Aneta Sieradzka

Sieradzka&Partners

Specjalizuje się w prawie nowych technologii, ochronie danych osobowych i prawie medycznym.
[Więcej >>>]

Pierwsze urodziny bloga

Aneta Sieradzka17 grudnia 2015Komentarze (0)

17 grudnia 2014 roku w Krakowie, w mroźne popołudnie pojawił się pierwszy wpis na blogu prawowtransplantacji.pl

W ciągu 12 miesięcy zamieściłam na blogu blisko 70 wpisów poświęconych aspektom prawnym w transplantologii, zarówno w Polsce jak i na świecie, wpisów informujących o wydarzeniach naukowych, społecznych i edukacyjnych poświęconych transplantologii  w których uczestniczyłam, m.in. w Pradze, Londynie, Rzymie, Krakowie, Warszawie.

Blog prawo w transplantacji nieustannie się rozwija…. aby przybliżyć Czytelnikom głos środowiska medycznego powstała zakładka wywiady, dla lekarzy ze wszystkich ośrodków transplantacyjnych w Polsce, chirurgów-transplantologów, pielęgniarek, koordynatorów transplantacyjnych i tych wszystkich osób, które o skomplikowanych zabiegach transplantacyjnych mogą powiedzieć bardzo wiele i przedstawić medyczny punkt widzenia.

Jest to również miejsce dla pacjentów, którzy mogą podzielić się swoją historią związaną  z przeszczepieniem narządu, tym samym być inspiracją i nadzieją dla osób, które oczekujących na przeszczepienie i tych którzy mają dylemat czy zostać dawcą narządów. Jest to miejsce dla  każdego, kto chciałby zgłębić swoją wiedzę o transplantacjach narządów.

ALE gdzieś musi być źródło inspiracji i wsparcia… ♥

Ciągle się uczę, słucham i rozmawiam bo każda historia jest inna… Profesorowie medycyny, lekarze, chirurdzy, transplantolodzy, pielęgniarki, koordynatorzy transplantacyjni, organizacje pozarządowe wspierające rozwój transplantologii, pacjenci, biorcy i dawcy, którzy codziennie stanowią dla mnie solidną porcję inspiracji do dalszych działań.

Nie byłoby tego bloga gdyby nie Prezes Rafał Chmielewski i jego międzynarodowy web.lex, który  zapewnia profesjonalną obsługę bloga.

Szanowni Czytelnicy, serdecznie dziękuję, że jesteście – każdego dnia tak licznie!

 

Kameralno-karmelowe urodziny bloga, czyli autorski torcik sernikowo-karmelowy według szkockiej receptury, kwiatki i radość… dużoooo radości ! 😉

 

c2681739-3145-4bb2-b18e-811fd8bd26a8

PS. Bo każdy ma swojego Anioła.

Sukces ma wielu ojców, a porażka jest sierotą. To znane powiedzenie, każdy z nas może odnieść do wielu sytuacji z własnego życia. Czy do transplantologii również? O taaak! Recepta na sukces? Dlaczego tak ważna i potrzebna jest edukacja społeczeństwa? I tak na marginesie, sukcesom zazwyczaj towarzyszą trudy i małe szkodniki 🙂 Profesor Andrzej Chmura, wybitna postać polskiej transplantologii,  przeczytajcie o czym miałam przyjemność porozmawiać z Panem Profesorem…

Panie Profesorze,  kieruje Pan Kliniką Chirurgii Ogólnej i Transplantacyjnej Szpitala Klinicznego Dzieciątka Jezus w Warszawie, która jest wiodącym ośrodkiem jeśli chodzi o przeszczepy nerek. Co ma wpływ na sukcesy w transplantologii?

W działaniach leczniczych oczywiście liczy się wiedza fachowa i umiejętność rozwiązywania trudnych przypadków i leczenia powikłań, które przynosi każdy dzień. Kompetencje zawodowe Zespołu są podstawą do rozpoczęcia i rozwijania programu przeszczepienia narządów. Im więcej programów się prowadzi, tym większe kompetencje musi mieć Zespół. W przypadku naszej Kliniki przeszczepiamy nerki, w tym od żywych dawców, trzustki w różnych wariantach, wątroby i wyspy trzustkowe. Tak duży repertuar transplantacyjny, połączony z prowadzeniem normalnych operacji ogólnochirurgicznych wymaga dobrej organizacji pracy i dużego wysiłku całej załogi, aby sprostać zadaniom, zwłaszcza w sytuacji kumulacji kilku przeszczepień jednocześnie.

Kluczem do sukcesu było…?

Co do liczby transplantacji natomiast kluczem do osiągnięcia sukcesu były intensywne działania edukacyjno – promocyjne na terenie woj. mazowieckiego i świętokrzyskiego członków Zespołu Kliniki wraz z koordynatorami (1 do przeszczepień od dawców żywych i 2 do spraw przeszczepień od dawców zmarłych). W ciągu kilku lat było tych spotkań, konferencji, sympozjów ponad 300! Poza tym mamy duży zespół bardzo zaangażowany w pracy, gotowy do poświęceń i pracy w nocy i święta, gdy tylko trzeba jechać po narządy, a następnie je przeszczepiać. To pozwoliło nam w ubiegłym roku wykonać rekordową liczbę przeszczepień – aż 235 narządów!

To rewelacyjny wynik, ale  chirurg to także menadżer?

Oczywiście tak, jednak z bardzo małym wpływem na finansowanie procedur transplantacyjnych, a opłacalność i uczciwe wynagrodzenie dla ciężko pracującego zespołu jest bardzo ważne w drodze do sukcesu. Niestety niektóre procedury są skalkulowane znacznie poniżej kosztów, dotyczy to zwłaszcza przeszczepienia nerek, pobrania nerki od żywego dawcy oraz braku wynagrodzenia w ogóle w przypadku gdy narząd nie jest pobrany, albo jest pobrany, ale nie przeszczepiony. To duża strata dla aktywnych Ośrodków transplantacyjnych, bo z braku dawców musimy coraz częściej akceptować tzw. dawców o rozszerzonych kryteriach, u których jakość narządów ocenia się na miejscu (dotyczy przede wszystkim wątrób) i nie zawsze mogą być pobrane, jednak ludziom za pracę trzeba zapłacić. Mimo braku finansowania Ośrodek transplantacyjny/Szpital musi pokryć koszty związane z wyjazdem, pobraniem wątroby czy nerki do przeszczepienia albo wykonanie badania histopatologicznego (przy podejrzeniu nowotworu u dawcy) strata może wynosić nawet 3 tys. Na każdym pobraniu nerki do przeszczepienia od żywego dawcy, zwłaszcza z zastosowaniem nowych metod wideoskopowych (taki sposób pobrania jest jednym z czynników zachęcających do donacji) strata może wynosić nawet 6 – 8 tys. na każdym zabiegu! Podobne straty notuje się z powodu złego zaszeregowania przez NFZ do procedur przewlekłych, zamiast do nielimitowanych transplantacyjnych jakimi w rzeczywistości są: indukcja immunosupresyjna, perfuzja nerki przed przeszczepieniem pompą w hipotermii, czy nietypowe przeszczepienie nerki.

To warunkuje konieczność zmian finansowania procedur…

Zrozumiałe jest, że Dyrekcja Szpitala ma zastrzeżenia do procedur, które przynoszą straty finansowe i tylko przywrócenie prawidłowych warunków finansowania transplantologii może być kluczem do jej prawidłowego i dynamicznego rozwoju.

W tym roku, do listopada włącznie przeszczepiono 59 nerek od żywych dawców i 896 od dawców zmarłych, a 910 osób jest wpisanych na krajową listę oczekujących na przeszczep nerki. Liczba przeszczepów wciąż jest nieadekwatna do liczby oczekujących na nowe życie. Jak to zmienić?

Przede wszystkim trzeba sobie wyjaśnić, że nie jest tak wspaniale, jak wynikałoby z bilansu przedstawionego wyżej, który sugeruje, że przeszczepiamy niemal tyle ile potrzeba, otóż niestety tak nie jest.

W Polsce jest ok. 20000 dializowanych chorych, z których na aktywnej liście w Poltransplancie figuruje jedynie 900 osób. Łatwo obliczyć, że stanowią oni zaledwie 4,5%. W USA odsetek chorych dializowanych, którzy są na aktywnej liście do przeszczepienia wynosi od 20 do 40% odpowiednio do grupy wiekowej, a w większości krajów Europy także znacznie większy niż w Polsce. To oznacza, że stosunkowo krótki czas oczekiwania na przeszczepienie w naszym kraju, bo ok. 8 miesięcy jest raczej odzwierciedleniem niskiej zgłaszalności chorych do przeszczepienia, a nie bardzo dobrej kondycji polskiej transplantologii. Wiemy, że wielu chorych musi prosić o zgłoszenie ich na listę aktywną, bo sami nam o tym opowiadają i piszą skargi.

Dlaczego tak się dzieje, że lekarze nie chcą zgłaszać chorych do przeszczepu?

Nie wynika to oczywiście ze złej woli lekarzy prowadzących dializy, ale niedostatecznego finansowania, bo NFZ płaci za badania przygotowawcze, ale tylko 1 raz, co jest absurdem, bo chory, który czeka na przeszczepienie np. 5 lat, albo utracił przeszczep i jest ponownie kwalifikowany, musi mieć nowe badania, inaczej nie będzie mógł być przeszczepiony. Stacje dializ zlokalizowane w szpitalach, najczęściej z poczucia obowiązku i odpowiedzialności za chorego wykonują te badania, nawet bez ich finansowania, zadłużając się przy tym, jednak w prywatnych stacjach dializ jest to znacznie trudniejsze, bo nie mają one własnej bazy szpitalnej, a wszystkie koszty są  dokładnie wyliczone. Brak pieniędzy na wykonanie badań w tych stacjach co najmniej znacznie opóźnia całą procedurę zgłoszenia do transplantacji. Tracą na tym chorzy, bo bez wymaganych badań każdy pacjent będzie zdyskwalifikowany w ośrodku transplantacyjnym i trzeba na jego miejsce ściągać kolejnego chorego, często z odległej o kilkaset kilometrów stacji dializ, a czas działa na niekorzyść narządu  pobranego do przeszczepienia. Takie sytuacje, kiedy nie można zaakceptować chorego do przeszczepienia zdarzają się coraz częściej, a nieraz zdarza się kilka dyskwalifikacji po kolei. Tak więc jeśli zamierzamy promować transplantologię, to w ślad za tym muszą iść adekwatne środki finansowe, inaczej nie dołączymy do najaktywniejszych krajów europejskich.

Z tego co Pan Profesor mówi, to nie wygląda to za dobrze bo problem nie polega tylko na niedostatecznej liczbie dawców, ale przede wszystkim na potrzebie zwiększenia nakładów finansowych na transplantologię bo jak wiemy przeszczepienie narządu do tanich nie należy.

Oceniając obiektywnie pozycję Polski w przeszczepianiu nerek, na tle innych krajów europejskich należy powiedzieć, że jest nieco lepiej, niż 10 lat wstecz, bo mamy teraz 30 przeszczepień nerki na mln mieszkańców, co stanowi awans z 21 na 1 mln mieszkańców. Znacznie gorzej jest z innymi narządami, choć największy postęp notuje się w przeszczepianiu wątroby, głównie za sprawą Zespołu Prof. M. Krawczyka ze Szpitala przy ul. Banacha w Warszawie, który wykonał ponad 180 transplantacji wątroby w roku ubiegłym.

W dzisiejszych czasach mamy niczym nieograniczony dostęp do fachowej wiedzy, a o przeszczepach wciąż krążą legendy i mity, skąd one się biorą zwłaszcza u młodych ludzi?

Niestety wiedza jest wciąż niewystarczająca i to zarówno wśród społeczeństwa, jak i wśród personelu medycznego, w tym lekarzy. Zadaniem Ministerstwa Zdrowia jest działanie na rzecz edukacji i promocji transplantologii. Jest to już od kilku lat realizowane w ramach Narodowego Programu Rozwoju Medycyny Transplantacyjnej i dzięki programowi „Partnerstwo dla Transplantacji” zainicjowanemu przez Prof. W. Rowińskiego kilka lat temu i aktywnemu w kilku województwach w Polsce. Działanie te są jednak wciąż niewystarczające i należy je znacznie zintensyfikować. Jest tu także ogromna rola do odegrania dla mediów, w których powinny się znaleźć cykliczne audycje edukacyjne o transplantologii, z wyjaśnieniem uwarunkowań prawnych, organizacyjnych i technicznych aspektów transplantologii, z dokładnym wytłumaczeniem że jest to sposób ratowania życia ludziom. Pokazanie chorych przed przeszczepieniem i po, aby można było zobaczyć na własne oczy różnicę. Takie systematyczne działania popierane przez rząd Hiszpanii rozpoczęte w latach 80-tych doprowadziły w ciągu kilku lat do najlepszych wyników pod względem liczby dawców na 1 mln mieszkańców w Europie i na świecie! Wystarczy tylko skopiować ten model i wdrożyć w życie.

Mamy dobrą ustawę transplantacyjną wzorowaną na zachodnich rozwiązaniach, kościół katolicki popiera przeszczepienia, lekarze posiadają wiedzę i doświadczenie na światowym poziomie, a pomimo to pojawiają się teorie spiskowe dotyczące śmierci mózgu, które godzą w transplantologię lekarzy i pacjentów, którzy latami czekają na nowe życie i nie każdy z nich zdąży dożyć do przeszczepu.

Po pierwsze media dopuszczają do głosu niekompetentnych przeciwników transplantologii jak panowie Talar czy Norkowski, którzy wypowiadają swoje herezje w telewizji i radio i wprowadzają zamęt w głowach społeczeństwa. Widziałem kilkakrotnie audycje z udziałem wymienionych panów, których interlokutorami byli aktorzy, albo redaktorzy, a nie neurochirurdzy, czy anestezjolodzy, którzy potrafiliby natychmiast obnażyć ich niekompetencje i brak podstawowej wiedzy na temat śmierci mózgu i oceny medycznej.

Po drugie w każdej sytuacji spornej, jak ta ze zmarłym w szpitalu we Wrocławiu młodym człowiekiem, którego matka nie zgodziła się na pobranie narządów, powinno się ukazać kilka audycji, które pokazałyby dlaczego należy się godzić na pobranie narządów od zmarłych niespodziewanie bliskich i pokazać ile ludzi czeka na narządy i wszystko dokładnie tłumaczyć, uświadamiając społeczeństwu, że każdy może znaleźć się w sytuacji oczekującego na czyjąś zgodę, aby zachować życie. Taka świadomość często pomaga podjąć właściwą decyzję.

Czy to nie jest tak, że ludzie lubią po prostu sensacje i doszukują się ich także w transplantologii, wyobrażając sobie np. handel narządami, który kwitnie w krajach trzeciego świata, wycinanie nerek w pociągu, czy porwania dla pozyskania narządów?

To jasne, że ludzie kochają sensacje, ale handel narządami jest akurat w Polsce niemożliwy, bo przeszczepienie to nie zabieg który można przeprowadzić w stodole, a wielkie przedsięwzięcie, w którym bierze udział ponad 20 osób. Musi być wyspecjalizowana pracownia immunologiczna (badanie zgodności immunologicznej trwa 9 godzin!), laboratorium analityczne, wyszkoleni chirurdzy z całym zapleczem, punkt krwiodawstwa z zabezpieczeniem krwi i osocza i wiele innych elementów. Tak więc handel narządami w naszym kraju można wsadzić między bajki tym bardziej, że jest to proceder ścigany prawem, a w dość niewielkim środowisku polskich transplantologów nie dałoby się nic zrobić w ukryciu, czy tajemnicy.

Pan Profesor wyróżnia się także szczególną aktywnością społeczną, wspiera Pan projekt edukacyjny Bieg po Nowe Życie, w którym również uczestniczyłam, czy lekarze zwłaszcza w małych miejscowościach powinni bardziej włączyć się w propagowanie dawstwa narządów, wyjść do ludzi i edukować?

Rzeczywiście nie ograniczam się do zawodowego kontaktu z transplantologią, ale od lat pomagam promować transplantologię także poza szpitalem. W 2005 roku współuczestniczyłem w stworzeniu Polskiego Stowarzyszenia Sportu po Transplantacji, które zrzesza sportowców po przeszczepieniu narządów aktualnie 150 osób. Organizujemy co roku letnie i zimowe mistrzostwa Polski, a w każdej miejscowości rozgrywania zawodów organizujemy wykłady na temat transplantologii dla młodzieży i społeczeństwa. Nasi sportowcy biorą udział w mistrzostwach Europy i świata, rozgrywanych naprzemiennie co 2 lata. W ubiegłym roku zorganizowaliśmy w Krakowie 8 Mistrzostwa Europu dla Osób po Transplantacji i Dializowanych, w których wzięło udział 450 osób, w tym 360 zawodników. Impreza była ogromnym sukcesem organizacyjnym, i oceniona przez Prezes Europejskiej Federacji Judit Berente, jako najlepsza w historii mistrzostw. Dodatkowo, a może przede wszystkim była także ogromnym sukcesem sportowym, bo nasi zawodnicy zajęli drugie miejsce w ogólnej klasyfikacji medalowej. Fakt rozgrywania zawodów w kraju, umożliwił uczestnictwo ponad 50 polskich sportowców (ze względów finansowych na imprezy międzynarodowe jedzie 5 – 10 zawodników z uwagi na brak funduszy), którzy zdobyli łącznie 138 medali!

Dlaczego warto uczestniczyć w „Biegu po nowe życie”

  Bierzemy także udział w „Biegu po nowe życie” bo jest to bardzo dobry sposób promocji transplantologii. Udział celebrytów i nagłośnienie imprezy w mediach przykuwają uwagę widzów do problemów transplantologii i skłaniają do poszukiwań informacji, o co nam właśnie chodzi. Zawsze także udaje się przemycić wiele informacji w postaci wykładów zarówno samym uczestnikom, jak i zgromadzonym widzom. Korzyść jest więc obopólna.

Czytając niektóre publikacje lub słuchając wypowiedzi ludzi podważające w sposób absurdalny osiągnięcia medycyny transplantacyjnej, jako prawnik dostrzegam w nich ewidentne naruszenie dóbr osobistych lekarzy, transplantologów, ale też tych wszystkich osób, które uczestniczą w skomplikowanym procesie transplantacji, w pobraniu i przeszczepieniu narządu. Co może skłaniać do działań, które są szkodliwe, ale też stanowią naruszenie prawa?

Oprócz strat, które Pani wymieniła, największą stratę ponoszą chorzy, oczekujący na przeszczepienie narządów, a dla wielu z nich brak przeszczepienia oznacza śmierć, której można uniknąć właśnie przez wykonanie transplantacji. Tak więc de facto takie nieodpowiedzialne działania przynoszą szkodę społeczeństwu. Dodam, że wielokrotnie osoby występujące przeciw transplantacji stosują demagogiczne argumenty, zupełnie oderwane od dowodów naukowych i opinii gremiów lekarskich, etycznych i nawet kościelnych. Niestety nie stanowią one naruszenia prawa, bo w takim przypadku ponieśliby oni już dawno konsekwencje prawne swoich szkodliwych wystąpień, jednak szkoda społeczna jest ewidentna. Stąd rola mediów, które powinny takie osoby skazać na publiczny niebyt, a jeśli już się ich dopuszcza do głosu, to powinno się to odbywać zawsze z obecnością specjalistów i bezpośrednią weryfikacją medyczną i prawną, z powołaniem się na odpowiednie paragrafy, opinie i normy etyczne, a także przesłania religijne, co pozwoli od razu w sposób pewny i zdecydowany zadać kłam ich nieprawdziwym wypowiedziom. No i oczywiście konieczne jest znaczne zwiększenie działań edukacyjnych, już na poziomie szkół ponadgimnazjalnych w ramach programów nauczania, działań popularno – naukowych w mediach i szkoleń i spotkań w środowisku medycznym, co pozwoli społeczeństwu wyrobić prawdziwy pogląd na transplantologię, którego nie zdołają zachwiać nieodpowiedzialne wypowiedzi lub epizodyczne zdarzenia nieprawidłowe, które mogą się pojawić zawsze w każdej dziedzinie działalności ludzkiej. Tylko takie systematyczne, kompleksowe działania promocyjno – edukacyjne mogą przynieść w ciągu kilku lat zasadniczą zmianę świadomości społecznej na korzyść polskiej transplantologii.

W styczniu 2016 roku będziemy obchodzić 50ty jubileusz od pierwszego udanego przeszczepienia nerki, jakie wyzwania stoją przed transplantologią?  

No cóż musimy znacznie zwiększyć wysiłki, aby wykorzystać wszystkie możliwości, jakie mamy już teraz, aby zwiększyć liczbę przeszczepień zarówno od dawców zmarłych, jak i żywych. To promocja wymagająca wysiłku zespołów transplantacyjnych. Przykładem, że można to osiągnąć jest rekordowa liczba 235 przeszczepień narządowych wykonana przez Zespół  Kliniki Chirurgii Ogólnej i Transplantacyjnej w Szpitalu Dzieciątka Jezus w Warszawie, (którym kieruję od 9 lat) w roku ubiegłym – w tym 21 przeszczepień nerek od dawców żywych, co stanowi 40% przeszczepień od żywych w całej Polsce. Jest to najlepszym dowodem, że jest to możliwe. Ten rok może być dla nas równie dobry, bo do dnia 6 grudnia wykonaliśmy niemal 200 transplantacji   (144 transplantacji nerek w tym 21 przeszczepień nerki od dawców żywych, 41 wątrób i 8 trzustek, 3 wysp trzustkowych).

Panie Profesorze, gratuluję sukcesów i bardzo dziękuję za poświęcony czas!

zdj1 (2)

Profesor  dr hab. n. med. Andrzej Chmura

Film: rodzinny przeszczep nerki

Aneta Sieradzka26 listopada 2015Komentarze (0)

MEDTube to platforma edukacyjna dla lekarzy, na której zamieszczonych jest ponad 15 tys. filmów  dla wszystkich specjalizacji lekarskich.

To nowatorskie podejście do edukacji z wykorzystaniem nowych technologii służy usprawnieniu komunikacji  lekarzy z całego świata.

Dzięki mojej współpracy z MEDTube zamieszczam dzisiaj na blogu film poświęcony rodzinnym przeszczepom nerek.

Warto zobaczyć jak wygląda taki zabieg i posłuchać ekspertów!

https://medtube.pl/transplantologia-kliniczna/filmy-medyczne/13130-rodzinny-przeszczep-nerki-dar-nowego-zycia

 

Pocztówka z Rzymu

Aneta Sieradzka21 listopada 2015Komentarze (0)

Sobota 21 listopada, deszczowy, zimny i ponury  dzień. Jak większość jesiennych już dni. Pozostaje tylko korzystać ze sprawdzonych metod radzenia sobie z jesienną chandrą – może  kocyk i kubek malinowej herbaty? albo spotkanie z przyjaciółką i gorąca czekolada. Każdy ma jakiś…

Kilka dni temu wróciłam z Rzymu, w którym też jest listopad 🙂 ale listopad pełen słońca, w którym można wygrzewać buzię popijając latte w kawiarnianym ogródku. Zdecydowanie pogoda sprzyjała letnim sukienkom i poczuciu wakacyjnego klimatu, z nutą beztroski i tego romantycznego nastroju w każdej uliczce i zakątku, który w Rzymie jest od zawsze. Cała Italia to chyba najbardziej romantyczne miejsce na ziemi, pełne magii… zimą także – rozmarzyłam się znów myśląc o tym miejscu, pomimo, że tym razem moja wizyta w Rzymie miała charakter zawodowy. Uczestniczyłam po raz kolejny w dorocznym bo już 9. European Forum Pro Bono, które to  wydarzenie  organizuje nowojorska organizacja PILnet: The Global Network for Public Interest Law. 

Ale dzisiaj na blogu zamieszczam szczyptę tego rzymskiego piękna i kilka ciekawostek   o włoskiej transplantologii!

Włochy są w czołówce państw europejskich pod względem oddawania narządów do przeszczepu. Ale nie zawsze tak było, w ostatnich latach dzięki kampaniom społecznym uświadamiającym społeczeństwo na czym polega dawstwo narządów, dzisiaj Italia może poszczycić się wysokim wskaźnikiem. Prym wiedzie Hiszpania.

Krajowe Centrum Przeszczepów w Rzymie

Pierwsze regulacje prawne dotyczące transplantacji pojawiły się we Włoszech już w latach pięćdziesiątych XX wieku, które to regulacje prawne zmieniały się i dostosowywały sukcesywnie do rozwoju transplantologii.

Zgodnie z obowiązującym prawem we Włoszech, każdy może się zarejestrować jako dawca organów w Krajowym Centrum Przeszczepów. Wystarczający jest również jakikolwiek inny zapis poświadczony własnoręcznym podpisem. Jeśli istnieje pisemna zgoda na pobranie narządów, rodzina nie może się jej sprzeciwić. W każdej chwili można zmienić swoją decyzję, jako obowiązująca uznawana jest ta nosząca ostatnią datę. Praktyka pokazuje, że Włosi niechętnie rejestrują się jako potencjalni dawcy, co może wynikać z braku chęci podjęcia czynności formalnych, natomiast chętnie organy oddają, gdzie zazwyczaj rodzina decyduje w przypadku śmierci bliskiej osoby. W przypadku osób niepełnoletnich, tak samo jako w Polsce wymagana jest zgoda obojga rodziców lub zgodna decyzja opiekunów prawnych małoletniego.

Cudzoziemiec dawcą we Włoszech

Bardzo ważna kwestia, o której trzeba powiedzieć bo w niewielu krajach w tym i w Polsce ta bardzo dobra regulacja nie istnieje. Otóż, cudzoziemiec, który np. uległ wypadkowi we Włoszech i został dawcą narządów to wówczas takiej osobie włoska służba zdrowia zapewnia trumnę oraz transport do ojczystego kraju. Trzeba zauważyć, że w każdym przypadku transport zwłok z zagranicy wiąże się z poniesieniem dużych nakładów finansowych. Nie należy tego rozwiązania utożsamiać z formą jakiejkolwiek gratyfikacji, a jedynie elementem pomocy, rodzinie zmarłego dawcy,  prawnie uregulowaną zasadą jak postępować ze zmarłym dawcą.

Historia  Nicholas’a Greena

Jest to historia „stara”, ale za sprawą mediów dobrze Włochom znana. Wzruszająca. Zastanawiam się czy w Polsce byłoby to możliwe? Nie wiem… 7-letni Amerykanin, Nicholas przebywał wraz z rodzicami na wakacjach we Włoszech, gdy podróżując ich  samochód został omyłkowo ostrzelany pod Neapolem przez miejscowych gangsterów, rodzice Nicholasa zgodzili się oddać narządy swojego dziecka do przeszczepu, ratując tym samym życie włoskim dzieciom. Altruzim bez paszportu… jest możliwy. Wszędzie.

7c2a66a9-ef6e-42fb-98bc-a3e2a62a904c 12d4d967-5f06-4b15-83c6-2823d0112cfa

0b526b6b-c23b-48e6-b2a3-40fcbdfbd012

 

Jadąc autem czy stojąc w korku zawsze słucham muzyki lub ciekawych audycji w radiu. I zupełnie przypadkiem natknęłam się na audycję w Programie Pierwszym Polskiego Radia, zatytułowaną „Niezwyczajne życie” poświęconej pierwszemu przeszczepowi twarzy.

I przyznam, że z przygnębieniem i smutkiem wysłuchałam jej do końca…

2013 rok – wielki sukces i  skandal, jako prawnik tak patrzę na ten przeszczep

Dlaczego?

Biorcą jest Pan Grzegorz, Pani Teresa jest matką dawcy.

Co o nich wiemy, bardzo dużo, ZA DUŻO. Ich personalia, kim są, co robią, miejsca ich zamieszkania, środowisko w którym żyją były i są nadal ogólnie dostępne, we wszystkich mediach. Pomijam publikację jednego z brukowców, który zmieścił zdjęcia grobu dawcy i palące się na nim znicze. Nie dochowano wówczas procedur aby chronić dane osobowe dawcy i biorcy, bo w  świetle ustawy transplantacyjnej nie ma zgody na takie działania. Doszło również do naruszenia przepisów ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta w zakresie udostępniania dokumentacji medycznej.

 Kto zawinił? Szpital w którym było pobranie, szpital w którym miało miejsce przeszczepienie? Ktoś z personelu? A może osoba uczestnicząca w transporcie narządu? W tym przypadku, zmarły dawca był transportowany do ośrodka w którym miał miejsce przeszczep twarzy. Transport zmarłych dawców jest zabroniony, pobrania należy dokonać w miejscu śmierci dawcy, ale w przypadkach szczególnie uzasadnionych, wymagających spełnienia dodatkowych procedur formalnych jest możliwy transport zmarłego dawcy. Ten przeszczep taki właśnie był. Krąg osób może być tutaj szeroki, wiedząc, że ok. 20 osób uczestniczy przy pobraniu (narządów). Działanie mediów w tym przypadku na pochwałę  nie zasługuje. Gdzieś po drodze, ktoś nienależycie wykonał swoje obowiązki…

Media wówczas jak sensację potraktowały ten przeszczep i relacjonowały nam to wydarzenie niczym telenowelę brazylijską, bo tutaj na wsi na Podlasiu, bo tam na cmentarzu, bo tam w firmie X zajmującej się tym a tym pracował biorca. Brutalnie, bez poszanowania elementarnych praw tych ludzi do prywatności serwowały nam doniesienia o przeszczepie, który był nowatorski, był sukcesem i chwała tym, którzy tego dokonali.

Słuchając tej audycji, spotykamy się z przeciwną reakcją biorcy i matki dawcy.

Matka dawcy dokonała czynu niezwykle szlachetnego, ale jednocześnie wyraża chęć nawiązania bliskiej relacji z biorcą lub biorcami ( bo narządy jej syna otrzymało 9 innych osób), chciałaby mieć z nimi kontakt, a nawet dostać czasem pocztówkę.

Biorca, Pan Grzegorz jasno i dobitnie mówi, że potrzebuje spokoju. Zmęczony jest szumem medialnym wokół jego osoby. Nie czuje potrzeby poznania bliskich dawcy. Nie chce. Ma do tego święte prawo.

O tym, czy możemy być dawcą lub biorcą nie decyduje nasze wykształcenie, status majątkowy, nasze pasje czy wygląd zewnętrzny. Decyduje wyłącznie stan biologiczny narządów czy nadają się do przeszczepienia. Absolutnie nie można ujawnienia personaliów dawcy czy biorcy tłumaczyć brakiem wykształcenia, pochodzeniem czy brakiem elementarnej wiedzy, a odnoszę wrażenie, że w tym przypadku tak właśnie jest…

W takich sytuacjach jak powyższa, nieoceniona jest rola właśnie przepisów prawnych aby bezwzględnie chronić zarówno dawcę i biorcę, ale i ich rodziny, ich bliskich bo przeszczep jest tylko wydarzeniem   w określonym miejscu i czasie, a potem jest jeszcze życie, w którym należy zadbać o potrzebę nie tylko rekonwalescencji po zabiegu, spokoju ale przede wszystkim prywatności, na którą składa się tak wiele…