas temu dla Dziennika Gazety Prawnej miałam przyjemność udzielić wywiadu na temat nie tylko zgody domniemanej, ale i obecnej sytuacji w transplantologii, gdzie wskazałam na szereg czynników, które powodują, że narządów brakuje, coraz bardziej. Poniżej treść wywiadu:

Liczba dawców narządów w Polsce w ostatnich latach spada. Z czego to wynika?

To złożone – jeśli chodzi o szpitale, to są takie, w których widać aktywność w zabieganiu o dawców, ale cała reszta niechętnie ją podejmuje. Nie oznacza to, że tam nie ma potencjalnych dawców, bo oni są wszędzie. Ale za brak aktywności w tej dziedzinie szpitale nie ponoszą konsekwencji. A skoro nie muszą, to dlaczego mają podejmować dodatkowy trud – związany ze zwiększonymi wydatkami czy odpowiednim doborem kadry.

Nie ma rozwiązań systemowych, które by do tego zachęcały. Ponadto – w żaden sposób nie „wynagradza” się tych placówek, które są aktywne, gdzie personel się angażuje i gdzie te pobrania są – choć nie zawsze się to opłaca finansowo. Zniechęcać mogą także choćby coraz bardziej restrykcyjne przepisy dotyczące odpowiedzialności lekarzy – boją się konsekwencji, jeśli postąpią wbrew woli rodziny. A z drugiej strony nie ma dostatecznej edukacji prawnej na studiach medycznych.

Przypomnijmy zatem: na pobranie narządów nie jest potrzebna zgoda rodziny zmarłego?

Nie jest, bo obowiązuje zgoda domniemana. Polega ona na tym, że ktoś, kto nie wyraził sprzeciwu za życia i nie zgłosił go w Centralnym Rejestrze Sprzeciwów prowadzonym przez Poltransplant, może zostać dawcą. Jest też w ustawie drugi model sprzeciwu, wyrażonego za życia w obecności co najmniej dwóch świadków. To archaiczny, szkodliwy dla donacji zapis, bo nie ma narzędzi, aby weryfikować autentyczność takiego sprzeciwu.

Ale konstrukcja zgody domniemanej to moim zdaniem jedna z największych bolączek w praktyce transplantacyjnej. Często nie rozumiemy, na czym ona polega i że każdy z nas jest potencjalnym dawcą. Zostawiamy decyzję rodzinie, która zazwyczaj ma sprzeczne stanowiska i do wielu pobrań przez to nie dochodzi. Samo założenie zgody domniemanej ma wiele zalet, jest to rozwiązanie dobre, które ma na celu ratowanie ludzkiego życia, natomiast w Polsce nie jest w pełni wykorzystywane.

A co z oświadczeniami woli, że zgadzamy się na bycie dawcą? Powinniśmy je nosić przy sobie?

W Polsce od wielu lat zachęca się do ich podpisywania, co w mojej ocenie kształtuje błędne przekonanie, że aby być dawcą, trzeba mieć podpisaną taką karteczkę. Ja takiej w portfelu nie noszę, bo ona nie ma żadnej mocy prawnej. Za mało się natomiast mówi o tym, że rodzina nie jest dysponentem ciała zmarłego. Rodzina ma prawo do pochówku, ale nie do decydowania, co zrobić pośmiertnie z sercem czy nerką. Kiedyś badałam tę kwestię i dotarłam do pięciu spraw z ostatnich lat, w których rodzina złożyła zawiadomienia do prokuratury w sprawie nielegalnego pobrania. Wszystkie te postępowania zakończyły się umorzeniem, bo personel działał zgodnie z literą prawa.

Nie ma w Polsce nielegalnych pobrań i to trzeba podkreślić. Takich spraw nie ma wiele – było pięć takich zawiadomień w ostatnich latach – bo lekarze raczej odstępują od pobrania, gdy nie ma zgody rodziny. Natomiast często w internecie ludzie zamieszczają ogłoszenia o chęci sprzedaży narządu, nie wiedząc przy tym, że podlegają odpowiedzialności karnej za samo zamieszczenie ogłoszenia.

Widać, że z wiedzą na temat transplantologii nie jest dobrze

Edukacja jest, ale dość powierzchowna. Nie ma w Polsce długofalowej polityki w tej kwestii. Owszem, resort zdrowia przeznacza środki na kampanie, ale one niewiele wnoszą, bo są doraźne. Nie wystarczy zachęcać do donacji, trzeba edukować o skutkach medyczno-prawnych i co najważniejsze, że możemy komuś uratować życie – jeden dawca może ocalić nawet sześć osób.  Dużym problemem jest też to, że ludzie mylą śmierć mózgu ze śpiączką. A to są dwa różne stany. Ze śpiączki można pacjenta wybudzić, natomiast śmierć mózgu jest definitywnym i ostatecznym zakończeniem życia. Lekarze dla odróżnienia tych stanów przeprowadzają rygorystyczne badania rozłożone w czasie, co jest również uregulowane przez przepisy prawa.

Co można zmienić?

Donacja to z jednej strony wartości takie jak altruizm, bezinteresowność i dar, z drugiej – system prawa, który określa zasady całego procesu pobierania i przeszczepiania tkanek, komórek i narządów. Obecnie procedowana jest nowelizacja ustawy transplantacyjnej, która wprowadza zmiany, ale nie rewolucyjne. A obszarów do zmian jest niemało, np. w kwestii donacji u dzieci.

Zgodnie z obowiązującą ustawą narządy mogą być pobierane po stwierdzeniu zgonu. Ustawa nie wprowadza kategorii wiekowej dawców, więc tym samym nie ma zakazu, aby pobierać narządy od dzieci dopiero co urodzonych. Bariery pojawiają się w obwieszczeniu, w którym dzieci podzielono na trzy grupy wiekowe: uwzględniono noworodki dopiero od 7. dnia życia, czyli wyeliminowano te dzieci, które mają poniżej 7 dni. Nierzadko zdarza się, że to rodzice dziecka, u którego stwierdzono śmierć mózgu, sami wychodzą z inicjatywą, aby pobrać od niego narządy. Takich przypadków jest sporo.

Ustawodawca podchodzi do zmian przepisów dotyczących transplantacji dość niechętnie i ostrożnie. Nie ma systemowych rozwiązań mających charakter wsparcia, a można byłoby ich wdrożyć wiele, np. zniżki na leki, ubezpieczenia czy wsparcie w powrocie na rynek pracy. Tego nie ma w Polsce ani dla dawców żywych, ani dla biorców – legislacyjnie da się to rozwiązać, ale potrzebna jest dobra wola ustawodawcy.

Wciąż też obserwujemy niedostateczną liczbę koordynatorów transplantacyjnych – są szpitale, gdzie ich nie ma, a jeśli już są, to za trudną pracę otrzymują niskie płace. Nieprawidłowe wyceny procedur, personel na kontraktach – to czynniki, które nie sprzyjają pobraniom i przeszczepianiu. Szpitale, którym się to udaje, wykonują tytaniczną pracę, także organizacyjną. Edukacja społeczeństwa to za mało, tu są potrzebne ciągłe zmiany organizacyjno-prawne i dofinansowanie.