Aneta Sieradzka

Sieradzka&Partners

Specjalizuje się w prawie nowych technologii, ochronie danych osobowych i prawie medycznym.
[Więcej >>>]

Podobno każdy z nas ma gdzieś na świecie swojego „bliźniaka genetycznego”, dlatego też nasze komórki macierzyste to takie kosmopolitki, obywatelki i obywatele całego świata, które podróżują aby ratować życie innym. Opowieść o komórkach macierzystych to jednak nie bajka. O tym, jak wygląda proces ich zagospodarowywania i wszystko co chcielibyście wiedzieć o dawstwie szpiku, jak bezpiecznie zostać dawcą, to bardzo polecam rozmowę z hematologiem, Dr Tigranem Torosianem, dla którego komórki macierzyste nie mają żadnych tajemnic. 😉

Panie Doktorze, czym różni się przeszczepienie narządu od przeszczepienia komórek macierzystych, na czym polegają te różnice, jeśli występują?

W transplantacji narządów wszystko odbywa się przeważnie w granicach jednego państwa, gdzie dawca i biorca w określonym czasie przebywają .Przy przeszczepianiu komórek macierzystych, potencjalnych dawców szpiku poprzez rejestry szuka się na całym świecie. Dlatego też, mogę stwierdzić, że transplantacje szpiku są najbardziej międzynarodową działką medycyny. Jeżeli chodzi o przeszczepienie komórek macierzystych istotna jest tutaj zgodność tkankowa, która przy narządach, najczęściej nie jest najważniejszym parametrem. Układ odpornościowy dawcy i biorcy muszą do siebie pasować, wzajemnie się tolerować, aby doszło do skutecznej transplantacji, w wyniku czego powstanie chimera, czyli osoba, która będzie posiadać dwa układy genetyczne – swoje, odziedziczone od rodziców, oraz dawcy, który będzie obecny w jego szpiku i krwi. W przypadku rodzeństwa, prawdopodobieństwo, że komórki będą do siebie pasować wynosi 25%. W pozostałych ok. 80% należy szukać zgodnego dawcę w Polsce lub zagranicą. Jeszcze kilka lat temu dla ok. 80% chorych, zakwalifikowanych do allotransplantacji szpiku znajdowaliśmy dawców w rejestrach zagranicznych, które były liczniejsze od naszych, ale dzięki między innymi staraniom Fundacji DKMS, gdzie pracuję obecny polski rejestr dorównuje standardom zarówno europejskim jak i światowym jeśli chodzi o liczbę i jakość danych potencjalnych, zarejestrowanych dawców komórek macierzystych czy szpiku.

…czyli swojego bliźniaka genetycznego można znaleźć na przysłowiowym końcu świata?

Zdarza się też, że dawca z Polski jest tzw. bliźniakiem genetycznym dla osoby z odległego zakątku świata, np. mieliśmy kiedyś taki przypadek gdzie polski dawca pomógł biorcy z Nowej Zelandii, czy z Kolumbii a to wszystko za sprawą wędrówki genów.

Co mówią liczby? Możemy pochwalić się dzisiaj licznymi rejestrami?

Patrząc na statystyki to jak najbardziej możemy mówić w kategoriach sukcesu, który został w ostatnich latach wypracowany. Wg danych WMDA – Światowego Stowarzyszenia Dawców Szpiku obecnie na świecie jest zarejestrowanych blisko 28 mln dawców. To ogromny sukces poszczególnych rejestrów krajowych na świecie. Z kolei liczba zarejestrowanych dawców w Polskim Rejestrze za chwilę osiągnie jeden milion, co zdumiewający rezultat. Zaowocowało to między innymi tym, ze udział polskich dawców w transplantacji dla Polaków wzrósł z 20% do 60 % (dane z 2014r. Biuletynu Poltransplantu).

Jakie działania zadecydowały o tym oraz co miało wpływ, że obecnie nasz rejestr potencjalnych dawców szpiku jest na światowym poziomie?

Oczywiście jest to efekt wielu czynników. Wydaje się, ze najistotniejszym czynnikiem jest dotarcie do ludzi, podnoszenie świadomości społecznej i uświadomienie, iż bycie dawcą komórek czy szpiku nie jest szkodliwe i na czym polega. Często ludzie nie zapisują się do jakiejkolwiek inicjatywy tylko z powodu niewystarczającej wiedzy i rzekomej „nieosiągalności” danego przedsięwzięcia. Ale nie bez znaczenia jest tez czynnik ekonomiczny. Za każdą kampanią, akcją społeczną kryje się nie tylko wysiłek wielu pracowników, ekspertów, ciężka praca wolontariuszy, ale także fundusze, aby wykonać niezbędne badania, utrzymać aktywną i uaktualniona bazę dawców, aby móc edukować, kształtować w społeczeństwie ideę dawstwa. Trzeba dbać o każdego dawcę jak najstaranniej rozpoczynając od momentu rejestracji kończąc procedura pobrania komórek i dalszą opieką po donacji. Trzeba należycie zadbać o bezpieczeństwo dawcy.

Na czym ona polega?

Dawca musi mieć poczucie wsparcia od momentu zarejestrowania. Dbamy aby utrzymać z nim kontakt. Proces nie kończy się w momencie rejestracji dawcy. To dopiero początek. Pojawia się pytanie co zrobić aby utrzymać tych dawców, aby baza była aktualna, gdzie w razie potrzeby możemy liczyć na zarejestrowanego dawcę. Staramy się utrzymywać niski poziom niedostępności dawców. Kontaktujemy z dawcami poprzez email, sms, pocztówki i listy. Informujemy o bieżącej naszej działalności, o wydarzeniach, pamiętamy aby wysłać życzenia świąteczne. Każde tego typu działanie, może mieć znaczenie.

OK, zarejestrowałam się i co dalej?

Przypomnę tylko, że zarejestrować się można zarówno podczas organizowanych przez nas wydarzeń jak również przez Internet. Po zarejestrowaniu się, potencjalny dawca trafia automatycznie do Polskiego Rejestru Dawców niespokrewnionych oraz międzynarodowej bazy dawców. Ośrodki Poszukujące dawców na zlecenie Ośrodków Transplantacyjnych, gdzie wykonywane są przeszczepienia, poszukują dawców. Po wstępnym wytypowaniu dawcy dla danego chorego chorego następuje typizacja potwierdzająca. Z naszych dotychczasowych doświadczeń wynika, że jedna na tysiąc osób zarejestrowanych rzeczywiście zostanie dawcą (1/1000). Też nasze dane wskazują, że w ciągu 10 lat od momentu rejestracji 5% dawców otrzymuje zgłoszenie, że może być rzeczywistym dawcą.

Jak wygląda zapotrzebowanie na przeszczepienie szpiku?

W ciągu ostatnich lat i dekad istotnie wzrosło na świecie liczba wykonywanych transplantacji komórek macierzystych i szpiku. W 2014 roku na świecie przeprowadzono ok. 17 tys. transplantacji szpiku od dawców niespokrewnionych. W Polsce również obserwujemy zwiększoną aktywność ośrodków przeszczepiających szpik. W 2014 roku przeprowadzono 572 transplantacje szpiku z czego 397 transplantacji od dawców niespokrewnionych. W 2008 roku na 284 alogenicznych transplantacji, tylko 133 transplantacji miały miejsce od niespokrewnionych dawców, a 151 od dawców rodzinnych (dane z biuletynu Poltranplantu 2014). Wskazuje to na 3-krotny wzrost transplantacji od dawców niespokrewnionych. Obecnie, prawdopodobieństwo, że dla potrzebującego w Polsce chorego znajdzie się dawca wynosi ok. 80%.

Czy wiek przy rejestracji do bazy dawców komórkach macierzystych ma znaczenie? W jakim wieku można zapisać się do rejestru?

Potencjalnym dawcą szpiku mogą zostać osoby pełnoletnie, czyli należy mieć ukończone 18 lat. Wiek tutaj ma znaczenie bo jest też określona górna granica, która określa, że osoby do 55 roku życia mogą się rejestrować. Natomiast już zarejestrowany do 55 roku życia dawca maksymalnie może widnieć w rejestrze do 60 roku życia. Wynika to z tego, ze wraz z wiekiem niestety pojawiają się dolegliwości zdrowotne i choroby współistniejące. Należy pamiętać, że pobranie komórek macierzystych, jest to zabieg inwazyjny, który jak każdy wiąże się z określonym ryzykiem, nawet jeśli jest ono minimalne i wykonywane pod ścisłą kontrolą medyczną. A bezpieczeństwo dawcy jest najważniejsze. Nie możemy ryzykować zdrowiem i życiem osoby, który wolontaryjnie oddaje cząstkę siebie w celu ratowania życia nieznanej osoby.

Dawca oddał szpik osobie potrzebującej i na tym koniec? Zapomina się o nim potem?

Absolutnie nie zapomina. To jest jeden z naszych największych wypracowanych sukcesów, stworzyliśmy system kontroli dawców po oddaniu komórek macierzystych. Po zakończeniu procedury pobrania dawca ma zaplanowane kontrolne badania oraz jest proszony o wypełnianie ankiety medycznej w określonych odstępach czasowych. Taka kontrola jest przeprowadzana przez nawet 10 lat a pierwsza ocena jest po ok. 30 dniach. Interesuje nas stan jego zdrowia, czy nie było jakichś następstw, które spowodowałyby uszczerbek na zdrowiu. Dawcy czują się zaopiekowani, mówiąc najogólniej a my uspokojeni i pewniejsi siebie. Z drugiej strony, chcemy też dowiedzieć się o dalszych losach chorych, o co często pytają dawcy. Dla nich często ta informacja jest jedyną metodą gratyfikacji.

Gratyfikacja dla dawcy?

Wszelkie gratyfikacje materialne czy niematerialne są zakazane o czym mówią przepisy ustawy transplantacyjnej. Tak jest zresztą na całym świecie i takie są standardy WMDA. Oddanie szpiku jest to gest dobrowolny, pełny empatii, altruizmu. Niemniej „nagrodą” dla dawcy zawsze jest wiadomość na temat biorcy, że on żyje, jest zdrowy, jakakolwiek informacja na temat jego zdrowia. To dla dawców jest ważne aby mieć taką pewność, że faktycznie udało się komuś pomóc. To przynosi wiele radości, ale też poczucia spełnienia.

Ochrona danych osobowych w transplantologii to płaszczyzna na której jest sporo do zrobienia, na co zwracam często uwagę. I tutaj też mam wątpliwości, w przypadku dawstwa szpiku bo emocje mogą być różne, nie tylko te pozytywne…

Rzeczywiście, czasem te wieści mogą też być przykre i smutne, np. w przypadku śmierci chorego. Z kolei ja przyznam, że w różnych momentach mojej pracy miałem różne poglądy ale ostatecznie nie widzę w tym nic złego. Smutne wieści też są dla ludzi. Przeżycia w życiu są różne i nie da rady być otoczonym jedynie pozytywnymi emocjami. Nie widzę dlatego niczego złego w tym, kiedy dawca i biorca mają możliwość wymiany danymi osobowymi przy obustronnej chęci i deklaracji. Dotychczasowe doświadczenia światowe pokazują wiele radości, pozytywnych emocji bazowanej na poczuciu dużej, autentycznej empatii. Nie znam natomiast przypadków wykorzystania tych informacji w złych intencjach. Dawcy szpiku, to wyjątkowe osobowości i należy się im wielkie uznanie za to co zrobili, za dar, z którym się podzielili.

Dziękuję za rozmowę.

TT10

Dr n.med. Tigran Torosian jest lekarzem, hematologiem. Pracował przez wiele lat w Klinice Hematologii, Onkologii i Chorób Wewnętrznych Uniwersytetu Medycznego w Warszawie. Zajmował się m.i. zagadnieniami chorych podanych transplantacji krwiotwórczych komórek macierzystych. Od kilku lat zajmuje stanowisko dyrektora medycznego Fundacji DKMS Polska i kierownika Ośrodka Dawców Szpiku.

Ministerstwo Zdrowia organizuje i zaprasza na Śniadania wtorkowe.

Śniadania wtorkowe  mają na celu umożliwienie wymiany wiedzy, doświadczeń i opinii dotyczących praktyki, idei i przyszłych rozwiązań w funkcjonowaniu lekowych i nielekowych świadczeń gwarantowanych. Będą mogli brać w nich udział wszyscy zainteresowani przedstawieniem wybranego zagadnienia, wpisującego się w opisany zakres tematyczny.

Śniadania wtorkowe będzie prowadził Krzysztof Łanda – podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia.

Pojawia się pytanie czy Śniadania wtorkowe staną się faktycznie miejscem wymiany doświadczeń, wspólnego omawiania potencjalnych rozwiązań problemów i wdrażania przyjętych rozwiązań czy tylko miłymi spotkaniami z których nic nie wyniknie? Czas pokaże jakie efekty przyniosła ta inicjatywa, z założenia dobra bo jest płaszczyzną umożliwiającą przejrzyste zasady kontaktów Ministerstwa Zdrowia z  przedstawicielami różnych podmiotów działających w ochronie zdrowia.

Szczegóły uczestnictwa (tutaj)

magnolie z fejsaKraków szary i deszczowy, ale na Wawelu kwitną prześliczne magnolie. Warto wybrać się na spacer i pozachwycać, nawet w deszczu 😉

Z nimi WARTO. TerraMedica

Aneta Sieradzka04 kwietnia 2016Komentarze (0)

Każdy kto był chociaż raz w Poznaniu ma już jakieś własne wyobrażenia o tym mieście, o symbolach, smakach, ludziach i wypromowanej marce PoznańMiastoDoznań. Trudno zaprzeczyć, że jest inaczej. Nie tylko za sprawą tych osławionych rogali czy koziołków.

Poznań to przede wszystkim profesjonaliści przez duże Pe. Dr Katarzyna i Jan Głodowscy. Profesjonaliści, a zarazem pasjonaci z Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu, z którymi i dla których mam przyjemność pracować na płaszczyźnie medycznej.

Stworzona marka TerraMedica, której nadrzędnym celem działalności jest wzbogacanie procesów edukacyjnych skierowanych do specjalistów branży medycznej. Koncentruje się nie tylko na pogłębianiu wiedzy, którą dysponują przedstawiciele zawodów medycznych, ale także na promowaniu nowego sposobu myślenia o systemie opieki zdrowotnej w oparciu o europejskie i międzynarodowe standardy. Potwierdzeniem profesjonalizmu TerraMedica oraz kadry z nią pracującej, jest ugruntowana współpraca ze środowiskiem lekarzy i pielęgniarek z całej Polski.

Wiem, że personel medyczny, który już raz skorzystał z usług TerraMedici, z przyjemnością powraca i uczestniczy w kolejnych projektach. Dodam tylko, że z przyjemnością pracuję dla podmiotów prezentujących międzynarodowe standardy, które są mi zresztą dobrze znane. 😉

logo-800x510

PS. Prawo w transplantacji, to miejsce nie tylko na analizowanie przepisów prawnych, przedstawianie wybitnych autorytetów ze świata transplantologii, czy dzielnych pacjentów, to również miejsce do rekomendowania Czytelnikom, miejsc, ludzi i podmiotów z branży medycznej, które prezentują najwyższy poziom świadczonych usług bo tylko ludziom posiadającym pasje można zaufać 😉 Z nimi, WARTO.

 

W dzisiejszym wydaniu dziennika Rzeczpospolita ukazał się artykuł pt. Dawca przekaże organ nieznajomemu anonimowo, spotkała mnie nawet  przyjemność , aby udzielić komentarz na potrzeby tego tekstu, jednak z uwagi na ograniczenia redakcyjne nie oddaje on w pełni tego, na czym dawstwo altruistyczne polega, dlatego też pokusiłam o wpis.

Dawstwo altruistyczne – czyli kto, komu, i na jakich zasadach

Zaglądamy do ustawy transplantacyjnej i  art. 2 tejże ustawy zawiera słownik pojęć i definicji, jednak definicji dawcy altruistycznego tam nie znajdziemy. Ale takie to już nasze polskie prawodawstwo, definicji w nim nie za wiele. Podejmę próbę aby jasno wytłumaczyć, zdefiniować  o co w tym chodzi. Dawstwo altruistyczne polega na tym, że dawca niespokrewniony z biorcą bezinteresownie i anonimowo oddaje narząd (nerka, płat wątroby) lub komórki macierzyste (szpik) osobie potrzebującej czyli biorcy. Cecha altruizmu dotyczy zarówno dawstwa żywego jak i pośmiertnego bo oddajemy narząd/y zupełnie bezinteresownie. I tutaj należy wyodrębnić sytuacje w których dawstwo altruistyczne w Polsce jest zakazane, i sytuacje w których jest dozwolone pod pewnymi warunkami.

Dawstwo altruistyczne narządów zakazane

Obecne przepisy ustawy transplantacyjnej nie dopuszczają sytuacji w której osoba niespokrewniona z biorcą lub którą z biorcą nie łączą szczególne więzy (które trzeba udowodnić w drodze postępowania sądowego) może bezinteresownie oddać np. nerkę obcej osobie.

Przykład: Pan Andrzej jest zdrowym mężczyzną, popiera dawstwo narządów i zgłasza się do ośrodka transplantacyjnego bo chce komuś pomóc, zupełnie obcej mu osobie. W świetle obecnych przepisów taka sytuacja jest niedopuszczalna i niemożliwa. Jest szansa, że przepisy zostaną zmienione, któregoś dnia lub nocy.

Dawstwo altruistyczne komórek macierzystych dozwolone

W przypadku komórek macierzystych dawstwo altruistyczne jest prawnie dozwolone. Potencjalny kandydat dokonuje rejestracji w banku komórek i czeka na wiadomość, że gdzieś w Polsce lub w odległym zakątku na świecie znajdzie się jego tzw. bliźniak genetyczny, który potrzebuje komórki do przeszczepienia. Dawstwo to ma charakter bezinteresowny, anonimowy. Jak pokazują statystyki medyczne, tylko w 25% zgodność komórek macierzystych występuje pomiędzy rodzeństwem więc szansa, że w razie potrzeby dawcą dla nas będzie nasze rodzeństwo nie jest wielka. W przypadku komórek macierzystych osoby niespokrewnione mogą być dawcą.

Dawstwo altruistyczne narządów, dozwolone pod WARUNKIEM

— dawca zmarły-W przypadku dawców zmarłych sytuacja jest prosta, jeśli za życia wyraził chęć oddania narządów i nie widnieje w Centralnym Rejestrze Sprzeciwów to od takiej osoby można pobrać narządy. W tym miejscu, po raz kolejny wskażę na ewentualny sprzeciw rodziny zmarłego i podkreślę, że w świetle prawa nie ma ona żadnego znaczenia bo mamy konstrukcję zgody domniemanej, która niestety w praktyce czasami „przegrywa” z traumą i sprzeciwem bliskich zmarłego, którzy nie mają prawa decydowania o zwłokach. Bliscy mają jedynie prawo do pochówku bliskiego i tu należy też przypomnieć, że nie mają takiego obowiązku (tak na marginesie). Wiem, że dla wielu z nas to sytuacja niewyobrażalna, ale  też może mieć miejsce…

– dawca żywy-każda osoba może za życia oddać np. nerkę czy płat wątroby  na rzecz bliskiego krewnego w linii prostej, czyli rodzeństwa czy małżonka. Oznacza to, że mąż ma prawo np. oddać nerkę żonie, a matka płat wątroby dziecku. Ponadto, obecne przepis zezwalają na przekazanie narządu innej osobie, ale tylko gdy przemawiają za tym szczególne względy osobiste. Inna osoba czyli kto? Np. partner (konkubent), ciocia, wujek. Narzeczony też J, ale nie zawsze ! Można mieć narzeczonego od tygodnia, i nie ma co liczyć raczej na pozytywną zgodę komisji bioetycznej – takie cuda tylko w Indiach, ale o tym poniżej. Względy osobiste, te mogą być różne, od seksualnych po przyjacielskie, z pewnością muszą być długotrwałe i szczególne, co wnikliwie zostanie zbadane przez komisję bioetyczną. Zgodę, w postępowaniu nieprocesowym musi wyrazić sąd rodzinny, po uzyskaniu wcześniej opinii komisji bioetycznej oraz na podstawie zebranej w toku kwalifikacji dokumentacji medycznej. W całym tym procesie, strategiczną i decydującą rolę odgrywa opinia komisji bioetycznej poprzedzona badaniami psychologicznymi potencjalnego dawcy.

Altruizm (nieskazitelny)

Czyli w toku kwalifikacji dawcy altruistycznego poprzez badania psychologiczne (uważam, że psychiatryczne też powinno się) należy wykluczyć wszelkie przesłanki, takie jak: przymus, groźba, szantaż, chęć uzyskania korzyści materialnych/niematerialnych, wrzuty sumienia, naciski rodziny, etc.

Dawca altruistyczny musi podjąć świadomą zgodę  (pisemną) na darowanie bezinteresownie i anonimowo narządu biorcy, czyli nie może to być osoba żyjąca w traumie, z depresją czy jakimikolwiek innymi zaburzeniami psychiatrycznymi, ponadto wykluczone są osoby uzależnione od używek, np. od alkoholu czy osoby w stanie  euforii (stan zakochania o ile stabilny nie chwilowy, to jest bezpieczny, tak mi się wydaje…)

Zakaz handlu

Szczegółowe i kilku etapowe procedury są niezbędne aby zapewnić bezpieczny proces przeszczepiania narządów bez najmniejszych wątpliwości, że mogło dojść do handlu pomiędzy żywym dawcą, a biorcą. Pod względem przeciwdziałania handlowi narządów mamy jedne z najlepszych przepisów na świecie i mogę to powiedzieć z pełnym przekonaniem, a dalsze procedowane zmiany w ustawie, nadal mają za priorytet skuteczne przeciwdziałanie i zapobieganie ewentualnym nielegalnym procederom.

Indie – to nie tylko zapach unoszących się przypraw w powietrzu

Ten barwny, azjatycki kraj „oferuje” nam bardzo liberalne przepisy w przypadku przeszczepów. Handel narządami w Indiach nie jest dozwolony, ale nieprecyzyjne przepisy pozwalają aby z sukcesem szara strefa kwitła i „dawała” nadzieję naiwnym. Dawstwo altruistyczne w indyjskim wydaniu, czyli poznaję na targu młodą osobę, nazywam ją swoim przyjacielem i idziemy do indyjskiej kliniki dokonać dalszych działań, korzystając z sieci pośredników. Szansa, że wrócę, zdrowa i żywa? Znikoma… Ale ta dostępność w kupowaniu nie tylko rzadko spotykanych przypraw w krajach azjatyckich ale i organów, wciąż kusi wielu, naiwnych.

USA, tam można, ALE

Dawstwo altruistyczne narządów w świetle amerykańskiej ustawy transplantacyjnej jest prawnie dopuszczalne. Jednak analizując procedurę badań psychologicznych potencjalnego dawcy altruistycznego w USA, mam wątpliwości czy jest ona nader dostateczna i w pełni pozwoli wykazać bezinteresowność i ten altruizm.  To jest wyłącznie moja opinia po zasięgnięciu do amerykańskich przepisów. Dawstwo narządów w przypadku żywych dawców zawsze wiąże się z ryzykiem, jak każdy zabieg, dlatego uważam, że każda taka procedura winna być obarczona szczegółowymi badaniami nie tylko psychologicznymi, ale także psychiatrycznymi.

Jako kraj w Europie Środkowo-Wschodniej mamy komfort aby czerpać i wzorować się na rozwiązaniach obecnych w krajach zachodnich czy USA. Ważne, abyśmy wdrażali rozwiązania dobre, te które w innych krajach dobrze i sprawnie funkcjonują, a w przypadku transplantacji, podążamy w dobrym kierunku. Obyśmy się tylko nie zatrzymali….

White storks nuzzling noses Ciconia ciconia Bryansky Les Zapovednik

PS. Bociany zawsze zwiastują „coś” dobrego 😉

CHAOS w mitologii greckiej to uosobienie próżni pierwotnej, czyli stanu przed uporządkowaniem elementów wszechświata, który to chaos posiada trzy cechy: a)jest bezdenną przepaścią, gdzie wszystko bezustannie spada, b)jest to miejsce bez ustalonych kierunków, gdzie wszystko spada we wszystkie strony c)jest to miejsce, które rozdziela: po rozdzieleniu nieba i ziemi chaos pozostał pomiędzy nimi.

Ale nie o mitologii greckiej chciałabym poświęcić dzisiejszy wpis, ale sytuacji, która trwała przez kilka tygodni na przełomie roku 2015/2016  i kontrowersjach wokół listy leków refundowanych, ze szczególnym uwzględnieniem pacjentów po przeszczepach.

Trudno zaprzeczyć temu, że taki chaos zapanował wraz z obowiązywaniem listy leków refundowanych w dniu 1 stycznia 2016. Chaos, w którym uczestnikami byli pacjenci po przeszczepach, ale też ci, którzy czekali na przeszczep, lekarze,organizacje pacjentów, koncerny farmaceutyczne,politycy, media i Ministerstwo Zdrowia, które w tym chaosie wzorowo przejęło rolę uspokajania wszystkich niczym pocieszycielka, że wszystko będzie dobrze…

Dzisiaj mamy 17-sty dzień marca 2016 r. i wszystko wskazuje na to, że jest dobrze, bo większość uczestników tego chaosu z zadowoleniem przyjęła zmiany na liście leków refundowanych, które zaczęły obowiązywać od 1 marca 2016 roku.

Pytanie, po co to piszę? Ano, po to aby wskazać, że ten chaos, był zupełnie nie potrzebny. Przez kilka tygodni tysiące pacjentów i ich lekarzy żyło w stresie, pacjenci, raz, że byli przerażeni wizją odrzucenia przeszczepu, z uwagi na nagłe zmiany leków, które też nie były od razu dostępne; lekarze, tym dlaczego na podstawie decyzji administracyjnej karze im się wypisywać recepty na lek, o którym producent jasno w ulotce pisze, że jest niebezpieczny dla pacjenta z uwagi na przeciwwskazania u danej grupy pacjentów itd. Apelowały organizacje pacjentów, siedemnastu posłów wysiliło się aby napisać interpelację ( niektórzy z moją pomocą), pomocne okazały się media, bezczynne nie było też MZ, które na bieżąco wydawało komunikaty.

Takich sytuacji, w ostatnich latach było wiele, na próżno obwiniać tutaj kogokolwiek, poprzednie rządy czy obecny, bo to nie o to chodzi aby szukać i wskazywać paluszkiem winnych. Chodzi o to, że w Polsce brakuje ciągłości w realizowaniu polityki lekowej, która realizowana byłaby ponad podziałami partyjnymi, aby bezpieczeństwo pacjentów i lekarzy było zapewnione bez względu na zmieniającą się scenę polityczną.

Poniżej, linki do wcześniejszych wpisów, poświęcone działaniom na rzecz wprowadzonej jednak „dobrej zmiany” na liście leków refundowanych obowiązującej od 1 marca 2016 roku:

Interpelacje poselskie w sprawie listy leków refundowanych dla pacjentów po przeszczepach

Bezpieczeństwo leków z perspektywy regulacji prawnych

Opinia eksperta:Stan zdrowia pacjentów po przeszczepieniu narządu całkowicie zależy od terapii immunosupresyjnej.

List Profesora Ryszarda Grendy do Ministerstwa Zdrowia ws.zmian na liście leków refundowanych dla osób po przeszczepach