Aneta Sieradzka

Sieradzka&Partners

Specjalizuje się w prawie nowych technologii, ochronie danych osobowych i prawie medycznym.
[Więcej >>>]

„Dzisiaj w godzinach porannych w okolicach Łazienek  Królewskich doszło do zatrzymania znanego warszawskiego chirurga transplantologa, który uciekał na swoim ulubionym rowerze.

Jak podają lokalne media, sprawca dopuścił się brutalnej kradzieży serca, prawniczki zaangażowanej w rozwój polskiej transplantologii. Sprawa jest rozwojowa. Nie wykluczone, że ktoś mu w tym pomógł a współsprawcy pozostają w ukryciu. Ilu ich jest? Tego też nikt jeszcze nie wie! Będziemy informować o dalszych losach, tej bezprecedensowej sprawy w historii polskiej transplantologii.”

 

Jeśli nie wiesz co zrobić to zostań dawcą narządów.

To piękny dar! Zarówno za życia jak i po śmierci!

 

PS. Pamiętajcie, że dzisiaj Prima Aprilis ! 😀

Może w książce Tajemnice transplantacji, red. A.Sieradzka, wszyscy znajdą prawdziwą odpowiedź? 😉

Korupcja szkodzi zdrowiu, to hasło pod którym Ministerstwo Zdrowia na swojej stronie internetowej edukuje o działaniach antykorupcyjnych, przestrzegając zarówno pracowników ochrony zdrowia jak i samych pacjentów przed odpowiedzialnością karną z tytułu wręczenia i przyjmowania łapówek.

Na stronie Ministerstwa Zdrowia czytamy:

W świetle polskiego prawa zarówno wręczający, jak i przyjmujący łapówkę popełnia przestępstwo, które zagrożone jest karą pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.”—-> PRAWDA (kodeks karny, art. 228)

„Dla odpowiedzialności karnej nie ma znaczenia:”

  • „na jakim etapie procesu leczenia łapówka jest wręczana, w szczególności to, że jest ona wręczana po zakończonym leczeniu;”  NIE ZAWSZE bo kwiatki czy butelka wódki po zakończonym leczeniu łapówką nie jest, warto sięgnąć chociażby  np. do orzecznictwa sądów czy prawno-karnej oceny danego czynu.
  • „wartość materialna łapówki. ” NIEPRAWDA -> wartość ma znaczenie. Czy upieczony przez pacjenta tort i wręczony lekarzowi po zakończonym pomyślnym zabiegu jest łapówką? Woreczek wiśni też?

„Łapówką mogą być nie tylko pieniądze, ale każda inna rzecz, jak np.: butelka alkoholu, produkty spożywcze, kosmetyki czy biżuteria.”

Otóż, ma znaczenie czy wręczamy kolię z prawdziwych diamentów czy plastikowy pierścionek z kiosku z cukierkiem w środku bo np. lekarz lubi żelki.

Bardzo dobrze, że instytucje publiczne w tym przypadku MZ podejmuje działania informacyjno-edukacyjne, mające charakter antykorupcyjny, ale jak już podejmuje się takich wyzwań to wypadałoby to  robić w oparciu o obowiązujące przepisy prawne, orzecznictwo sądów bez wprowadzania kogokolwiek w błąd, czy wytwarzać atmosferę strachu  i zaszczucia bo takie odnoszę wrażenie. Nie ulega wątpliwości, że świadomość pacjentów w zakresie wręczania prezentów lekarzom jest niewielka i związana z odpowiedzialnością prawno-karną.

Pacjent ma PRAWO do WDZIĘCZNOŚCI wobec lekarza, pielęgniarki i każdego pracownika ochrony zdrowia. Tak ochrony zdrowia, nie służby zdrowia i celowo posługuję się określeniem ochrona zdrowia a nie służba, ale to temat na inny wpis.

Prawo do wdzięczności po ZAKOŃCZONYM LECZENIU to nie tylko uścisk dłoni lekarza, uśmiech, ale też bukiet kwiatków czy butelka mocnego alkoholu, a niekoniecznie przestępstwo.

Wyrok Sadu Najwyższego z grudnia 2016 roku rozwiewa wątpliwości i wyznacza granice między łapówką a gestem wdzięczności. Nie zawsze przypadek wręczenia drobnego upominku musi oznaczać popełnienie przestępstwa korupcji przez wręczającego i przyjmującego, pacjent-lekarz.

I tu wskażę na orzecznictwo:

  • Sąd Najwyższy – Izba Wojskowa z dnia 1 grudnia 2016 r. sygn. Akt WA 14/16 wskazuje na sprawę, w której  ordynator oddziału szpitala (publicznego) otrzymał od pacjenta  butelkę wódki, którą przyjął. Wartość butelki wódki wynosiła 50 zł.  Istotne w tym wypadku jest fakt, iż prezent ten został wręczony już po zakończeniu leczenia. Lekarzowi postawiono zarzut popełnienie przestępstwa z art. 228 § 1 k.k., w związku z przyjętą przez niego korzyścią.
  • Przyjęcie przez osobę pełniącą funkcję publiczna korzyści majątkowej jest czynem zabronionym, niezależnie od motywacji wręczającego i wartości materialnej korzyści, jednak jak zauważył Sąd Najwyższy, lekarz leczący pacjenta nie naruszył żadnych obowiązków lekarskich oraz nie uzależnił przeprowadzenia badania od otrzymania korzyści, a wręczenie prezentu miało miejsce po zakończeniu wizyty.
  • W tej sytuacji za bezsporne należy uznać, iż wręczenie prezentu stanowiło znikomą szkodliwość czynu, ponieważ miało wyłącznie formę podziękowania, bez widocznych przesłanek przekupstwa.
  • Dowód wdzięczność nie miał wysokiej wartości, zgodnie z zasadami zwyczajowo przyjętymi oraz nie był traktowany jako ekwiwalent zapłaty za dokonane czynności.

Przyjmowanie prezentów przez personel medyczny jest  zabronione, ale każdy przypadek zawsze  będzie podlegał indywidualnej ocenie prawno-karnej na którą składają się:

  • społeczna szkodliwość czynu
  • wartość (prezentu)
  • motyw ( wręczenia/przyjęcia prezentu)
  • forma (wręczenia prezentu)

Art. 228 § 1. Kodeksu Karnego stanowi, iż  „Kto, w związku z pełnieniem funkcji publicznej, przyjmuje korzyść majątkową lub osobistą albo jej obietnicę, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8”. Zgodnie z treścią  art. 115 § 19 Kodeksu Karnego osobą pełniącą funkcję publiczną jest nie tylko funkcjonariusz publiczny, członek organu samorządowego, osoba zatrudniona w jednostce organizacyjnej, ale także inna osoba, której uprawnienia i obowiązki w zakresie działalności publicznej są określone lub uznane przez ustawę lub wiążącą Rzeczpospolitą Polską umowę międzynarodową, zatem wykonujący zawód lekarza, także pełni funkcje publiczną.

  • Zawsze zawiadomienie o przestępstwie można złożyć w dowolnej jednostce Policji, Prokuratury lub CBA.

23 marca br. Sejm uchwalił nowelizację ustawy transplantacyjnej, dostosowującą ją do wymogów UE. Nowe przepisy mają zwiększyć bezpieczeństwo biorców oraz dawców tkanek i komórek; umożliwiają np. śledzenie drogi przeznaczonych do przeszczepu tkanek od dawcy do biorcy. O czym mówiłam TUTAJ.

Wyniki głosowania parlamentarzystów, dostępne TUTAJ.

Warto zauważyć, że 4 posłów z PO i 2 z PiS było przeciw – to ciekawe dlaczego?

W posiedzeniach sejmowej komisji zdrowia, w których uczestniczyłam nie słyszałam głosów sprzeciwu, a jeśli pojawiały się jakieś wątpliwości od strony medycznej to perfekcyjnie zostały wyjaśnione przez Prof. Mariana Zembalę.

16 marca br. Senat, po rozpatrzeniu uchwalonej przez Sejm na posiedzeniu w dniu 24 lutego 2017 r. ustawy o zmianie ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty oraz ustawy o pobieraniu, przechowywaniu i przeszczepianiu komórek, tkanek i narządów, przyjął tę ustawę bez poprawek.

Panie Ministrze, Polacy chętnie deklarują chęć oddania narządów, ale na deklaracjach się kończy bo przeszczepów robi się u nas, zdecydowanie za mało, patrząc na zapotrzebowanie i liczbę oczekujących pacjentów. Dlaczego tak jest?

K.R.:  To prawda, Polacy chętnie deklarują gotowość do oddania narządów. Niestety system ochrony zdrowia w Polsce boryka się z szeregiem problemów, a to również przekłada się na transplantologię, która wymaga szczególnej organizacji. Istotnym problemem jest również kwestia zaufania. W przestrzeni publicznej wciąż pojawia się pytanie „czy narządy na pewno pobiera się od zmarłych?”. Przeciwnicy transplantologii negują fakt śmierci mózgu oraz otwarcie sugerują brak profesjonalizmu czy jakieś ukryte interesy lekarzy transplantologów. Brak zaufania i nieuzasadnione obawy wobec uczciwości personelu medycznego powodują, że brakuje  narządów do przeszczepów.

Panie Ministrze, czy Poltransplant nie realizuje swoich ustawowych zadań?

K.R.: Koordynacja na poziomie centralnym to nie wszystko. Mamy dobrych koordynatorów transplantacyjnych, którzy niestety często nie mają co robić, przez co ich potencjał jest niewykorzystany. Problem zaczyna się już w pojedynczych szpitalach, w których lekarze nie weszli nawet na ścieżkę rozpoznawania śmierci mózgu, aby pobrać narządy. Szpitali, w których nie pobiera się narządów, jest w Polsce kilkaset.

To jak zachęcić dyrekcje szpitali i samych lekarzy aby chętniej pobierali narządy? Nie pobierają bo się boją?

K.R.: Temu poświęcone są zmiany będące już na etapie prac legislacyjnych. Przeprowadziliśmy analizę problemów polskiej transplantologii. Analizowaliśmy na przykład, jak finansować pobieranie narządów, czy narząd ma być transportowany do pacjenta, czy pacjent do narządu? Niechęć szpitali wynika też często z obaw dotyczących komunikacji z rodzinami osób zmarłych – wymaga to niezwykłej wrażliwości. Przepisy dotyczące śmierci mózgu zostały przeniesione z ustawy transplantacyjnej do ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty. Ta zmiana ma podkreślić, że śmierć mózgu nie jest stwierdzana tylko po to, aby pobrać narządy do celów transplantacyjnych – śmierć mózgu to koniec życia człowieka, który stwierdza się też po to, aby nie prowadzić leczenia zwłok. Rozpoznanie śmierci mózgu opiera się na stwierdzeniu nieodwracalnej utraty jego funkcji, ta definicja istnieje w Polsce od lat i nie powinniśmy się jej bać.

Żywe dawstwo narządów, tutaj też nie mamy się czym chwalić. Liberalizować czy penalizować prawo w tym zakresie?

K.R.: To jest jeden z punktów mocno dyskutowanych. Tutaj także niezwykle istotna jest kwestia braku zaufania do lekarzy. Trzeba być bardzo ostrożnym, aby tego braku zaufania nie pogłębiać rewolucyjnymi zmianami. W przypadku przeszczepień krzyżowych i łańcuchowych pobiera się narząd od osób niespokrewnionych i prawo nie nadąża tu za medycyną. Dla niektórych, nawet z punktu widzenia medycyny dobieranie osób niespokrewnionych do takich przeszczepień jest rozwiązaniem mocno zaskakującym. W związku z tym staram się być ostrożny w formułowaniu jednoznacznego stanowiska, jeśli chodzi o przepisy regulujące tę kwestię. To jest temat w debacie publicznej dla ekspertów, lekarzy, prawników, którzy też są w swoich opiniach podzieleni, nie reprezentują jednolitego stanowiska. Trzeba sobie zadać pytanie, czy wdrażając liberalne procedury, które umożliwią rocznie kilka przeszczepów od żywych dawców, nie powstanie wyraźne ryzyko spadku ogólnej liczby przeszczepów, gdzie narząd pochodzi od zmarłego dawcy – ponieważ to zmarli dawcy determinują rozwój transplantologii i liczbę przeszczepów. Reforma ukierunkowana na minimalne zwiększenie przeszczepów od żywych dawców, kosztem spadku przeszczepów, gdzie narząd pochodzi od zmarłego dawcy, nie ma sensu.

      Co mają robić lekarze aby pacjenci darzyli ich zaufaniem i szacunkiem?

K.R.: Wiele badań socjologicznych pokazuje, że mamy w Polsce problem z zaufaniem do drugiego człowieka, a to przekłada się również na relacje między pacjentami a lekarzami. Powinniśmy nieustannie dawać przykład swoją pracą i profesjonalizmem, że jesteśmy warci zaufania, i że to zaufanie jest niezbędne we właściwym procesie terapeutycznym, ale też z drugiej strony brać pod uwagę uwarunkowania kulturowe, decydując się na bycie lekarzem w Polsce. Być może ten brak zaufania wynika z naszej historii.

Panie Ministrze, staramy się wdrażać międzynarodowe regulacje, ale idzie to wolno.   W 2015r. Polska podpisała w Santiago de Compostella konwencję dotyczącą przeciwdziałaniu handlu narządami oraz zwiększonej współpracy pomiędzy państwami. Czy Polska ma zamiar ratyfikować konwencję?

K.R.: Z pewnością tak. Penalizacja takich działań i wzmocnienie współpracy jest konieczne. A do tego potrzebna jest zmiana prawa. Obecnie jesteśmy w trakcie dwóch nowelizacji ustawy transplantacyjnej. Implementowanie zapisów konwencji wymaga dalszych zmian w ustawie.

Czy powinniśmy kłaść większy nacisk na międzynarodową wymianę narządów?

K.R.: Od lat sprowadzamy duże ilości szpiku z zagranicy i to jest bardzo dobry przykład współpracy. Jednak w kwestii wymiany narządów sytuacja jest nieco inna. Porządkowanie przepisów ma na celu zapewnienie bezpieczeństwa, ale też względy etyczne. Trzeba wypracować rozwiązanie jak najlepsze dla pacjentów. Nadal toczy się dyskusja nad dużą nowelizacją ustawy transplantacyjnej. Zmiany muszą zachodzić najpierw na poziomie medycznym, środowisko lekarskie musi być zgodne i przekonane do działań.

Rozmawiając o prawie w medycynie, nie sposób pominąć refundacji kosztów zabiegów za granicą. Dlaczego pacjent musi czekać, zazwyczaj kilka miesięcy na decyzję ministerstwa zdrowia?

K.R.: Decyzje podpisuje minister zdrowia, ale te decyzje przygotowują eksperci. W przypadku pozytywnej decyzji musi być potwierdzona zasadność, skuteczność, bezpieczeństwo zabiegu oraz informacja, dlaczego w Polsce nie da się go przeprowadzić. W ten proces zaangażowani są konsultanci krajowi. Czasem zdarza się, że pacjenci po prostu nie chcą leczyć się w Polsce, co np. nie znajduje uzasadnienia w oczach ekspertów, specjalistów medycyny. Treść opinii nie zawsze pokrywa się z oczekiwaniami pacjenta.

Np. tysiące pacjentów wykonuje zabiegi zaćmy w Czechach, gdzie u nas z powodzeniem też wykonuje się takie zabiegi. Jak to wytłumaczyć?

K.R.: To jest sytuacja nieprawidłowa i wymaga zmiany. Na moją prośbę NFZ zmienił plan finansowy i wygospodarował w tym roku niemal 60 mln zł na zmniejszenie kolejek osób oczekujących na operację usunięcia zaćmy. Te dodatkowe środki pozwolą na przyjęcie ponad 24 tysięcy pacjentów.

Panie Ministrze, jest pan też lekarzem. Co Pan powie tym, którzy mają jeszcze wątpliwości aby przekonali się do bezpiecznej donacji narządów w Polsce.

K.R.: Transplantologia jest uznaną metodą leczenia, chociaż ciągle budzącą dreszcz emocji,  nacechowany aspektem relacji dawcy i biorcy, nawet jeśli dawcą jest osoba zmarła. To bardzo ważne, abyśmy wykształcili w sobie i bliskich postawę gotowości do darowania narządów w przypadku śmierci, zwłaszcza przedwczesnej. Śmierć mózgu jest stanem nieodwracalnym, to jest śmierć człowieka i koniec życia. Chciałbym też podkreślić, że śpiączka i śmierć mózgu to dwa różne stany. Medycyna nie myli tych rzeczy. Od osób w śpiączce nie pobiera się narządów. System organizacyjny pobierania i przeszczepiania narządów gwarantuje bezpieczeństwo całego procesu, w którym człowiek ma szansę otrzymać najpiękniejszy dar – życie.

 

Dziękuję za rozmowę.

Dzisiaj media obiegła wiadomość o śmierci Davida Rockefeller’a, który zmarł w wieku 101 lat.

Zmarł Rockefeller

Ten jeden z najbogatszych ludzi na świecie, w ciągu swojego życia przeszedł 7. transplantacji serca i dwukrotnie transplantację nerek.

Pierwszą transplantację serca miał w 1976 roku a ostatnią w 2016 r. – mając wówczas 99 lat.

W 1988 roku i 2004 przeszedł transplantację nerek.

A wszystko miało miejsce, w USA w kraju, gdzie każdego dnia średnio 22 osoby umiera z powodu braku dawcy narządu, a blisko 120 tysięcy oczekuje w kolejce na przeszczepienie. USA pomimo, iż są pionierem światowej transplantologii to również borykają się z problemem braku dostatecznej liczby dawców.

W życiu nic nie jest dane raz na zawsze. Nic. Ale nie o tym.

Zmarł Rockefeller

Skąd dowiedzieć się o dojrzałości społeczeństwa?

O dojrzałości społeczeństwa, także w kwestii wiedzy na temat donacji i przeszczepiania narządów można sporo się dowiedzieć, a co gorsza wypunktować smutne wnioski… czytając komentarze pod artykułami.

          >>> Zmarła Pani Profesor dr hab.n.med.UJ Hanna Dziatkowiak

Sięgając do kilku przypadkowo wybranych portali, w tym do Pokoju Adwokackiego i rzucając okiem na komentujących, to można się z lekka przerazić.

Czytaj dalej >>>