Aneta Sieradzka

Sieradzka&Partners

Specjalizuje się w prawie nowych technologii, ochronie danych osobowych i prawie medycznym.
[Więcej >>>]

Dość często pojawia się takie pytanie, czy będę mieć prawo do opieki potransplantacyjnej, czy będę mógł korzystać z poradni w Polsce, jeśli przeszczepienie tkanki, komórek lub narządu miało miejsce za granicą?

Polskie przepisy w żaden sposób nie dyskryminują osób, które przeszczepiają się poza granicami kraju, zarówno w przypadku w którym Poltransplant ma o tym wiedzę, jak i w przypadku, kiedy Poltransplant nie ma wiedzy bo pacjent robi to na tzw. własną rękę. Albo mieszkał w UK, tam miał przeszczepienie i wrócił do Polski.

Ponadto, migracji transplantacyjnej pacjentów u nas nikt nie monitoruje poza służbami, typu ABW czy Policja w kontekście handlu narządami, ale do tego zmuszają nas regulacje międzynarodowe, którymi jesteśmy związani – dyrektywy, konwencje, protokoły.  Ustawa transplantacyjna w zasadzie milczy na temat przeszczepień za granicą, jak również cudzoziemców, którzy są przeszczepiani w Polsce, zarówno mieszkańców UE jak i państw trzecich bo np. w USA są specjalne ośrodki przeszczepowe dla cudzoziemców, u nas wszyscy trafiają na jedną listę oczekujących. Tej kwestii poświęcę kiedyś więcej miejsca.

Nie możemy udawać, czy to się komuś podoba czy nie,  że turystyka transplantacyjna nie ma miejsca w Polsce bo ma, Polacy przeszczepiają się w innych krajach, tak samo jak cudzoziemcy mogą u nas i to robią. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego bo jest to świadczenie medyczne jak każde inne, do którego każdy z nas ma prawo. Dodam więcej, wyzwaniem dla nas jest rozwój międzynarodowej wymiany narządów.

Warunkiem korzystania w Polsce z opieki potransplantacyjnej jest obowiązek aktualnego ubezpieczenia zdrowotnego, okoliczności i miejsce przeszczepienia nie maja w zasadzie tutaj  żadnego znaczenia, przy okazji dodam, że dotychczas nikomu nie udowodniono nielegalnego zagranicznego przeszczepienia. Turystyka medyczna znana jest od wieków, a turystyka transplantacyjna nie może być utożsamiana z działaniami na pograniczu prawa bo jest to nieuprawnione!

Przeszczep w Chinach a odpowiedzialność prawna w Polsce?

Handel narządami. Polska i reszta świata

Po raz kolejny wracam do kwestii pobrania z udziałem prokuratora na prośbę koordynatorów transplantacyjnych, którzy piszą i proszą o wyjaśnienia jak to jest. Dla mnie to budujące bo jestem od tego aby Państwu pomagać, a jednocześnie pojawia się postulat de lege ferenda aby częściej szkolić koordynatorów transplantacyjnych z aspektów prawnych bo doroczne szkolenie Poltransplantu okazuje się  niewystarczające dla chłonnego wiedzy personelu medycznego, zwłaszcza w dobie tak często zmieniających się przepisów. Taki postulat na przyszłość do rozważenia – decydentom. Niemniej proces kształcenia koordynatorów i stawianych im wymogów wymaga dalszych zmian prawnych.

Nie tak dawno, życie i media pokazały nam przykład jak prokurator zablokował pobranie narządów. W mojej ocenie słusznie bo działał w granicach prawa, a środowisko medyczne to profesjonaliści więc nie może ulegać presji czy histerii rodzin zmarłych potencjalnych dawców.

Procedura, czyli co należy zrobić i jak:

Jeżeli komórki, tkanki lub narządy mają być pobrane ze zwłok osoby w przypadku, gdy zachodzi uzasadnione podejrzenie, że zgon nastąpił w wyniku czynu zabronionego stanowiącego przestępstwo, kierownik podmiotu, w którym ma nastąpić ich pobranie, albo lekarz przez niego upoważniony występuje do właściwego prokuratora lub sądu rodzinnego w celu uzyskania informacji lub stanowiska o niewyrażeniu sprzeciwu wobec zamiaru pobrania komórek, tkanek lub narządów.

W tym miejscu norma prawna nakłada obowiązek na kierownika podmiotu aby ten zwrócił się z zapytaniem do właściwego organu czy nie wyraża on sprzeciwu na pobranie o ile zachodzi przesłanka, że zgon nastąpił w wyniku czynu zabronionego.

W przypadku gdy nie zostało wszczęte postępowanie przygotowawcze, właściwym prokuratorem jest prokurator, w którego rejonie został popełniony czyn zabroniony stanowiący przestępstwo, w wyniku którego nastąpił zgon, albo w którego rejonie nastąpił zgon, a gdy i to nie jest wiadome – prokurator, w którego rejonie zostały odnalezione zwłoki.

Istotne jest, że tzw. „wystapienie” kieronika podmiotu do prokuratora lub sądu musi być zachowane w formie pisemnej. Przewidziano też wyjątek (na wypadek sytuacji nagłych, a te zdarzają się najczęściej), że w przypadkach niecierpiących zwłoki wystąpienie może być przekazane w każdy sposób, w szczególności za pomocą faksu, środków komunikacji elektronicznej, lub jego treść może być podana telefonicznie – z warunkiem, że zostanie ono również zgłoszone w formie pismej, niezwłocznie czyli najszyciej jak się.

Co powinno zawierać pismo kierownika podmiotu do prokuratora lub sądu, zwane „wystapieniem”?

  • imię i nazwisko zmarłego, datę i miejsce urodzenia, imiona rodziców, numer PESEL oraz numer dokumentu tożsamości, chyba że dane te nie są znane;
  • datę zgonu;
  • wskazanie okoliczności, które doprowadziły do śmierci, ze szczególnym uwzględnieniem tych, które powodują uzasadnione podejrzenie, że zgon mógł być wynikiem czynu zabronionego, stanowiącego przestępstwo;
  • określenie komórek, tkanek lub narządów, które mają być pobrane;
  • oświadczenie lekarza, że pobranie komórek, tkanek lub narządów nie będzie stanowiło przeszkody w ustaleniu przyczyny zgonu;
  • określenie komórek, tkanek lub narządów, które mogą być pobrane i zabezpieczone na potrzeby postępowania dowodowego.

Ważne, aby do wystąpienia na piśmie dołączyć dokument o stwierdzeniu zgonu osoby, której dotyczy wystąpienie

Informację lub stanowisko o niewyrażeniu sprzeciwu prokurator lub sąd rodzinny niezwłocznie przekazuje występującemu na piśmie bądź za pomocą środków komunikacji elektronicznej, telefonicznie lub faksem, które również winne być potwierdzone na piśmie.

Podstawa prawna: ROZPORZĄDZENIE MINISTRA SPRAWIEDLIWOŚC z dnia 30 października 2007 r. w sprawie sposobu i trybu uzyskania informacji od prokuratora lub stanowiska sądu rodzinnego o niewyrażeniu sprzeciwu na pobranie ze zwłok komórek, tkanek i narządów.

Kolejny wpis poświęcę również temu zagadnieniu odnosząc się do orzecznictwa, czyli o tym jak pobranie tkanek i komórek w trakcie sekcji zwłok znalazło finał w Sądzie Najwyższym. Rodzina zmarłej pacjentki pozwała szpital. Przedstawię ciekawy wyrok.

To piękne, że donacji tkanek, komórek i narządów towarzyszą wzruszenia i emocje, ale nie mogą one przysłaniać profesjonalizmu personelu medycznego za którym stoi również litera prawa.

 

 

Leki jak wynalazki. Od oryginału do generyku.

Pacjent bezpieczny to pacjent dobrze POINFORMOWANY , co niewątpliwie wpływa korzystnie na całą terapię. Każdy lekarz dobrze wie, jak ważne jest aby pacjent mu ufał, a nie podważał jego diagnozy czy konsultował je na forach internetowych. Piszę też o tym z perspektywy pacjentki.

I tu warto wrócić do kwestii leków, o których zamierzam pisać znacznie więcej na blogu- jesienią przygotuję całą serię bo blog ma przecież charakter edukacyjny, a a dostrzegam ogromne zapotrzebowanie na tego typu wiedzę wśród czytelników- pacjentów i lekarzy oraz cały personel medyczny. Już piszę dlaczego. Brak informacji i edukacji tworzy sytuację, kiedy bezpieczeństwo pacjenta zostaje zachwiane i to zwykle ma miejsce przy każdej nowelizacji listy leków refundowanych. Nie zmaierzam tu wnikać w mankamenty ustawy refundacyjnej czy umiejętności negocjacyjne urzędników resortu zdrowia czy zarobkowy charakter firm farmaceutycznych, ale chcę zwrócić uwagę na kwestię braku edukacji pacjentów o generykach. Kto ma to robić? Skoro resort zdrowia nie patrzy do końca perspektywicznie to może zaczną to robić właśnie formy farmaceutyczne w ramach odpowiedzialnego biznesu, bo każda dobra inwestycja się zwraca, również ta w edukację pacjenta.

Jak informuje WHO na lekach objętych patentami (oryginalnymi) tracą pacjenci. Dlaczego? Bo jeśli dany lek objęty jest ochroną patentową to na rynku nie może się pojawić generyk, czyli jego zamiennik, znacznie tańszy. Jest to możliwe dopiero wtedy, kiedy wygaśnie ochrona patentowa na dany lek, co ma charakter czasowy.Tak, cena leku determinuje jego dostępność dla pacjenta, to samo dotyczy wszelkich terapii, o ile pacjenci w transplantologii mają dostęp do nowoczesnych terpaii, tak w przypadku np. onkologii sytuacja wygląda znacznie gorzej, nawet źle.

Jak powstaje lek?

Wprowadzenie na rynek nowego leku poprzedzone jest długim procesem, który trwa nawet do kilkunastu lat. Tu nie tylko czas odgrywa rolę, ale przed wszystkim ogromne nakłady finansowe firmy farmaceutycznej aby lek mógł powstać. Jeżeli dana firma inwestuje w proces powstania nowego leku, to zrozumiałe, że chce na nim zarobić. Dlatego nowy lek jest drogi.

Misja i biznes

Firmy inwestują w nowe leki bo chcą zwiększyć skuteczność walki z chorobami i tu jest ta misja na rzecz dobra pacjenta. Charakter zarobkowy jest zrozumiały bo każdy z nas, kto prowadzi jakąkolwiek działalność gospodarczą to robi to również w celach zarobkowych o czym mowa też w ustawie o działalności gospodarczej, jej zarobkowy charakter jest jedną z cech działalności gospodarczej. Misja i biznes mogą też tworzyć tutaj kolizję dóbr, bo jeśli dany lek jest drogi to nie każdego pacjenta na niego stać i tu pojawia się rola generyków, czyli leków odtwórczych, tanich i dostępnych.

Lek generyczny to lek odtwórczy, będący odpowiednikiem leku oryginalnego. Lek generyczny jest biorównoważny, oznacza to, że jego działanie jest takie same jak leku oryginalnego. Ponadto, leki generyczne zawierają taką samą substancję czynną i postać farmaceutyczną co lek oryginalny. Lek generyczny jest znacznie tańszy bo jest odtwarzany, a jego niska cena bierze się stąd, że firma farmaceutyczna nie inwestuje w cały proces jak w przypadku powstawania nowego leku, tylko bazuje i odtwarza również badania kliniczne, już kiedyś zrobione. To wszystko jest obostrzone ramami prawnymi, nie tylko polskimi, ale również międzynarodowymi i UE.

Jeżeli jesteśmy zwolennikami nieograniczonego dostępu do leków to nie możemy ograniczać dostępności leków generycznych.

O procesach związanych z badaniami klinicznymi, rejestracją leków generycznych i związanym z tym bezpieczeństwem prawnym lekarza, pacjenta i szpitala, który realizuje badania kliniczne będę pisać tu jeszcze sporo bo powyższe kwestie są przedmiotem moich codziennych zajęć.

Kiedyś jeden z lekarzy powiedział mi, że mam obsesję na punkcie wszelkich „zgód” jakie pacjent musi podpisać. Owszem –  obsesje to ja mam, ale na punkcie butów, a  obowiązek informacyjno- formalny zapewnia bezpieczeństwo pacjentowi i lekarzowi, o czym jedni i drudzy nie raz się już przekonali…

Pisząc o lekach, będę też odwoływać się do amerykańskiej ustawy o zagranicznych praktykach korupcyjnych, Foreign Corrupt Practices Act – FCPA i jej wpływie na nasze, polskie  podwórko.

Ponadto, polecam lekturę: Sieradzka Aneta, Syp Szymon, „Eksterytorialne stosowanie amerykańskiej ustawy  antykorupcyjnej a problem korupcji w polskiej służbie zdrowia” [w:] „Finansowanie świadczeń opieki zdrowotnej”, red. T. Sroka, J. Kostrubiec, A. Janus, P. Szczęśniak, Warszawa 2014

Smutna wiadomość obiegła dzisiaj środowisko medycyny transplantacyjnej.

Zmarł Profesor dr hab.n.med. Mieczysław Lao.

Najbliższym składam wyrazy głębokiego żalu i współczucia.

Jeden z najwybitniejszych twórców polskiej transplantologii, od początku uczestniczył w jej rozwoju, czyli od pierwszego udanego przeszczepienia nerki w 1966 roku. Wieloletni dyrektor Instytutu Transplantologii im. Tadeusza Orłowskiego, współinicjator powstania Polskiego Towarzystwa Transplantacyjnego , inicjator powstania Krajowej Rady Transplantacyjnej, współtwórca Poltransplantu. Brał udział w tworzeniu pierwszych regulacji prawnych w zakresie donacji i transplantaji w Polsce.

Prof. Mieczysław Lao wniósł duży wkład w rozwój polskiej nefrologii, od pierwszej dializy wykonanej w 1959 roku w Warszawie. Tych osiągnięć można wymieniać jeszcze sporo…

Miałam zaszczyt znać osobiście Pana Profesora, z którym spacerowaliśmy czasem po Ochocie z jego pieskiem. Opowiadał o swoim życiu, o medycynie, o przeszczepach, o chirurgach, kobietach, nawet o plotkach i o niezwykłej wytrwałości i konsekwencji jaka go cechowała. Czasami dzwonił i pytał czy chcę pogadać albo pójść z nim na spacer bo jeszcze tyle nie zdążył mi powiedzieć. Kiedy pracowaliśmy nad książką, czasem mówił „rób jak chcesz” – ufał, że wszystko co zrobię będzie dobre. I takie też jest.

Ostatni tekst jaki przygotował to rozdział do naszej książki.

Fragment z książki Tajemnice transplantacji:

„Co ty będziesz studiował?”, zapytała moja mama. Odpowiedziałem, że chyba matematykę. „Matematykę? Będziesz rachunków uczył w szkole?” „Matematykę wyższą, może astronomię”, doprecyzowałem. „Będziesz siedział na stołku i patrzył w niebo? Pomyśl chwilę. Pamiętasz, jak po powstaniu wygonili nas z Warszawy, mieszkaliśmy w Jaktorowie, ja ciężko pracowałam w polu, żeśmy nie głodowali, chudy byłeś taki, że strach było na ciebie patrzeć. A obok pan doktor Rowiński, późniejszy profesor Rowiński, tatuś Wojtusia Rowińskiego, lekarza, bo lekarz sobie zawsze poradzi. I w obozie koncentracyjnym, i na wygnaniu – wszędzie. Ma znajomości z każdym, z aptekarzami, ludzie zawsze coś przyniosą. Dlaczego nie chcesz studiować medycyny?” Pomyślałem, dlaczego nie? Tak więc w wyniku rodzinnej narady wybrałem wtedy medycynę, którą ukończyłem bez problemu. Tak to właśnie się stało, że elektryk bez matury został lekarzem…

Zaszczycona, że mogłam poznać. Dziękuję za dobrą lekcję transplantacji.

Żegnaj Profesorze.

Aneta Sieradzka

Gdyby nawet chcieć zamknąć oczy nie da się nie zauważyć przelewającej się przez polskie miasta i miasteczka fali protestów w obronie niezależności sądów. To nie jest sprawa prawników czy polityków, a nas wszystkich. Nie o protestach będę tu pisać, które są wyrazem sprzeciwu wobec procedowanych reform w  sądownictwie – niepokojących- ale o tym, dlaczego także transplantologii czyli nam wszystkim, potrzebne są niezależne sądy i niezawiśli sędziowie. Sądy nie są dla prawników, ale dla obywateli. Dobry prawnik poradzi sobie nawet ze złym prawem, a obywatel niekoniecznie nawet z dobrym prawem.

Odnieśmy się co codziennych sytuacji….

Chcesz oddać nerkę swojemu narzeczonemu, który za 2 miesiące zostanie Twoim mężem, idziesz do sądu, który ma zdecydować o tym czy wyda zgodę dla Was na zabieg pobrania i przeszczepienia. Dokumentacja medyczna przygotowana, pozytywna opinia Komisji Etycznej KRT, sąd wysłuchuje Ciebie, pyta o motywy, świadomość decyzji i mówi NIE bo nie. Niezależny sąd tak nie postąpi.

Wnioskujesz o refundację leku dla umierającego dziecka….
Kto wydaje decyzję? Urzędnik. Odwołujesz się od niekorzystnej decyzji gdzie? Do sądu.

Córka oddaje szpik dla swojego rocznego brata, a sama ma zaledwie 14 lat. Gdzie idziesz? Do sądu.Po zgodę.

Nie zgadzasz się na pobranie narządów od męża, od którego narządy jednak pobrano bo nie zgłosił za życia formalnie sprzeciwu do CRS, ani też w obecności dwóch świadków również nie zdeklarował sprzeciwu. Zginął w wypadku, był zdrowy i jego narządy również. Zawiadamiasz prokuraturę o nielegalnym pobraniu, oskarżasz lekarza i personel. Niezależna prokuratura też jest potrzebna, bo takie zawiadomienie kończy się umorzeniem postępowania. Brak znamion przestępstwa i obowiązująca konstrukcja zgody domniemanej- wystarczy. Ale kluczowa jest też niezależność organu, w tym przypadku prokuratury.

Pacjent naruszył Twoje dobra osobiste. Pomawia Cię w internecie, w mediach. Gdzie idziesz? Do sądu. Albo Ty naruszyłeś dobra osobiste pacjenta…

Zwolnili Cię ze szpitala, w którym od 20 lat pracujesz. Gdzie idziesz? Do sądu.

Wnioskujesz o rentę chorobową, lekarz orzecznik wydaje dla Ciebie niekorzystną decyzję. Idziesz do sądu.

Zaparkowałeś w niedozwolonym miejscu pod szpitalem. Dostajesz mandat, którego nie musisz przyjmować, a sprawa trafia do sądu bo chcesz dochodzić swoich racji. W sądzie.

Powyższe sytuacje, z którymi się spotykamy, a prawnicy na co dzień można mnożyć. Istotna jest świadomość w zakresie niezależności i niezawisłości władzy sądowniczej, która jest filarem demokratycznego państwa prawa.

Niezależność sądów i niezawisłość sędziów stanowią jedną z podstaw państwa prawnego, należącego do podstawowych wartości Unii Europejskiej. A  niezawisłość sędziowska to konstytucyjna zasada wymiaru sprawiedliwości, zgodnie z którą sędzia  rozstrzygając sprawę podlega wyłącznie Konstytucji i ustawom, nie podlega żadnym naciskom i żadnym zależnościom z zewnątrz, szczególnie ze strony władzy wykonawczej, zwłaszcza politykom.

Transplantologię może przedstawiać jako akt miłosierdzia, odwołując się do nauk kościoła katolickiego, ale nie jest to blog religijny, dlatego po raz kolejny przemycam tutaj szczyptę prawa konstytucyjnego, na filarach którego opiera się także transplantologia.