Aneta Sieradzka

Sieradzka&Partners

Specjalizuje się w prawie nowych technologii, ochronie danych osobowych i prawie medycznym.
[Więcej >>>]

Optymistka trafi do 40 szpitali

Aneta Sieradzka29 września 2019Komentarze (0)

Optymistka trafi na oddziały kardiologiczne do 40 szpitali w Polsce (40 najlepszych szpitali według rankingu tygodnika wprost).

Optymistka to projekt pro bono, który powstał dzięki inicjatywie Adrianny Szklarz oraz nas współautorek, a także wsparcia instytucji i partnerów.

Do projektu Adriana Szklarz  zaprosiła cztery kobiety:  kardiolożka – Magdalena Wawrzyńską, psychoterapeutka – Alicja Grzesiak, dietetyczka – Bożena Kropka oraz prawniczka Aneta Sieradzka, które  napisały poradnik OPTYMISTKA.

– W Polsce wiele mówi się na temat chorób nowotworowych kobiet. Powstaje mnóstwo programów pomocowych i profilaktycznych. Niestety niewiele dzieje się w zakresie profilaktyki chorób serca i układu krążenia kobiet, a choroby te są jednym z głównych „zabójców” kobiet. Wyniki raportów i dane GUS z ostatnich lat pokazują, że ponad 50 proc. wszystkich zgonów kobiet, to zgony z powodu chorób układu sercowo-naczyniowego – mówi Adriana Szklarz.

W książce dla pacjentów omówiłam prawa pacjenta, ochronę danych osobowych, a przede wszystkim przygotowałam gotowe wzory pism, m.in. wniosek o udostępnienie dokumentacji medycznej, upoważnienie do dostępu do dokumentacji medycznej, upoważnienie do informowania o stanie zdrowia, wzór skargi do Urzędu Ochrony Danych Osobowych, wzór skargi do Rzecznika Praw Pacjenta, ponadto wskazałam kiedy można kontaktować się Inspektorem Ochrony Danych, który powinien być powołany w każdym szpitalu. Nie zabrakło elementów dedykowanych donacji i przeszczepom, gdzie umówiłam prawo do donacji z perspektywy przepisów, czyli jak zostać dawcą.

 

Recenzję do książki napisała prof. UJ dr hab. med. Magdalena Kostkiewicz, Członkini Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. Fragment recenzji:
„…Poradnik pozytywnego myślenia w chorobach serca jest ważny nie tylko dla kobiet dotkniętych chorobą, ale również, a może przede wszystkim, dla studentów medycyny i lekarzy. Musimy zdać sobie sprawę, jak mało my, lekarze, rozumiemy, co dzieje się z chorą, gdy informujemy ją o ciężkim schorzeniu, jak mało wiemy o możliwości pomocy w trudnych chwilach, przedstawiając suche fakty czy aplikując leczenie. Szczególnie obecnie, w dobie ogromnego rozwoju wiedzy z zakresu transplantologii, kardiologii i całej medycyny, gdy często zapominamy o uczuciach chorych, gdy słowo „człowiek” jest nierzadko zastępowane słowem „przypadek”. Poradnik kobiety, która dzieląc się własnym doświadczeniem, pokazuje i doradza, w jaki sposób można przebyć trudną drogę w chorobie, jest niezwykle cenny i potrzebny…”
Więcej informacji o książce i darmowy ebook do pobrania znajduje znajduje się na stronie: www.adrianaszklarz.pl/serceoptymistki oraz pod #serceoptymistki

Książka nie trafi do sprzedaży, można ją otrzymać lub pobrać ze strony. Wielospecjalistyczny Szpital Wojewódzki w Gorzowie Wielkopolskim, w którym odbyło się spotkanie promujące książkę z udziałem autorek, dyrekcji, przedstawicieli urzędu miasta i innych instytucji, a także pacjentów, już otrzymał 200 egzemplarzy Optymistki.

Jesteśmy przekonane, że OPTYMISTKA może być ważnym elementem w powrocie do zdrowia!

 

Ostatnio dość często słyszymy jak małe są liczby pobrań i przeszczepień. Mówią o tym sami lekarze i oczekujący pacjenci, a nade wszystko statystyki, które nie kłamią. Szpitale, które jeszcze nie tak dawno były liderami pobrań i przeszczepień, dzisiaj przeszczepiają można by rzec symbolicznie – tak są takie. Nie będę omawiać wszystkich czynników tak kiepskiego stanu rzeczy, a skupię się na jednym, na aspekcie prawnym donacji.

Zgodnie z polskim prawem, każdy z nas jest potencjalnym dawcą narządów. Jak już wiele razy zwracałam uwagę,  konstrukcja zgody domniemanej ma wiele zalet. Niemniej w Polsce ten model to fikcja i to z powodu właśnie przepisów.

Kiedy nie można pobrać narządów? 

  • Kiedy potencjalny dawca za życia, zgłosi pisemny, skuteczny sprzeciw do Centralnego Rejestru Sprzeciwów
  • Kiedy rodzina powie lekarzom, że ich bliski był przeciw donacji i tu wystarczy dwóch świadków, mogą być z rodziny. Mogą nawet kłamać bo nikt tego nie zweryfikuje bo nie ma na to żadnych przepisów. Jedynie w dokumentacji medycznej składają oni oświadczenie, dla bezpieczeństwa lekarzy tak naprawdę aby był pisemny dowód. Rodzina wcale nie musi znać woli zmarłego dawcy na temat donacji, równie dobrze może kierować się swoimi poglądami.
  • Kiedy ktoś z rodziny przyniesie karteczkę, takie oświadczenie sprzeciwu, że zmarły dawca był przeciw pobraniu narządów. Nikt nie zbada autentyczności takiego oświadczenia bo znów nie ma na to procedur, a nade wszystko czasu, który przy pobraniu jest ważny. I ważna uwaga, o ile oświadczenie woli dotyczące chęci darowania narządów w świetle prawa nic nie znaczy, tak oświadczenie sprzeciwu już tak, blokuje ono pobranie.

Dlaczego powyżej napisałam, że można kłamać? Można i to w świetle rozwiązań przyjętych w ustawie transplantacyjnej, które to zapisy nie są dobre dla donacji. Dla jasności, absolutnie nie popieram takich praktyk! Jedynie podkreślam ułomność przepisów. 24 lata temu, kiedy wprowadzono konstrukcję zgody domniemanej ustawodawcy zabrakło odwagi. To tak jak niby z tzw. kompromisem aborcyjnym, który to żadnym kompromisem nie jest. Zwracam uwagę na to, że powyższe rozwiązania na rzecz donacji z jednej strony wprowadzają model przyjęty w wielu krajach na świecie, zwłaszcza w Europie, skąd też skopiowaliśmy wiele rozwiązań, jakim jest zgoda domniemana, z drugiej zaś strony skutecznie te same przepisy blokują zgodę domniemaną i w konsekwencji nie szanujemy woli domniemanego zmarłego dawcy, który być może byłby chętny darować narządy, lub też nie miałby wyrobionego zdania na temat donacji: nie byłby ani za ani przeciw. Każdy świadomy człowiek, który decyduje samodzielnie o swoim życiu jeśli nie chce być dawcą to zgłosi za życia sprzeciw. Tych jest niewielu, bo niespełna 30 tys. widnieje w rejestrze sprzeciwów. To  bardzo mało jak na 38 mln kraj.

Ustawodawca wprowadzając takie tchórzostwo do ustawy transplantacyjnej, zapomniał widocznie o prawie cywilnym, wedle którego nikt z naszych bliskich nie jest dysponentem naszego ciała, ani za życia ani po śmierci. Ale patrząc na przyjęte rozwiązania w ustawie, można.

Niestety w Polsce nikt nie ma wiedzy na temat skali tego zjawiska, czyli sytuacji kiedy rodzina twierdzi, że zmarły był przeciw lub kiedy przynosi oświadczenie sprzeciwu. Poltransplant takich statystyk nie prowadzi, ale jak rozmawiam z koordynatorami transplantacyjnymi to można zauważyć, że nie są to zjawiska rzadkie. Najgorsze, w tym wszystkim jest to, że nie widać światełka w tunelu aby liczba donacji miałaby się zwiększyć w niedalekiej przyszłości. Można użyć argumentu, że należy propagować donację. Pełna zgoda. Ale donację świadomą. Bo puste hasła ” zostań dawcą” nawet do mnie nie przemawiają, a co dopiero do laika. Tu mogliby się wypowiedzieć specjaliści od marketingu jak skutecznie edukować, ja jedynie mogę zwracać uwagę na mankamenty rozwiązań prawnych, gdzie prawie już od ćwierćwiecza nie zrobiono z powyższymi rozwiązaniami nic co mogłoby zwiększyć liczbę donacji. Autoryzacja pobrania, która jest obligatoryjnym etapem przed pobraniem narządów, rzetelna jest tylko w jednym przypadku, kiedy sprawdza się potencjalnego dawcę w rejestrze sprzeciwów. Nie można mówić o rzetelnej autoryzacji, kiedy ktoś z rodziny przynosi karteczkę sprzeciwu do szpitala czy dwóch spokrewnionych świadków, którzy mogli ustalić wygodną dla siebie wersję, że ich bliski zmarły był przeciw pobraniu narządów.

W obecnej sytuacji nie pozostaje nic lepszego jak powiadomić bliskich o naszej woli i aby ją uszanowali wtedy kiedy powinni. I mieć nadzieję, że ustawodawca podejmie kiedyś dobre kroki na rzecz ratowania pacjentów oczekujących na krajowej liście oczekujących. Żyjemy w XXI wieku, kiedy to można ratować tysiące ludzi dzięki przeszczepom, a mentalnie tkwimy w czasach Prof. Religii czy Prof. Nielubowicza, dla których przeszczepienie po raz pierwszy narządu wówczas było czymś niezwykłym. Co w pełni zrozumiałe, ale nie dzisiaj.  Przeszczepianie dzisiaj to powszechna metoda ratowania życia jak wiele innych obecnych w medycynie, w pełni nie wykorzystywana.

Na moje biurko trafiają ciekawe tematy. Było udostępnianie danych medycznych służbom w ramach działań operacyjnych – o tym kiedyś tu napiszę, to teraz są szczepionki. Ktoś prosi o opinię, ktoś inny o komentarz, analizę, etc. I o jednej z takich spraw napiszę dzisiaj – temat gorący bo dotyczy obowiązku szczepień. Zanim zajęłam się tą sprawą to przyszła mi taka myśl, że w sumie cieszę się, że nie jestem dzieckiem w obecnych czasach z wielu powodów, także z powodu szczepień.

Kiedy byłam dzieckiem, rodzice zaszczepili mnie na wszystko co wówczas było obowiązkowe, nawet im przez myśl nie przeszło aby kwestionować osiągnięcia nauki, wiedzę medyczną czy zalecenia lekarzy. Ja też się cieszę, że te ponad 30 lat temu w piaskownicy nie musiałam bawić się z koleżankami, które mogły być niezaszczepione i stanowiłyby   zagrożenie epidemiologiczne. Ale takimi ryzykami obarczone są dzisiejsze dzieci. Nie tylko dzieci, ale ich rodzice, rodzeństwo, etc. Bo z chorobami epidemiologicznymi żartów nie ma. A chyba nie trzeba ich doświadczyć aby uwierzyć, że są paskudne i zagrażają życiu. Ale jak ktoś chce to może spróbować na własną odpowiedzialność, gorzej kiedy takie eksperymenty przeprowadzają rodzice na swoich dzieciach, na których ciąży prawny obowiązek zapewnienia im bezpieczeństwa. Nie tylko takiego aby miały dach nad głową, co jeść i mieć tablet aby pograć w gierki, ale nade wszystko bezpieczeństwa w aspekcie zdrowia.

Wojewoda, który nie rozumie RODO
W pięknej Wielkopolsce 14 sierpnia br. wojewoda wielkopolski podpisał się pod rozstrzygnięciem nadzorczym NR KN-I.4131.1.299.2019.16 w którym orzekł nieważność uchwały RM Poznania w przedmiocie zmiany statutu zespołowi żłobków w Poznaniu ze względu na istotne naruszenie prawa.
Uzasadnienie pod którym podpisał się wojewoda jest szalenie interesujące, zwłaszcza w przedmiocie ochrony danych osobowych na które to przepisy powołuje się on. Otóż, wojewoda twierdzi, że „ RODO zabrania przetwarzania danych medycznych” i co teraz? Czytając to pomyślałam, że szkoda, że wojewoda nie był na żadnym moim wykładzie, na których zawsze mówię, że RODO  nie zabrania, RODO od nas wymaga, np. wskazania celu przetwarzania, podstawy prawnej i wiele, wiele innych. Czytając to uzasadnienie konkluzja jest jedna. RODO zabrania wszystkiego, załóżmy kominiarki i zamknijmy się w szafach, takie miałam myśli czytając to. Ale nie będę się tu rozpisywać o moich odczuciach już bardziej, tylko teraz wskażę podstawy prawne w RODO, na podstawie których można przetwarzać dane medyczne i uzależniać przyjęcie dziecka do przedszkola od przedstawienia przez rodzica zaświadczenia o tym, iż dziecko jest zaszczepione na obowiązkowe szczepienia.

Szczepionki, przedszkole i RODO?
Każdy kto siedzi w danych medycznych, a ja dość mocno to z pewnością lubuje się w żywotnym interesie. Ciekawe co to jest?
RODO nie zabrania przetwarzania danych medycznych, a nawet stwarza ku temu możliwości i tu należy przywołać art. 6 ust. 1 lit.d który stanowi podstawę prawną do przetwarzania danych osobowych gdy jest to niezbędne do ochrony żywotnych interesów osoby, której dane dotyczą lub innej osoby fizycznej. Każda placówka przedszkolna musi zagwarantować bezpieczeństwo interesów żywotnych czyli zdrowia i życia dzieci przyjętych do przedszkola aby uchronić się przed roszczeniami ze strony rodziców czy pracowników.

Nieszczepione dzieci stanowią zagrożenie i narażają na odpowiedzialność finansową przedszkola czy żłobki. Ochrona żywotnych interesów oraz niezbędność przetwarzania danych osobowych dla ochrony tych interesów a także uzasadniony interes administratora są wystarczającymi przesłankami aby można mówić o legalnym żądaniu od rodziców zaświadczenia o zaszczepieniu dziecka, co warto zapisać w regulaminie przedszkola. Żądanie przez placówkę zaświadczenia od rodzica o zaszczepieniu dziecka jest legalne i nie stanowi naruszenia przepisów o ochronie danych osobowych. Stanowisko wojewody wielkopolskiego jest błędne i pokazuje nieznajomość RODO które barierą nie jest przy rekrutacji dzieci do przedszkoli w aspekcie bezpieczeństwa w tym  epidemiologicznego.

Co powinny zrobić żłobki i przedszkola?
Wpisać do regulaminu obowiązek przedłożenia przez rodzica zaświadczenia o odbytych obowiązkowych szczepieniach. Podstawy prawne już wskazałam powyżej, cel również.
Jeśli jesteś odpowiedzialnym rodzicem to zrobisz wszystko aby zadbać o bezpieczeństwo swojego dziecka i nie poślesz go do żłobka lub przedszkola w którym bezpieczne nie jest. Proste prawda?

W 2017 r. uczestniczyłam w Vitkacu w I urodzinach RODO, które wówczas jeszcze w Polsce nie weszło w życie, powiedziałam wtedy, że „będzie ciekawie jak w życie wejdzie”, i ? Od 2017 nic się nie zmieniło -podtrzymuję nadal, jest ciekawie😊

Fachowa wiedza IOD zyskuje na znaczeniu zwłaszcza w ostatnim czasie, kiedy mamy już pierwsze doświadczenia ze stosowaniem przepisów RODO. W sprostaniu dotychczasowym i nowym wyzwaniom związanym z ochroną danych osobowych u wszystkich administratorów danych nieocenionym wsparciem jest kompetentny, posiadający specjalistyczne przygotowanie Inspektor Ochrony Danych. Ważnym elementem działalności IOD jest podnoszenie kwalifikacji, a jednym z takich obszarów jest niniejszy kurs, który ma na celu pomoc w rozwijaniu wiedzy i kompetencji IOD, które powinno być ważnym celem dla administratorów danych osobowych, ale i wykazującym się fachową wiedzą Inspektorom Ochrony Danych.
Podczas kursu dowiesz się jak praktycznie realizować obowiązki IOD na gruncie RODO, jak współpracować z ADO i pracownikami w podmiocie, jak delegować zadania, polecenia, a nade wszystko skutecznie monitorować bezpieczeństwo przetwarzania danych osobowych w organizacji. Kurs jest dedykowany osobom pełniącym funkcje IOD, jak również dla kandydatów na IOD.

Program:

1. Powołanie IOD
– wady i zalety IOD wewnętrznego, wspólnego i zewnętrznego
– IOD powołany niezgodnie z RODO
– niezależność IOD a konflikt interesów
– jak zmienić IOD?
2. Odpowiedni IOD czyli kompetentny
– wiedza teoretyczna: znajomość przepisów ODO i branżowych
– brak doświadczenia a pełnienie funkcji IOD
– kwalifikacje IOD i cechy osobowości
– jak wykazać fachowość?
– aspekty psychologiczne i prawne w realizacji zadań
3. Cykliczność a terminy w pracy IOD
– dyspozycyjność IOD
– audyty
– szkolenia
– aktualizacja wewnętrznej dokumentacji
4. Rozliczalność IOD
– dokumentowanie czynności przez IOD
– współpraca ADO z IOD
– oczekiwania a rzeczywistość – case study
5. IOD w organizacji
– delegowanie zadań
– monitoring dokumentacji i pracowników
– odmowa współpracy z IOD

– IOD w ogniu skarg

6. Obowiązki IOD na gruncie RODO
– monitorowanie przestrzegania procedur

– monitorowanie przestrzegania procedur
– doradztwo i opiniowanie
– IOD a RCP, RN, AR
7. Rola IOD w podczas kontroli
– obowiązki IOD względem kontrolujących
– obowiązki względem ADO
– IOD jako punkt informacyjny
8. Realizacja praw osób przez IOD
– omówienie wewnętrznych procedur
– terminy i dobre praktyki IOD

9. Kiedy IOD jest lub nie jest prawnikiem.

10. Podsumowanie, dyskusja, pytania. 

 

Kiedy: 13 września, Warszawa

Godzina: 10-16.00

Cena: 799 brutto PLN

Jako doświadczony IOD, w sektorach prywatno-publicznym, chętnie podzielę się  dobrymi i skutecznymi praktykami z perspektywy dużych i średnich podmiotów, w których doradzam w zakresie bezpieczeństwa przestrzegania przepisów o ochronie danych osobowych.

Ilość miejsc ograniczona więc kto pierwszy ten lepszy.

 

Pochować dziecko utracone

Aneta Sieradzka19 sierpnia 2019Komentarze (0)

Na blogu wielokrotnie podejmuję tematy z zakresu szeroko pojętego prawa medycznego czy ochrony zdrowia. Taki też będzie dzisiejszy wpis. Patrząc na temat, do którego niżej się odniosę, ktoś może powie, że kontrowersyjny? Temat tabu? Owszem, dwa razy tak. Wiecie dlaczego? Bo o tym się prawie nie mówi, albo się udaje, że temat (poronienia) nie istnieje albo gdzieś jest w odległej galaktyce, a tak naprawdę dotyczy naszych przyjaciółek, koleżanek, sióstr, córek czy kuzynek i znanych pań z instagrama.

O prawach kobiet w ciąży również mówi się niewiele, jakby one nie istniały. Na ten trudny temat, jakim jest pogrzeb dziecka utraconego spojrzę z perspektywy obowiązujących w Polsce przepisów, które niestety są nagminnie nie przestrzegane przez wiele szpitali bo zapomina się o ustawie o cmentarzach i chowaniu zmarłych, o ustawie o prawach pacjenta też się zapomina….Wciąż w mniejszości są szpitale, które w tej materii przestrzegają wysokich standardów. O tych nieprawidłowościach mogłaby więcej powiedzieć prawniczki i blogerki, Jolanta  Budzowska  czy  Katarzyna Łodygowska

Natomiast  ja spojrzę teraz z perspektywy placówki, która przestrzega przepisów bo niejednokrotnie brałam udział w procedurach dotyczących pochówku pacjentów, tych maleńkich i dużych też, nawet tych, których nie miał kto pochować bo przepisy regulują różne życiowe sytuacje.

Postaram  się poniżej  wskazać  prawa rodziców osieroconych i prawa dzieci poczętych, a nie urodzonych jako żywe, czyli utracone.

Kiedy można pochować dziecko utracone? (poród, zabieg)

Kobieta (rodzice) mają do tego prawo ZAWSZE i w każdym stadium straty. Można pochować dziecko, które miało zaledwie 5 tydzień ciąży. Tutaj nie ma limitów czasowych. ALE. Najpierw trzeba udowodnić fakt istnienia dziecka. Nie ma znaczenia czy do straty dziecka  doszło w domu czy w szpitalu lub przychodni, niemniej należy się zawsze udać do najbliższej placówki medycznej bo będzie potrzebna dokumentacja medyczna.

Dwa sposoby.

Pierwszy. Rodzice zostawiają utracony płód (będę posługiwać się pojęciem dziecko ) w szpitalu bo nie wiedzą, że mogą sami pochować, bo nikt im tego w szpitalu nie mówi ( albo się mówi, że to nie dziecko a tkanka) a sami skąd mają to wiedzieć? I co się wtedy dzieje…Utracone dziecko trafia do utylizacji (okropne słowo) w ramach procedur utylizacji odpadów medycznych. Humanitarnym rozwiązaniem jest kiedy szpital posiada np. zawartą umowę z zakładem pogrzebowym gdzie te płody są kremowane i grzebane w zbiorowych mogiłach. Albo trafiają do badań naukowych jeśli szpital ma podpisaną umowę z uczelnią medyczną. Należy tu wskazać na to czym różni się poronienie od martwego urodzenia, które zaczyna się od 22 tygodnia ciąży, jest to istotne z perspektywy wpisu do dokumentacji medycznej. Ale z perspektywy pochówku dziecka utraconego nie ma to znaczenia, który to był tydzień ciąży. Niezależnie jaki sposób wybiorą rodzice powinno to być odnotowane w dokumentacji medycznej.

 

Rodzice sami zajmują się pochówkiem dziecka utraconego.

Rodzice otrzymują zapakowany płód , z poszanowaniem zmarłej istoty, aby następnie ją godnie pochować zgodnie z  prawem czy obrządkiem rodziców. Nie napiszę tu o innych skandalicznych przykładach, jak można pogwałcić godność zmarłej istoty i godność osieroconych rodziców, i sposoby w jakich przekazywane są niekiedy dzieci utracone bo małoletni czytają też blogi, przypadki nie są wydumane a pochodzą z akt prokuratorskich czy sądowych. Oszczędzę tego czytelnikom.

Prawo do godnego pochówku.

Przysługuje każdemu, niezależnie od wieku, statusu społecznego, etc. Prawo do godnego pochówku przysługuje również utraconym dzieciom, niezależnie od tygodnia ciąży. Utracone dzieci (płody) można pochować na takich samych zasadach jak człowieka urodzonego.

Co mogą zrobić rodzice czyli czego  żądać?

Przede wszystkim rodzice powinni być poinformowani w szpitalu o możliwości pochówku.

  • prawo do wystawienia karty zgonu (potrzebna jest do pochówku) i tu praktyki są różne, bo raz, że w pierwszych tygodniach ciąży trudno jest ustalić płeć więc niektóre szpitale traktują takie utracenia jako tkanki do utylizacji więc nie ma karty zgonu to nie ma pogrzebu
  • wystawienia pisemnego zgłoszenia urodzenia dziecka, niezależnie od tego na jakim etapie zakończyła się ciąża- upoważnia to rodzica do zgłoszenia dziecka w USC i wówczas skrócony akt urodzenia ma wpisane urodzenie martwe

UWAGA

Do wystawienia karty zgonu nie jest potrzebna znajomość płci dziecka! Warto tutaj odwołać się do stanowiska Ministerstwa Sprawiedliwości (opinia MS z 2013 r.) w sprawie dopuszczalności stosowania tzw. uprawdopodobnienia płci martwych płodów pochodzących z bardzo wczesnych ciąż, czyli np. kilkutygodniowych.  Zdaniem resortu sprawiedliwości, brak jest podstaw prawnych  do stosowania instytucji uprawdopodobnienia do postępowań administracyjnych toczących się na postawie ustawy prawo o aktach stanu cywilnego, jak też wydanych na jej podstawie aktów wykonawczych. 

SZPITAL MUSI WYSTAWIĆ KARTĘ ZGONU dziecka utraconego bez obowiązku wskazania płci, o ile nie da się jej ustalić.

Tożsamość dziecka utraconego.

W USC można nadać mu imię więc nie jest istotą bezimienną czy NN.

Kto może pochować dziecko utracone?

Prawo to mają nie tylko rodzice, ale również dziadkowie, rodzeństwo i inni krewni. Warto tu podkreślić, że jest to prawo a nie obowiązek. Mamy prawo do pochówku naszych najbliższych ale nie jest to obowiązek w świetle norm prawnych. W przypadku urodzeń martwych, kiedy dziecko zostało porzucone lub rodzice nie mają możliwości zająć się pochówkiem to obowiązek ten spoczywa na ośrodku opieki społecznej i odbywa się na koszt państwa- tak jak to ma miejsce w przypadku bezdomnych czy ludzi dorosłych porzuconych w szpitalu, którzy tam zmarli.

Prawo do godności.

Prawo do godności zostało każdemu zagwarantowane w Konstytucji RP (art. 30), nie tylko ludziom urodzonym, ale również poczętym. Godność odnosi się również do zwłok ludzkich w przedmiocie postępowania z nimi, także do płodów, czy po pobraniu narządów lub sekcji zwłok –  przywraca się ciału należyty, godny wygląd na tyle ile jest to możliwe.

Prawo do godności to również jedno z fundamentalnych praw pacjenta. Sytuacja roniącej pacjentki jest tu szczególnym przykładem jak ważne jest przestrzeganie przepisów i zapewnienie jej godności w dramatycznym momencie.

Byłoby dobrze, aby wszystkie szpitale miały wdrożone procedury, które informują rodziców o możliwościach postępowania z utraconym dzieckiem, z poszanowaniem prawa do godności, intymności, aby prawnicy nie musieli interweniować i pisać pisma o wydanie utraconego dziecka…