Aneta Sieradzka

Sieradzka&Partners

Specjalizuje się w prawie nowych technologii, ochronie danych osobowych i prawie medycznym.
[Więcej >>>]

O pacjentkach moich i nie moich…

ASIA, jest pierwszą w Polsce kobietą, której przeszczepiono twarz, niedawno Asia udzieliła wywiadu japońskiej telewizji. Asia pisze też bloga.

ADRIANA, to kobieta z męskim sercem, dosłownie! Przeszczepiono jej serce od mężczyzny, na które czekała 7 lat i pod tym samym tytułem napisała książkę Kobieta z męskim sercem, w której miałam przyjemność napisać rozdział, wespół z Prof. Marianem Zembalą i Prof. Romanem Danielewiczem. Adriana, w ostatnim czasie wzięła udział w kampanii jednego z towarzystw ubezpieczeniowych.

Zarówno Asi jak i Adrianie doradzałam w zawieranych przez nie umowach, a poniżej zapraszam do lektury, dlaczego ochrona dóbr osobistych i rozpowszechnianie wizerunku jest ważne i wymaga dobrego zabezpieczenia poprzez klauzule w umowie – o czym przekonały się Asia z Adrianą, obie zadowolone z zawartych umów. Dodam korzystnych.

Wizerunek stanowi dobro osobiste, które podlega ochronie prawnej. I dotyczy nie tylko osób publicznych, znanych.

Szpitale co raz chętniej publikują wizerunki swoich pacjentów, od stron www, po media społecznościowe czy materiały publikacyjne, w mediach itp. A każda taka czynność wymaga pisemnej zgody pacjenta. Formularz zgody na udostepnienie wzierunku dostępny jest w książce Ochrona danych osobowych medycznych, strona 119.

Wizerunek stanowi dobro osobiste, które podlega ochronie cywilnoprawnej (kodeks cywilny, ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych). I dotyczy nie tylko osób publicznych, znanych. Co oznacza, że osoba, której wizerunek wykorzystano bez jej zgody może dochodzić swoich praw na drodze sądowej. Choć dobra osobiste mają charakter niemajątkowy to dochodzenie roszczeń z tytułu ich naruszenia może mieć charakter majątkowy.

Rozpowszechnianie wizerunku zawsze wymaga zgody osoby, której wizerunek ma być rozpowszechniany, o czym już kiedyś pisałam w kontekście ochrony danych osobowych medycznych we wpisie pt. Ze stołu operacyjnego na facebooka. Wyjątek tutaj stanowi sytuacja w której osoba otrzymała opłatę za pozowanie, jak również sytuacja w której:

  • wizerunek osoby powszechnie znanej wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych,
  • osoba stanowi jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza.

Jakie przysługują roszczenia?

  • Przede wszystkim osoba, której wizerunek bezprawnie rozpowszechniano może domagać się zaniechania naruszeń. Np. jeśli jej zdjęcia pojawiły się np. w reklamie produktu, osoby odpowiedzialne za emisję będą musiały zaprzestać pokazywania tej audycji. Poza tym poszkodowanemu przysługuje również żądanie usunięcia skutków naruszeń. Może się to odbyć przez złożenie oświadczenia o odpowiedniej treści i formie, np. zamieszczenie przeprosin.
  • Można żądać zadośćuczynienia w formie pieniężnej. Jednak tutaj przepisy uzależniają to od zawinionego działania osoby, która bezprawnie rozpowszechniała wizerunek.
  • Istotny jest również kontekst udostępnienia wizerunku. Zgoda bowiem nie dotyczy samej tylko możliwości rozpowszechniania wizerunku, lecz także sposobu jego rozpowszechniania.

Zgoda na udostępnienie wizerunku może mieć charakter odpłatny. Od stron umowy zależy na jakich warunkach wyrażą zgodę na udostępnienie i rozpowszechnianie swojego wizerunku, który podlega ochronie prawnej.

Zapraszam do obejrzenia spotu reklamowego z udziałem Adriany, kobiety z męskim sercem.

 

Nie tak dawno media obiegła informacja o nagłej śmierci młodego chłopaka, który zmarł w podwarszawskim szpitalu. Jego rodzina nie wyraziła sprzeciwu na pobranie narządów, a zrobił to prokurator, co spotkało się też z krytycznymi głosami niektórych warszawskich transplantologów, którzy w sprawie zabrali głos.

Zacznijmy od tego, że lekarze nie muszą pytać bliskich zmarłego o zgodę na pobranie narządów bo brak ku temu podstaw prawnych. Jeśli już pytają to ze względu na wykształcony dobry obyczaj, a nie obowiązek prawny. Bo nikt z nas nie jest dysponentem niczyich zwłok, co oznacza, że nie mamy prawa do dysponowania zwłokami, nawet osoby najbliższej. Mamy prawo do pochówku osoby bliskiej, co z prawnego punktu widzenia nie stanowi obowiązku.

Prokurator

  • Zgodnie z art. 8  ust. 1 u.p.p.p. ( ustawy transplantacyjnej) Jeżeli zachodzi uzasadnione podejrzenie, że zgon nastąpił w wyniku czynu zabronionego stanowiącego przestępstwo, pobrania komórek, tkanek i narządów można dokonać po uzyskaniu od właściwego prokuratora informacji, że nie wyraża sprzeciwu wobec zamiaru pobrania komórek, tkanek i narządów, a gdy postępowanie jest prowadzone przeciwko nieletniemu – stanowiska sądu rodzinnego.
  • Co szczegółowo reguluje rozporządzenie, o czym stanowi ust.2 omawianego przepisu:  Minister Sprawiedliwości w porozumieniu z ministrem właściwym do spraw zdrowia określi, w drodze rozporządzenia, sposób i tryb uzyskania informacji lub stanowiska, o których mowa w ust. 1, uwzględniając w szczególności potrzeby postępowania dowodowego oraz sposób postępowania w przypadkach niecierpiących zwłoki.

Tak też było w tej sytuacji,  gdzie w przypadku   zgonu tego młodego człowieka zachodziło uzasadnione podejrzenie, że zmarł w wyniku czynu zabronionego, czym swoją decyzję argumentowała prokuratura. Prokurator postąpił prawidłowo, działając w granicach tej samej ustawy, co do której przestrzegania zobowiązani są transplantolodzy.

W sytuacji kiedy lekarz dokonuje pobrania narządów wobec sprzeciwu prokuratora to naraża się na zarzut przekroczenia uprawnień.

… ale pobranie w trakcie sekcji zwłok też jest możliwe, o czym mowa w art. 4 ust. 2 u.p.p.p Komórki, tkanki lub narządy ze zwłok ludzkich mogą być pobierane również w czasie sekcji zwłok. Ale nie w sytuacji kiedy zachodzi podejrzenie, że śmierć mogła nastąpić w wyniku czynu zabronionego.

Odnosząc się do argumentacji jaka pojawiła się w niniejszej sprawie, że „mogliśmy uratować kilka ludzkich żyć” ma jedynie charakter emocjonalny, nie znajdujący odzwierciedlenia w przepisach prawnych, które w tym miejscu zapewniają bezpieczeństwo właśnie lekarzom.

Dura lex, sed lex.

 

 

Placówki medyczne o charakterze dydaktycznym mają określoną specyfikę. Misją szpitali akademickich (klinicznych, uniwersyteckich) jest nie tylko leczyć, ale też nauczać. I tu rodzi  się pytanie czy wymagana jest zgoda pacjenta na obecność studentów?

Sięgnijmy do przepisów:

Ustawa z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta

  • Art. 22 ust. 1  W celu realizacji prawa, o którym mowa w art. 20 ust. 1, osoba wykonująca zawód medyczny ma obowiązek postępować w sposób zapewniający poszanowanie intymności i godności pacjenta.
  • 2. Osoby wykonujące zawód medyczny, inne niż udzielające świadczeń zdrowotnych, uczestniczą przy udzielaniu tych świadczeń tylko wtedy, gdy jest to niezbędne ze względu na rodzaj świadczenia lub wykonywanie czynności kontrolnych na podstawie przepisów o działalności leczniczej. Uczestnictwo, a także obecność innych osób wymaga zgody pacjenta, a w przypadku pacjenta małoletniego, całkowicie ubezwłasnowolnionego lub niezdolnego do świadomego wyrażenia zgody, jego przedstawiciela ustawowego, i osoby wykonującej zawód medyczny, udzielającej świadczenia zdrowotnego.

Ustawa z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty

  • Art. 36 ust.1 Lekarz podczas udzielania świadczeń zdrowotnych ma obowiązek poszanowania intymności i godności osobistej pacjenta.
  • Lekarz ma obowiązek dbać, aby inny personel medyczny przestrzegał w postępowaniu z pacjentem zasady określonej w ust. 1.
  • Art. 36 ust. 3 {WYJĄTEK}  Do klinik i szpitali akademii medycznych, medycznych jednostek badawczo-rozwojowych i innych jednostek uprawnionych do kształcenia studentów nauk medycznych, lekarzy oraz innego personelu medycznego w zakresie niezbędnym do celów dydaktycznych nie stosuje się art. 22 ust. 2 ustawy z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta.
  • Co prawda art. 36 ust.3 ust. o zawodz. lek. i lek. dentysty wyłącza stosowanie normy zawartej w art. 22 ustawy o p.p.i RPP, ale wskazany w treści normy art. 36 ust. 3 ” w zakresie niezbędnym” stanowi przesłankę do żądania pacjenta do wyrażenia sprzeciwu wobec obecności studentów, celem właśnie poszanowania godności i intymności pacjenta.

Przekroczenie progu szpitala uniwersyteckiego NIE jest równoznaczne z wyrażeniem zgody  na obecność studentów podczas badania. Placówka dydaktyczna nie może również uzależniać udzielenia świadczenia medycznego od zgody pacjenta na obecność studentów.

Zgoda pacjenta na obecność studentów ma charakter obligatoryjny, a nie fakultatywny bo prawo do godności i intymności zostało zagwarantowane każdemu pacjentowi bez względu na charakter placówki medycznej w jakiej udzielane są mu świadczenia medyczne.

Wyrok Trybunału w Strasburgu

Warto w tym miejscu przywołać wyrok z 9 października 2014 r.  w którym Europejski Trybunał Praw Człowieka ( ETPCz) wydał wyrok w sprawie Konovalova przeciwko Rosji (skarga nr 37873/04), w którym zajął się kwestią dopuszczalności obecności studentów medycyny w czasie porodu. Kobieta została wprawdzie poinformowana o udziale studentów, ale nie zapytano jej wyraźnie o zgodę na taki udział. Przed Trybunałem kobieta podniosła, iż taki stan rzeczy naruszył jej prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, chronionego art. 8 Konwencji o Prawach Człowieka, a Trybunał przychylił się do takiej argumentacji.

Lepiej zapobiegać, niż leczyć 🙂

 

Henri Gervex ” Dr Pean w szpitalu św. Ludwika  objaśnia swoją metodę zaciskania naczyń krwionośnych” [1887]

Szanowni Państwo, Drodzy Czytelnicy,

Jest mi niezmiernie miło ogłosić, że premiera książki Tajemnice transplantacji odbędzie się 26 października w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu.

Datę 26 października wybraliśmy nie przez przypadek, to ważny dzień dla środowiska transplantologów i pacjentów bo tego dnia obchodzimy Światowy Dzień Donacji i Transplantacji.

Mamy wiele powodów do radości. Polska transplantologia to ponad 50-letnia historia zapisanych kart, wielkich postaci, spektakularnych sukcesów, rozwoju, ale też chwil trudnych i niekiedy smutnych. Przede wszystkim to czas ponad 50 lat ciężkiej, tytanicznej pracy transplantologów i ich zespołów, a co najważniejsze tysiące uratowanych ludzkich żyć.

Ostanie pół wieku to także ewolucja regulacji prawnych w zakresie donacji i przeszczepiania tkanek, komórek i narządów. Związki prawa i medycyny potrafią być burzliwe, ale w końcowym efekcie przynoszą piękne owoce.
Tajemnice transplantacji, odkrywa trzydziestu transplantologów, pielęgniarki i koordynatorzy transplantacyjni oraz psycholog- z pomocą prawnika. W świecie zdominowanym przez mężczyzn (co się zmienia) co widać w naszej książce, są cztery niebanalne kobiety medycyny- Prof. Alicja Chybicka, Prof. Magdalena Durlik, Marta Kotomska, Dr Aleksandra Woderska.

Tajemnice transplantacji, to ponad rok niełatwej pracy, dziesiątki długich i inspirujących rozmów, wielu emocji i niezliczonej ilości wypitych latte czy espresso…W takich okolicznościach powstawały treści dotąd nieznane opinii publicznej bo w książce dowiecie się kto był agentem wywiadu, kto siedział w więzieniu, dlaczego Polacy przeszczepiali narządy u płk. Kadaffiego w Libii, kto tęsknił za kiszonymi ogórkami albo jak narodziny dziecka wzruszyły do łez „twardego” chirurga, o rozwodach też jest, kto lubi szybkie motory albo remontuje stare meble, o profesjonalizmie, ciężkiej pracy, prawie, medycynie i próżności, czyli transplantolodzy o sobie samych w Tajemnicach transplantacji- 15 rozdziałów. Wydawcą książki jest Wydawnictwo Naukowe PWN.

Tajemnice transplantacji, to był mój pierwszy pomysł na tytuł, a wiadomo, że pierwszy pomysł, jak pierwsze wrażenie jest najlepsze i zwykle decydujące. Książka, dzięki której pokazałam, że wśród lekarzy nie ma bogów, są ludzie, którzy jak każdy z nas miewają swoje smutki i radości, które skrywają za kurtyną profesjonalizmu. I to jest piękne. Bo takim ludziom warto i trzeba ufać.

Książkę dedykuję pamięci Profesora Wojciecha Rowińskiego, Wielkiej Postaci Medycyny, który nie tylko uczestniczył w pierwszym przeszczepieniu nerki ponad półwieku temu, był budowniczym polskiej transplantologii, ale ukształtował niejedną postać, które kontynuują i mają wpływ na dalszy rozwój polskiej transplantologii. Ta moc, którą po sobie pozostawił nadal procentuje. Konsultację naukową nad książką sprawuje Prof. Roman Danielewicz.

W życiu nieustannie potrzebujmy wokół dobrych Aniołów, bardzo dziękuję tym wszystkim, którzy przyczynili się do powstania Tajemnic transplantacji. To nasz wspólny sukces. Jestem zaszczycona i wzruszona, że w miejscu, gdzie Pan Prof. Zbigniew Religa, który skutecznie przeszczepił pierwsze serce, będziemy mogli wspólnie celebrować radości jakie niesie ze sobą donacja i transplantacja.
Wkrótce zamieścimy szczegółowy program premiery z udziałem transplantologów, mediów i zaproszonych gości.

W imieniu Pana Profesora Mariana Zembali oraz swoim, serdecznie zapraszamy do udziału w naszym wydarzeniu.

Aneta Sieradzka

Nie mam w zwyczaju odnosić się do dyskusji na wszelkich forach internetowych, ale przyznam, że jedna z nich mnie bardzo zainspirowała do dzisiejszego wpisu. Blog, którego z wielką pasją piszę już trzeci rok i nie zamierzam poprzestawać nie tylko z uwagi na tysiące czytelników, a przede wszystkim na potrzebę edukacji bo taki jest cel tego bloga aby edukować i dzielić się specjalistyczną wiedzą z tymi, którzy lubią poszerzać horyzonty.

Wielokrotnie w moich wpisach na blogu, posługuję się takimi pojęciami jak przeszczep, transplantacja, ustawa transplantacyjna czy szpital. To nie są definicje legalne zaczerpnięte z aktów prawnych, a używane w języku potocznym bo: blog to nie artykuł naukowy czy pismo procesowe, gdzie precyzja formułowania i posługiwania się językiem prawnym jest kluczowa i trudno sobie wyobrazić aby profesjonalista postępował inaczej. Bloga piszę nie dla kolegów i koleżanek prawników, choć wiem, że lubią tu zaglądać. Bloga piszę dla tych, którzy chcą zrozumieć, poznać i przyswoić skomplikowane normy prawne, których zwykle nie rozumieją, co jest zjawiskiem naturalnym i absolutnie zrozumiałym. Piszę bloga bo widzę w tym sens. I tyle.

Zanim zagłębię się w definicje, zapytam kto z lekarzy, pielęgniarek czy pacjentów na co dzień mówi: ” jadę dzisiaj do podmiotu leczniczego”, „mam dzisiaj dyżur w podmiocie leczniczym” – serio, nie słyszałam, a mam z Państwem kontakt na co dzień. Mówimy potocznie: ” szpital”

Czy lekarz…a niech będzie, nasz oczytany i elokwentny transplantolog,  o szerokich horyzontach życiowych człowiek, wiedzy i doświadczeniu  ( Bo takich mamy transplantologów czy mnóstwo posługujących się poprawną polszczyzną pielęgniarek czy koordynatorów) to mówi do pacjenta używając skomplikowanych pojęć medycznych? Nieeeeee. Lekarz ma wręcz obowiązek wytłumaczyć pacjentowi np. istotę zabiegu i czego dotyczy jego świadoma zgoda na zabieg w sposób ZROZUMIAŁY. Owszem jeśli pacjentem jest jego kolega lekarz to ma łatwo. Ale jeśli pacjentem jest osoba, która prezentuje braki językowe na poziomie szkoły podstawowej bo tylko w przedszkolu poznała literki, a nie odróżnia przysłówków od przymiotników to ma zadanie trudniejsze bo musi się nagimnastykować, aby ten mniej pojętny pacjent ZROZUMIAŁ. Nie przez przypadek ustawodawca uregulował ŚWIADOMĄ zgodę na zabieg. Pacjent ma zrozumieć bez względu na iloraz inteligencji jaki posiada czy jego brak.

A teraz dla jasności przedstawię definicje z którymi w świecie transplantologii spotykamy się codziennie.

przeszczepienie – proces mający na celu przywrócenie niektórych funkcji ciała ludzkiego przez przeniesienie komórki, tkanki lub narządu od dawcy do ciała biorcy (art. 2. ust. 1 pkt. 36 u.p.p.p.)

przeszczepianie– to rzeczownik, który pochodzi od czasownika „przeszczepić” (czas teraźniejszy, aspekt dokonany), „przeszczepiać” (czas teraźniejszy, aspekt niedokonany)

„przeszczepić” to czasownik zbudowany z przedrostka „prze-” i podstawy słowotwórczej „szczepić” dla którego przewidziano kilka słownikowych reguł pragmatycznych.

PO PIERWSZE. Medyczne „przeszczepić” oznacza przenieść operacyjnie tkanki lub narząd w obrębie jednego organizmu lub z jednego organizmu do drugiego.

PO DRUGIE. Ogrodnicze „przeszczepić” czyli ulepszyć, uszlachetnić roślinę przez zaszczepienie na niej pędu z rośliny wartościowszej.

ORAZ. Jest jeszcze znaczenie przenośne terminu „przeszczepić” czyli przenieść jakieś zasady, zwyczaje w nowe warunki, do nowego środowiska. Aby to wiedzieć, wystarczy sięgnąć tylko do Słownika języka polskiego.

Ponadto, wyrażeniom języka ogólnego w tym przypadku przypisano takie samo znaczenie na gruncie języka prawnego, zachowano zatem jednolitość terminologiczną i uwzględniono ewentualne związanie wyrażeniem użytym w ustawie podstawowej dla danej dziedziny i przypisanie określonym wyrażeniom danego znaczenia, o czym więcej pisze J. Warylewski w ” Zasady techniki prawodawczej” – to dość skomplikowana, ale wartościowa literatura dla prawników.

Nie sądziłam, że na blogu będę tłumaczyć sprawy oczywiste,  czyli to, że innym językiem posługuję się kiedy rozmawiam z kolegą adwokatem, innym językiem kiedy prowadzę dysputy z Profesorem naukowcem, a jeszcze innym kiedy piszę pozew, artykuł naukowy czy list miłosny. Albo rozmawiam z panią w warzywniaku.

Ale cieszę się, że mogę się dzielić wiedzą z tymi, którzy nie mieli szczęścia i talentu do dobrej edukacji.

Bo na naukę nigdy nie jest za późno. Podobno 🙂