Aneta Sieradzka

Sieradzka&Partners

Specjalizuje się w prawie nowych technologii, ochronie danych osobowych i prawie medycznym.
[Więcej >>>]

Klauzula OPT-OUT w pigułce

Aneta Sieradzka18 marca 2017Komentarze (1)

Inspiracji do dzisiejszego (weekendowego) wpisu dostarczył nie tylko medialny ostatnio konflikt na linii dyrekcja -lekarze jednego ze szpitali w Lublinie, lekarzy, którzy wypowiedzieli klauzulę opt-out,  ale też liczne pytania lekarzy, zwłaszcza tych młodych, tuż po studiach, rozpoczynających rezydentury, czy podpisujących kontrakty. Wśród członków naszego think tank’u Młodzi Menadżerowie Medycyny Polskiej Federacji Szpitali są też młodzi lekarze – przede wszystkim lekarze. Pytają jak to jest?

Dla kogo klauzula opt-out?

Pracownicy, którzy wykonują zawód medyczny (posiadają wyższe wykształcenie), którzy są zatrudnieni w podmiocie leczniczym wykonującym działalność leczniczą (stacjonarne i całodobowe świadczenia zdrowotne) MOGĄ po wyrażeniu zgody na piśmie być zobowiązani do świadczenia pracy w wymiarze przekraczającym 48 godzin na tydzień w przyjętym okresie rozliczeniowy, a przyjęty okres rozliczeniowy nie może być dłuższy niż 4 miesiące.

Charakter zgody:

  • Zgoda musi być wyrażona na piśmie;
  • Zgoda musi być DOBROWOLNA. Co oznacza, że nie  można do  niej nikogo przymusić poprzez szantaż, groźby czy argumentację typu „brakuje nam lekarzy”, „kto tu będzie pracował”, „przez ciebie zamkniemy oddział” – takie formy są niedopuszczalne i mogą mieć znamiona przestępstwa;
  • Zgoda musi być UPRZEDNIA, czyli wrażona przed podjęciem pracy;
  • Zgoda może mieć charakter OGÓLNY, oznacza to, że może obejmować więcej niż jeden okres rozliczeniowy, ponadto, może być wyrażona tuż przy zawieraniu umowy o pracę, ale także w trakcie trwania stosunku pracy.

Dyskryminacja a klauzula opt-out

Pracodawca, czyli np. dyrektor szpitala nie może podejmować ŻADNYCH działań, które mogą mieć charakter dyskryminujący wobec lekarza, który nie podpisał klauzuli opt-out.

Przykład: pomijanie pracownika przy podwyżkach, awansach, nagrodach, finansowaniu kursów, szkoleń, delegacji itp.

Jak zgodnie z prawem cofnąć zgodę na klauzulę opt-out?

Pracownik może cofnąć zgodę na pracę w ramach klauzuli opt-out, czyli w okresie przekraczającym 48 godzin na tydzień w przyjętym okresie rozliczeniowym. Cofnięcie zgody musi być zawarte w formie pisemnej, skierowanej do pracodawcy z miesięcznym terminem wypowiedzenia.

78 godzin tygodniowo

Za pracę w wymiarze przekraczającym przeciętne 48 godzin na tydzień w przyjętym okresie rozliczeniowym przysługuje pracownikowi wynagrodzenie. Przy podpisaniu przez lekarza klauzuli opt-out, określa się maksymalną przeciętną liczbę godzin pracy pomniejszając ją o wszystkie kalendarzowe godziny w tygodniu o godziny odpoczynków dobowych in tygodniowego, które muszą być lekarzowi udzielone w trakcie takiego tygodnia. Po wyliczeniu, maksymalna liczba godzin pracy w ramach klauzuli opt-out będzie wynosiła 78 godzin na tydzień i 312 godzin w miesiącu.

-> Istotne, że charakter pracy w ramach klauzuli opt-out odróżnia ją od pracy w godzinach nadliczbowych, która jak stanowią przepisy kodeksu pracy może wystąpić jedynie w sytuacjach szczególnych i niezaplanowanych.

-> Lekarz rezydent może także podpisać klauzulę opt-out na pełnienie dyżurów medycznych.

-> Pracodawca ma obowiązek prowadzić i przechowywać ewidencję czasu pracy pracowników oraz udostępniać ją organom właściwym do sprawowania nadzoru i kontroli nad przestrzeganiem prawa pracy.

 

Konkluzja dzisiejszego wpisu jest taka, że pacjent musi mieć szczęście aby trafić do wyspanego (nieprzemęczonego)  lekarza…

 

 

 

Profesor Wojciech Rowiński

Aneta Sieradzka15 marca 2017Komentarze (0)

14 marca minęła 3. rocznica śmierci Profesora zw. dr hab. n.med. Wojciecha Rowińskiego, wybitnego transplantologa, chirurga i nauczyciela akademickiego, który odszedł od nas w 2014 roku.

W 2014 roku zaczęłam też pisać  bloga…. Pamięci Profesora Rowińskiego dedykowałam książkę Tajemnice transplantacji, która powstała w 50. rocznicę przeszczepienia pierwszej nerki w Polsce, w której Profesor Wojciech Rowiński uczestniczył. Nie tylko dla mnie, Profesor jest Autorytetem.

A poniżej, fragment ze wstępu, który napisałam w Tajemnicach transplantacji:

Panu Profesorowi Wojciechowi Rowińskiemu zawdzięczamy obecny kształt polskiej medycyny transplantacyjnej, która spełnia światowe standardy. Nieskazitelne zasady i wartości, które towarzyszą w trudach codziennej pracy transplantologom, których dobrem najwyższym jest zawsze pacjent. Profesor Wojciech Rowiński od podstaw stworzył Katedrę i Klinikę Chirurgii Ogólnej i Transplantacyjnej Akademii Medycznej w Warszawie, rozpoczynając od oddziału szpitalnego i rozwijając go w zespół klinicystów dokonujący przeszczepień trzech narządów. Profesor Wojciech Rowiński  był wybitnym lekarzem i nauczycielem akademickim, chirurgiem   i transplantologiem. Był niezwykłą osobowością. Dobrym Człowiekiem. Potrafił łączyć i zjednywać. Pozostawił po sobie trwały ślad – to wybitne grono transplantologów, które wykształcił i uformował. „

Profesor Wojciech Rowiński we wspomnieniach

Poniżej wybrane fragmenty pochodzące z książki Tajemnice transplantacji

Profesor zw. dr hab.n.med Janusz Wałaszewski: „Profesor był także m.in. inicjatorem uchwalenia Narodowego Programu Rozwoju Medycyny Transplantacyjnej – rządowego programu mającego na celu zapewnienie wsparcia finansowego dla transplantologii w Polsce, współzałożycielem Polskiego Towarzystwa Transplantacyjnego, członkiem wielu polskich i zagranicznych instytucji, badaczem cenionym w skali świata. Bez niego dużo trudniej byłoby przygotować pierwszy projekt ustawy transplantacyjnej. Potrafił zaangażować ludzi do współdziałania, miał charyzmę i talenty przywódcze.”

Profesor zw. dr hab. n.med.  Roman Danielewicz: „Profesor nie tylko uczył nas medycyny, chirurgii i transplantologii, lecz także własnym przykładem wskazywał, jak poważnie traktować nasz zawód i jak służyć chorym, być wobec nich uczciwym, rzetelnym i życzliwym. „

Marta Kotomska, PhM:Krążą anegdoty o tym, jak z profesorem Wałaszewskim dzielili się kanapkami, bo jeden lub drugi nie zdążył pojechać po pracy do domu.”

Dr hab.n.med. Maciej Kosieradzki: ” Uczył nas podejścia do pacjenta. Tego, że nasza praca wymaga skupienia i ciągłego dokształcania się, analizowania przypadków, porównywania ich z innymi, które już ktoś opisał, by rozwiać swoje wątpliwości, upewnić się. Profesor Rowiński miał ogromną wiedzę, a gdy czegoś nie wiedział, nie wstydził się do tego przyznać i poszukać odpowiedzi. Kiedyś wymyśliliśmy jakiś bardzo nowoczesny projekt badania, przyszedłem do niego i zacząłem opowiadać. Odpowiedział, że na razie nie może ze mną o tym porozmawiać, ale żebym dał mu dwa tygodnie, to się dokształci. Na kolejnym spotkaniu był już świetnie zorientowany w temacie, dał mi mnóstwo cennych wskazówek. Profesor uczył się przez całe życie, do swoich ostatnich dni. Mniej więcej w wieku 70 lat profesor nauczył się obsługiwać komputer. I to biegle. Dla niego nie było barier.”

Profesor PAN dr hab.n.med. Marek Durlik: „Myśmy pracowali w trudnych warunkach jeszcze przy ul. Chałubińskiego w starej anatomii, gdzie mieścił się zakład chirurgii transplantacyjnej PAN, i tam profesor Rowiński przychodził popołudniami po pracy, jeszcze jak nie był kierownikiem kliniki, tylko lekarzem. Ja byłem wtedy bardzo młodym lekarzem, siadaliśmy i rozmawialiśmy o naszych marzeniach, o tym, co można byłoby zrobić, jakie metody zastosować. Rozmawialiśmy i wykonywaliśmy różnego rodzaju eksperymenty, często do późnej nocy, a czasami do rana. I nikt za to nie płacił, żeby było jasne. „

Transplantologia to nie tylko medycyna czy niekiedy wręcz artystyczna chirurgia. Nieodłącznie towarzyszy jej etyka, prawo i psychologia. O tym, jak ważną rolę w całym procesie odgrywa psycholog, zdradzi nam, nie tylko ceniony, ale bardzo lubiany dr Mateusz Zatorski. Często słyszę od chirurgów, którzy mówią, że „lubią sobie z nim pogadać”, ja zresztą też 🙂 Dlatego, ten skromy pionier psychotransplantologii w Polsce, wyjaśnia moim Czytelnikom, jak ważną rolę pełni!

Mateusz, powiedz nam co to jest psychotransplantologia?

M.Z.: Na gruncie polskim psychotransplantologia jest innowacyjnym podejściem. To wszelkie działania mieszczące się w granicach psychologii klinicznej i zdrowia, które dedykowane są pacjentom przygotowywanym, podlegającym i pozostającym pod opieką szpitala w ramach procedur transplantacyjnych. Zdaję sobie sprawę, że sama nazwa może brzmieć dziwnie ale kiedyś pojęcie psychoonkologii brzmiało równie nowo. Nie sama nazwa jest jednak ważna ale to jak i czym ma się zajmować ta dziedzina. Psychotransplantologia dotycz różnych obszarów transplantacji i obejmuje różne grupy pacjentów i ich rodzin. Powinna także zdecydowanie przedostawać się z wiedzą do środowiska medycznego zgromadzonego wokół procedur transplantacyjnych. Tak też widzę swoją rolę i staram się ją konsekwentnie realizować zarówno w praktyce klinicznej jaki w badaniach naukowych. Nazwa dziedziny, której czuję się współtwórcą, ma tylko oddawać przestrzeń zainteresowania i aktywności.

Jesteś członkiem interdyscyplinarnego zespołu transplantacyjnego skupionych wokół żywego dawstwa narządów, dodajmy jedynym psychotransplantologiem. Kto bardziej potrzebuje wsparcia psychologicznego, biorca, dawca i ich najbliżsi oraz czy z Twojej pomocy korzystają np. lekarze?

M.Z.: Po pierwsze nie jestem jedynym psychologiem, który pracuje z osobami podlegającymi zabiegom transplantacji. Osoby, które poznałem, pracujące od lat z pacjentami transplantacyjnymi to świetni fachowcy. Ale faktycznie w Polsce, grupa psychologów dedykowanych tym pacjentom jest nieliczna. Jeżeli chodzi o wsparcie – powinno być dostępne na każdym z odcinków całego procesu, od momentu kwalifikacji, przez opiekę w kontekście zbliżającego się zabiegu, aż po długookresową obserwację po transplantacji. Forma zaangażowania psychologa jest różna zależnie od typów transplantacji ale także indywidualnych potrzeb pacjentów i ich rodzin. Mówimy więc zarówno o psychoedukacji, interwencji w sytuacjach kryzysu jak i terapii długoterminowej. Podobnie jest z stosowanymi narzędziami w pracy z pacjentem. Nie można pominąć wiedzy i narzędzi neuropsychologicznych ale także trzeba dostrzegać rolę zasobów osobistych, jakości życia czy też relacji z bliskimi, jeżeli mówimy o transplantacjach rodzinnych. Transplantacja jest bardzo ważnym, często kryzysowym, momentem dla chorego i jego bliskich. Przejście tego okresu z zachowaniem dobrej jakości życia zależy w takim samym stopniu od zdrowia fizycznego jak i psychiki. Jeżeli chodzi o lekarzy. W procedurze transplantacji bierze udział cały zespół ekspertów. Diagności – immunolodzy, lekarze różnych specjalność, koordynatorzy transplantacyjni. Oczywiście obciążenie psychiczne związane z zabiegiem dotyczy przede wszystkim tych osób, które mają najbliższy kontakt z pacjentami. Czy te osoby potrzebują wsparcia? Uważam, że powinno być dla nich tak samo dostępne jak dla pacjentów. Czy z niego skorzystają – to już zależy od sytuacji i indywidualnych cech osoby.

Pacjenci mają do Was zaufanie?

M.Z.:  Wydaje mi się, że pacjenci, którzy do nas trafią mają do nas zaufanie. Doświadczony zespół, jasne procedury i interdyscyplinarne podejście. I oczywiście efekty widoczne w ilości transplantacji i jakości życia pacjentów i ich rodzin. To wszystko buduje uzasadnione zaufanie Problem polega na tym, że w skali ilości oczekujących na transplantację, zgłoszeń par żywy dawca – biorca jest wciąż mało.

Skoro wzbudzacie zaufanie to dlaczego macie  mało pacjentów?

M.Z.: Problem nie dotyczy zaufania do nas. To kwestia wrażliwości społecznej w odniesieniu do całej dziedziny transplantologii. Zaryzykowałbym nawet pojęcie nadwrażliwości. Jedna niejednoznaczna informacja w mediach dotycząca transplantacji żyje w świadomości społecznej przez tygodnie. Informacja pozytywna – żyje przez godziny. Gdzie widzę problem? Za mało edukujemy i nie edukujemy dobrze. Nie wystarczą plakaty rozwieszone na mieście czy spoty w telewizji zachęcające do oddania narządów. Trzeba wciąż szukać nowych form edukacji i promocji. Bezpośrednio edukować i tłumaczyć, wyjaśniać, dyskutować. Docierać, np. w kontekście donacji od żywego dawstwa bezpośrednio do chorych i ich rodzin. Forma i treść aktualnej edukacji w odniesieniu do transplantacji wciąż budzi niedosyt i nie zawsze przynoszą zamierzone efekty. Może dlatego, że informują ale bez trwałej zmiany postaw i zachowań. W odpowiedzi na taką potrzebę powstało też Polskie Towarzystwo na Rzecz Donacji Narządów. Wraz z założycielami Prof. Arturem Kwiatkowskim i dr Rafałem Kieszkiem staram się opracowywać działania, które będą zwiększały nie tylko świadomość ale także realnie przekładały się na zwiększenie ilości transplantacji. Takie inicjatywy są bardzo ważne.

Jak powinien zachować się potencjalny żywy dawca nerki lub wątroby?

M.Z.: Potencjalny dawca podejmując decyzję o oddaniu organu powinien zachowywać się racjonalnie. To szczególnie trudne gdyż dawca będąc świadkiem cierpienia lub zagrożenia życia biorcy, z którym łączy go więź emocjonalna jest szczególnie narażony na doświadczanie kryzysu. Jeżeli jednak decyzja donacji ma być decyzją świadomą, trzeba podejmować ją z uwzględnieniem przeszłych doświadczeń, sytuacji obecnej a także z refleksją dotyczącą przyszłości. To trudna praca do wykonania. Bardzo duże obciążenie emocjonalne. Często, w takim momencie, jak w soczewce, ogniskuje się wiele aspektów życia wcześniej niedostrzeganych.

Trzeba powiedzieć też, że pacjenci i rodziny mają w Polsce znikomy dostęp do psychologów, a tych wyspecjalizowanych i ukierunkowanych na wybrane dziedziny medycyny to niekiedy graniczy z cudem.

M.Z.: Faktycznie, niedostateczna liczba psychologów w szpitalach to nie jest tylko domena transplantologii. W Klinice Chirurgii Ogólnej i Transplantacyjnej Szpitala Dzieciątka Jezus w Warszawie, z którą mam przyjemność współpracować pacjenci i ich rodzin w ramach procedur żywego dawstwa nerki mają taką możliwość. To jednak wyjątkowe miejsce, a świadomość potrzeby obecności psychologa wynika z wiedzy i doświadczenia kierownika Kliniki. Przez lata, w zespole ekspertów złożonym z koordynatora, nefrologów i chirurgów wpracowaliśmy ważne psychologicznie procedury kwalifikacji, interwencji i formy wsparcia dla naszych pacjentów. Po kilku latach doświadczeń mogę zdecydowanie powiedzieć – psycholog kliniczny musi być członkiem zespołu transplantacyjnego i współpracować w ramach struktury szpitala z wszystkimi ekspertami. Mówiąc o psychologu klinicznym mam na myśli konkretne kompetencja i wiedzę jaką powinien wnosić do zespołu i wykorzystywać w pracy pacjentami.

Co raz częściej podnosi się, że regulacje prawne nie są dopasowane do możliwości jakie oferuje żywe dawstwo narządów. Co powie o tym psycholog, któremu transplantologia jest bliska i który podejmuje trudne rozmowy z rodzinami  żywych dawców i biorców.

M.Z.: Transplantologia wywołuje konieczność interdyscyplinarności. Dotyczy to także aspektów prawnych przenikających się z etyką i wiedzą psychologiczną Np. związek emocjonalny wpisany w aktualną ustawę o donacji osób niespokrewnionych, który musi wystąpić pomiędzy żywym dawcą a biorcą aby mogli starać się formalnie o zgodę na pobranie i przeszczepienie nerki. Ustawa nie doprecyzowuje co to jest związek emocjonalny, co stanowi płaszczyznę do różnych interpretacji. Psychologia radzi sobie całkiem nieźle z definicją związku, bliskości i emocji. To przykład, ale takich miejsc styczności prawo – etyka – psychologia jest więcej. Dotyczy to nie tylko kwestii teoretycznych. Istota problemu polega na tym, że doprecyzowanie przepisów pozwala na transparentność, a także tworzenie standardów i procedur. Od tego zależy nie tylko komfort pracy zespołów transplantacyjnych. Przede wszystkim od tego zależy także jakość i szybkość form pomocy udzielanej chorym oczekującym na transplantację.

Mateusz, bardzo Ci dziękuję za rozmowę oraz za to, że zechciałeś podzielić się wiedzą z naszymi Czytelnikami.

Dr n. hum. Mateusz Zatorski. Adiunkt w Katedrze Psychologii Klinicznej i Zdrowia Uniwersytet Humanistycznospołeczny SWPS Wydziału Zamiejscowego w Poznaniu. Współpracownik Kliniki Chirurgii Ogólnej i Transplantacyjnej WUM w Szpitalu Klinicznego Dzieciątka Jezus w Warszawie.

Psychotransplantolog – pracuje z osobami  oczekującymi na transplantację ich rodzinami, a także osobami po przeszczepach. Od początku swojej kariery zawodowej łączący dwa światy – medycyny i psychologii. Średnie wykształcenie medyczne, wyższe w dziedzinie psychologii, a także praktyka kliniczna w codziennych kontaktach z pacjentami,  kształtują jego sposób patrzenia na człowieka i uprawiania nauki. Aktualnie także w trakcie specjalizacji klinicznego w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. Od 2011 roku członek zespołu interdyscyplinarnego dedykowanemu innowacyjnemu projektowi żywego dawstwa nerki. Realizuje projekty badawcze pozostające na styku medycyny i psychologii. Autor i współautor publikacji poświęconych tym problematykom. Współautor licznych szkoleń dla personelu medycznego, a także pacjentów i ich rodzin. Zainteresowania badawcze kieruje także na problematykę refleksyjności i uważności jako metody doświadczania świata.

O transplantacjach na Litwie

Aneta Sieradzka07 marca 2017Komentarze (0)

Kilka dni temu odwiedziłam Litwę. Kraj mocno historycznie związany z Polską, a urokliwa stolica Wilno potrafi zachwycić od pierwszych godzin pobytu. Jeśli ktoś jest zakochany w Krakowie, to z pewnością zauroczy go Wilno, zwłaszcza stare miasto, te wąskie i kręte uliczki, architektura, ale też przyjazna atmosfera o tradycyjnej litewskiej kuchni nie wspominając.

Ale ni o aspektach turystycznych chciałabym się tutaj rozwodzić,  a o transplantacjach na Litwie.

Litewskie Narodowe Biuro Transplantacji (NTB) zostało założone w 1996 roku, czyli w tym samym roku co nasz Poltransplant.  Od siedemnastu lat bo od 2000 roku, dyrektorem NTB jest Pani Asta Kubiliene.

Karty historii litewskiego NTB

National Transplant Bureau

2000 – NTB ustanawia krajowy rejestr dawców i biorców dla ludzkich narządów, tkanek i komórek.

2001 – w imieniu Ministerstwa Zdrowia, NTB podpisuje umowę z Ministerstwem Obrony daje dostęp do korzystania z helikopterów wojskowych na transport narządów ( u nas robi się to od ponad 30 lat)

2002 – z inicjatywy NTB, utworzono  stowarzyszenie Balttransplant , łączące centra koordynacyjne przeszczepów w Estonii, Łotwie i Litwie.

2004 – Litwa jest jednym z 15 krajów europejskich, którzy wraz z przedstawicielami Komisji Europejskiej i Światowej Organizacji Zdrowia podpisały deklarację praską. Deklaracja ta przewiduje poprawę współpracy międzynarodowej w dziedzinie dawstwa i przeszczepiania narządów poprzez utworzenie europejskiej sieci przeszczepów. Ponadto, zgodnie z postanowieniami niniejszej umowy,

2006 – NTB podpisuje umowę o współpracy z polskim centrum koordynacyjnego transplantacji Poltransplant

2007 – NTB publikuje pierwsze wydanie jego okresowego biuletynu „Transplantacija”, który ma na celu informowanie społeczeństwa na temat donacji i przeszczepiania narządów.

2007 – jako jeden ze środków krajowych wdrożenia dyrektywy Parlamentu Europejskiego 2004/23 / WE i Rady (w sprawie ustalenia norm jakości i bezpiecznego oddawania, pobierania, testowania, przetwarzania, konserwowania, przechowywania i dystrybucji tkanek i komórek ludzkich)

2009 – Litwa przystąpiła do europejskiej organizacji wymiany narządów EOEO.

2010 – Biuro podpisał umowę o współpracy z Międzynarodowym Funduszem Eurotransplant.

Cały proces przeszczepiania narządów na Litwie jest umocowany prawnie, o czym stanowi  Ustawa Republiki Litewskiej o dawstwie i przeszczepianiu ludzkich tkanek, komórek i narządów z 1996 r. (Law of the Republic of Lithuania on the Donation and Transplantation of Human Tissues, Cells and Organs) oraz dwa rozporządzenia ministerstwa zdrowia. Do postanowień w litewskiej ustawie transplantacyjnej jeszcze wrócę, w kolejnych wpisach.

Jako ciekawostkę podam, że w 2016 roku, po raz pierwszy na Litwie biorca ( u którego wcześniej przeszczepiono nerkę) został dawcą, i pobrano u niego wątrobę po stwierdzonej wcześniej śmierci mózgu.

2016 był też rekordowym rokiem na Litwie pod względem liczby przeszczepień bo było ich 221.

Litwa, jak większość państw na świecie zmaga się z niedostateczną liczbą narządów potrzebnych do transplantacji. Wiedza na temat transplantacji jest znikoma i wymaga dużych nakładów edukacyjnych społeczeństwa. Z jednej strony Litwa jest członkiem Unii Europejskiej i podejmuje starania aby nadążać za europejskimi standardami, z drugiej strony graniczy z Białorusią czy nieopodal jest Rosja, gdzie co jakiś czas pojawiają się dramatyczne materiały nt. handlu narządami, co może też budzić niechęć w społeczeństwie i budzi. Jako przykład podam przypadek przedsiębiorczyni z Kowna, która była zdeklarowanym dawcą narządów i po niespodziewanej śmierci pobrano od niej narządy, co odbiło się licznymi materiałami prasowymi, poddającymi pod wątpliwość ideę transplantacji. Ten przykład, jak wiele też innych pokazuje, że litewska transplantologia boryka się z podobnymi problemami jak polska. Niemniej, sukcesywnie Litwini podejmują działania, aby budować zaufanie do donacji i transplantacji.

 

Przeglądając orzecznictwo sądów w zakresie transplantologii to tych wyroków jest niewiele. Niemniej, warto pochylić się nad niedawną sprawą, która trafiła przed Naczelny Sąd Administracyjny.

W wyroku NSA z 4 listopada 2016 r., sygn. akt I FSK 484/15, LEX nr 2142463, sąd stwierdził, że Pozyskiwanie, preparowanie i przechowywanie w warunkach ochronnych tkanek i jej elementów, świadczone przez podmiot leczniczy są objęte zwolnieniem z VAT jako usługi ściśle związane z usługami opieki medycznej.

Przedmiot sprawy

Przedmiotem sprawy była kwestia zastosowania zwolnienia określonego w art. 43 ust. 1 pkt 18 ustawy o VAT do usług polegających na pozyskiwaniu, preparowaniu i przechowywaniu przez nią materiału biologicznego, tj. tkanek i/lub elementów tkanek m.in. wymienionych w Narodowym Programie Rozwoju Medycyny Transplantacyjnej na lata 2010-2020

w zakresie: zastawek serca, tkanek oka, skóry, tkanek mięśniowo-szkieletowych, błon łącznotkankowych błony owodniowej, ścięgien, więzadeł, łąkotek, oraz innych rodzajów tkanek i/lub elementów tkanek, które następnie będą sprzedawane podmiotom uprawnionym w celu dokonania przeszczepienia/terapii.

W sprawie chodziło o spółkę, która jest podmiotem medycznym , ale sama nie będzie samodzielnie dokonywać przeszczepień i przechowywania tkanek i narządów.

Spółka wyjaśniła, że dla celów planowanej działalności materiał biologiczny będzie pozyskiwany od dawców żywych oraz ze zwłok ludzkich spełniających stosowne przesłanki o charakterze medycznym do pozyskania materiału biologicznego. W dalszej kolejności, materiał biologiczny będzie transportowany do laboratorium, w którym zostanie on poddany szeregowi specjalistycznych czynności, zmierzających do przygotowania materiału do przechowywania. Przechowywanie odbywać się będzie w wyspecjalizowanej jednostce spółki, wyposażonej w odpowiedni sprzęt, gwarantujący, że materiał biologiczny zostanie zabezpieczony w taki sposób, że nawet po kilkuletnim okresie jego przechowywania będzie możliwe jego wykorzystanie do przeprowadzenia terapii lub leczenia u osoby chorej.

Fiskus się jednak nie zgodził na zwolnienie z VAT. Sprawa trafiła do NSA.

Zdaniem sądu fiskus nie ma racji wskazując, że usługi spółki będą miały jedynie potencjalny, hipotetyczny związek z terapią lub profilaktyką, ponieważ nie zaistnieje ich związek z terapią rozpoczętą bądź planowaną w określonej przyszłości. Zdaniem NSA wymóg, by świadczenie było ściśle związane z opieką medyczną, która została już przeprowadzona, rozpoczęta lub zaplanowana wymaga rozważenia z uwzględnieniem uwarunkowań dotyczących trybu przeprowadzania przeszczepów, wynikających z tak zwanej ustawy transplantacyjnej. Trzeba mieć na uwadze to, że tkanki i komórki pobrane w celu ich przeszczepienia trafiają do pacjentów z tak zwanej listy osób oczekujących na przeszczepienie. Umieszczenie pacjenta na tej liście oznacza, że jego leczenie jest w toku, ma być kontynuowane lub co najmniej jest zaplanowane. W tym też sensie mamy do czynienia z konkretnym pacjentem, którego tożsamości spółka nie musi znać w chwili pobierania materiału biologicznego od dawcy, bo to nie wyklucza uznania, że jej świadczenia będą ściśle związane z opieką medyczną. Przyjęcie warunku, zgodnie z którym w momencie świadczenia przez spółkę usług powinien być wiadomy i skonkretyzowany personalnie pacjent, byłoby zbyt ścisłą wykładnią tego przepisu, nieprzystającą do trybu postępowania dotyczącego przeszczepów i taką, która przekreślałaby cel tego zwolnienia.

NSA zwrócił uwagę, że spółka ulokowana jest niejako poza świadczeniem głównym, poza opieką medyczną (szpitalną) świadczoną przez inny podmiot na rzecz jej faktycznego odbiorcy. Swe usługi spółka będzie oferowała podmiotom leczniczym, uprawnionym do wykorzystania materiału biologicznego do przeszczepów, a więc podmiotom, które będą świadczyły usługę główną. Wszystko przemawia jednak za tym, że usługi spółki należy uznać za mające ścisły związek z opieką medyczną, ponieważ służą jej realizacji i są konieczne do jej przeprowadzenia. Są to usługi, które nie stanowią celu samego w sobie, bo inaczej trzeba by przyjąć, że ich istota na tym polega i do tego się sprowadza, by pobrać od dawców materiał biologiczny i go przechowywać, co w oczywisty sposób kłóci się z istotą i celem tych czynności.

Naczelny Sąd Administracyjny przyznał rację spółce

i uznał, że usługi opisane przez spółkę polegające na pozyskiwaniu, preparowaniu i przechowywaniu w warunkach ochronnych tkanek i jej elementów, świadczone przez podmiot leczniczy są objęte zwolnieniem od podatku od towarów i usług na podstawie art. 43 ust. 1 pkt 18 ustawy o VAT, jako usługi ściśle związane z usługami opieki medycznej.

Niewątpliwie jest to ciekawy i korzystny wyrok dla niepublicznych podmiotów leczniczych ukierunkowanych na szeroko rozumianą komercjalizację w transplantologii.