Aneta Sieradzka

Sieradzka&Partners

Specjalizuje się w prawie nowych technologii, ochronie danych osobowych i prawie medycznym.
[Więcej >>>]

Twarz każdego człowieka wyraża emocje, przeżycia, nastroje oraz postawy wobec innych ludzi. W końcu twarz ma się tylko jedną. Dlatego też, przejawiamy na co dzień szczególną dbałość o nasze buzie, która w wyniku choroby nowotworowej czy wypadku może  zmienić znacznie swój kształt, wygląd, który nie tylko nie pozwoli nam spokojnie spojrzeć w lustro, ale też normalnie funkcjonować w społeczeństwie. Instytut Onkologii w Gliwicach to nie tylko miejsce gdzie walczy się z nowotworami, to również miejsce  które jest  w Polsce liderem  pod względem zabiegów z zakresu chirurgii rekonstrukcyjnej.

W maju 2013r.  zespół lekarzy-chirurgów z Instytutu im. Marii Skłodowskiej-Curie w Gliwicach pod przewodnictwem Profesora Adama Maciejewskiego dokonał pierwszej  w Polsce,, trwającej 27 godzin, operacji przeszczepienia twarzy pobranej od zmarłego dawcy – była to jednocześnie pierwsza na świecie operacja przeszczepu twarzy ratująca życie pacjenta.

Panie Profesorze,  2013 rok zapisał się w kartach polskiej transplantologii wielkim sukcesem bo pod Pana kierownictwem wraz z zespołem chirurgów w Instytucie Onkologii w Gliwicach została przeprowadzona pierwsza w Polsce  transplantacja całej twarzy ratująca życie. W tym skomplikowanym zabiegu co sprawiło największą trudność?

Od 2001 roku w naszym Instytucie , który jest w Polsce liderem w dziedzinie chirurgii rekonstrukcyjnej przeprowadzono już tysiące  zabiegów, z wykorzystaniem technik mikronaczyniowych, które to zabiegi są trudne, ale jesteśmy do tego bardzo dobrze przygotowani. Wielu  lekarzy z naszego zespołu szkoliło się w Centrum Raka M.D Andersona w Houston w Teksasie (USA). To był długi i skomplikowany proces, jeśli chodzi o przygotowania do tego, pierwszego przeszczepu twarzy. Włożyliśmy bardzo dużo pracy, zwłaszcza w kwestie proceduralno-formalne, trzeba było uzyskać zgodę Krajowej Rady Transplantacyjnej, Poltransplantu, ale także finanse na pionierski zabieg. Jednocześnie chciałbym zaznaczyć, że w kwestiach formalnych mogliśmy liczyć na wsparcie i pomoc z Ministerstwa Zdrowia, Poltransplantu,  to była dobra współpraca, nikt nie przeszkadzał. Procedury są ważne, dlatego wszelkie kwestie formalne, kontrole , ich skrupulatność i przestrzeganie są bardzo ważne we  wszystkich zabiegach, zwłaszcza w tych nowatorskich.

Dlaczego Pan Profesor wybrał chirurgię rekonstrukcyjną, czy nie łatwiej przeszczepia się serca czy wątroby?

Wybór chirurgii rekonstrukcyjnej to odpowiedź na potrzeby pacjentów chorujących na nowotwory w Polsce. Rekonstrukcje twarzy u pacjentów, którym nowotwór szyi czy głowy okaleczył, zniekształcił twarz są szansą na normalne życie. Celem jest aby pacjent mógł normalnie funkcjonować w społeczeństwie, oczywiście na tyle na ile jest to możliwe. To skomplikowany i rozłożony w czasie proces, który polega na tym, że w  pierwszym etapie pozbywa się raka, w drugim rekonstruuje zaatakowane przez nowotwór miejsce lub cały narząd.

Jak wygląda taki zabieg?

Najpierw trzeba zrobić resekcję tkanki zajętej nowotworem, potem wykonać badania histopatologiczne dające gwarancje, że wycięło się wszystko i dopiero można przystąpić do rekonstrukcji, to wszystko odbywa się w trakcie jednego zabiegu.  Technika mikronaczyniowa pozwala na uzupełnianie ubytków tkankami przenoszonymi z innych rejonów ciała. Płaty do przeszczepów pobierane są pod specjalnymi lupami z kilkukrotnym powiększeniem. Czasem naczynia mają poniżej jednego milimetra i łączone są pod mikroskopem. Taki zabieg zazwyczaj trwa aż kilkanaście godzin.

Ludzie coraz częściej decydują się na oddawanie narządów po śmierci do przeszczepu, a jak wygląda dawstwo twarzy, będącej wizytówką każdego człowieka, która sprawia, że różnimy się od innych,  wyróżnia nas. Czy każda twarz nadaje się do przeszczepienia innemu człowiekowi?

Oczywiście, że nie każda twarz nadaje się do przeszczepu, decyduje o tym szereg czynników, m.in. wiek. Ponadto, dla nas zgoda domniemana w przypadku dawstwa twarzy jest niewystarczająca. Z uwagi na względy moralne, etyczne oraz właśnie to, że ludzka twarz ma wymiar też symboliczny, w każdym przypadku wymagamy dodatkowej zgody rodziny zmarłego dawcy, nawet jeśli był on zdeklarowanym dawcą narządów.

Kobiecie można przeszczepić męskie serce, a jak jest z twarzą, która w wyniku zabiegu ulega zmianie,  czy znaczenie mają tutaj względy estetyczne i „wybiera się” tylko dawców z ładną buzią?

Kobiecie można przeszczepić tylko twarz innej kobiety, konieczna tutaj jest zgodność płci, wieku. Tak, jak już powiedziałem, nie każda twarz nadaje się do transplantacji, jej ogólny wygląd jest istotny…O ile w przypadku przeszczepów narządów płeć nie ma znaczenia, tak tutaj ma.

Transplantacja twarzy dziecka, czy u dzieci takie zabiegi są również możliwe?

Nie, nie jest to możliwe i nie przeprowadza się takich zabiegów. Dotychczas żadna komisja na świecie nie wyraziła zgody na transplantację twarzy dziecka, nawet jeśli została ona zniekształcona w wyniku wypadku czy choroby. Wynika to przede wszystkim  z tego, że trudno jest przewidzieć reakcję psychiki dziecka na zmianę, która mogłaby nie akceptować zmian pooperacyjnych,  co wiąże się z szeregiem problemów. Nie ma  w takim przypadku znaczenia nawet zgoda rodziców na taki zabieg. Oczywiście, gdy  taka osoba osiągnie pełnoletniość, wówczas sama może podjąć decyzję o zabiegu. Jeśli chodzi o rekonstrukcje, to jak najbardziej takie zabiegi u dzieci się przeprowadza.

Czy polskie regulacje prawne nadążają za rozwojem medycyny transplantacyjnej czy stanowią przeszkodę, mam na myśli sytuację w której obowiązuje zakaz transportowania dawcy do miejsca w którym ma miejsce przeszczepienie, transportowany jest tylko sam narząd. W przypadku przeszczepu twarzy  wymaga  się aby dawca był „uczestnikiem” przeszczepienia jego twarzy biorcy.Dlaczego?

W tym przypadku wiązało się to z uzyskaniem dodatkowej zgody na transport dawcy bo przesłanki medyczne są tutaj niepodważalne jeśli chodzi o tego typu przeszczep. Istotny jest czas, w przypadku narządów może to być nawet kilka godzin, natomiast przy przeszczepie twarzy, skomplikowanej strukturze tego rodzaju przeszczepu, konieczne jest aby dawca znajdował się w miejscu przeszczepienia twarzy biorcy.

Czy są części ciała „niewymienne”, czyli takie których nie da się przeszczepić? I mam tutaj na myśli pojawiające się nowinki o przeszczepie głowy.  To nastręcza również sporo problemów natury prawnej, kto wówczas będzie biorcą a kto dawcą, biorcą będzie ten człowiek, do którego korpusu przyszyto głowę czy odwrotnie… Jak to wygląda z medycznego punktu widzenia?

Możliwe są złożone przeszczepy, które coraz częściej wykonuje się na świecie, można wymienić tutaj przeszczepy narządów rodnych, powłok brzusznych, macicy. Natomiast, w przypadku przeszczepu głowy nie jest to możliwe. Obecny stan wiedzy medycznej nie jest wystarczający aby taki zabieg przeprowadzić. Często otrzymuję pytania o przeszczep głowy   i zawsze odpowiadam, nie jest to możliwe. Dotychczasowe informacje czy doniesienia o planowanym przeszczepie głowy możemy traktować jako fikcję.

Jakie wyzwania stoją teraz przed zespołem Pana Profesora?

Niezmiennie, polepszać i podejmować działania mające na celu jak najlepsze leczenie naszych pacjentów, poprzez alternatywne metody jak również udoskonalać dotychczasowe nasze osiągnięcia aby uzyskiwać jak najlepsze efekty, dzięki którym pacjenci będą mogli normalnie funkcjonować w społeczeństwie, bez obaw wychodzić na ulicę i  spoglądać  w lustro, mając za sobą uciążliwą chorobę nowotworową. Będą mogli cieszyć się życiem.

Panie Profesorze, bardzo dziękuję! 🙂

5667_1182474115114909_3691567063589851478_n

Profesor zw. dr hab. med. Adam Maciejewski – W 2014 r. odznaczony  przez Prezydenta RP Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi w działalności na rzecz rozwoju transplantologii i medycyny rekonstrukcyjnej w Polsce oraz osiągnięcia w rozwijaniu i propagowaniu zdobyczy nauki w dziedzinie transplantacji.

GWIAZDKI Z NIEBA

Aneta Sieradzka23 grudnia 2015Komentarze (0)

Szanowni Czytelnicy,  Drodzy Przyjaciele

Anielskiej błogości  pod szczęśliwą gwiazdą, ♥

zgody na siebie i przyjaźni ze światem,

oraz wszystkich przyjemności,

płynących ze spotkań Rodzinnych przy Wigilijnym Stole,

w Spokoju, w  Radości i w Zdrowiu,

a przede wszystkim energii, wiary i wytrwałości w realizacji najśmielszych celów, osobistych i zawodowych w nadchodzącym Nowym Roku 2016

Z najlepszymi życzeniami,

Aneta Sieradzka

8c520c1f-a5ac-4836-867b-74930e3d567b

„Noc jest normalnym dniem pracy” powiedziałby każdy lekarz…

Obsypany nagrodami film Bogowie to,

Opowieść o pierwszym udanym polskim przeszczepie serca dokonanym przez Profesora Zbigniewa Religę w Zabrzu, w 1985 roku, którego dokonał wraz z zespołem.

Opowieść o  buntowniku, który rzucił wyzwanie naturze, władzy i własnym ograniczeniom,

Opowieść będąca walką o każde uderzenie serca,

Opowieść o wielkich ambicjach, ale  i bolesnych porażkach,

Opowieść o Geniuszu, który rozpoczął rewolucję w polskiej medycynie transplantacyjnej.

Panie Profesorze, film Bogowie będący opowieścią o życiu Profesora Zbigniewa Religii, jednocześnie wzrusza i inspiruje. Ten film to nie tylko opowieść o życiu Profesora Religii, ale przede wszystkim o wartościach, film mający przesłanie… Jakie?

Rzeczywiście, film zaskoczył nas bardzo mile wszystkich nie tylko znakomitą sprawnością warsztatową twórców (reżyseria, montaż, muzyka, scenariusz) ale grą aktorów pierwszego   i drugiego planu. To wszystko razem sprawia ze przesłanie tego filmu stało się wyjątkowo silne , czytelne i bardzo potrzebne nie tylko dla dalszego rozwoju polskiej transplantologii, ale znacznie szerzej dla nowoczesnej medycyny w naszym kraju.

Zabrze to polska stolica przeszczepów serc?

W latach 1985-2015 wykonaliśmy w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu ponad 1100 transplantacji serca u dorosłych i dzieci, ponad 120 transplantacji płuc. Zabrze było miejscem gdzie narodził się polski program mechanicznego wspomagania serca. Jeżeli do tego dodamy ponad 2200 operacji serca rocznie u dorosłych i dzieci to są powody do wielkiej satysfakcji i dumy. Dzisiaj kiedy obok naszego historycznego budynku „ matecznika” jak go nazywamy (obecnie budynek A powstały w roku 1984) Śląskie Centrum Chorób Serca ,Płuc i Naczyń to jeden z najnowocześniejszych ośrodków akademickich Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w kraju rozbudowany o nowoczesne pawilony B(2010) C(2015) D(2013) i pierwszy w województwie śląskim ośrodek badawczo-wdrożeniowy KARDIOMED SILESIA(2015) są gwarancja wysokiego standardu i wysokiej jakości diagnostyki jak i nowoczesnej terapii i wrażaniem najnowszych technologii w medycynie sercowo-naczyniowej

Panie Profesorze, był Pan uczniem Prof. Zbigniewa Religii, czego nauczył Pana Profesor Religa?

 Był i pozostanie Mentorem, ale jednocześnie kimś bardzo bliskim Współpracownikiem Przyjacielem. Nie mam wątpliwości, że bez Jego inspiracji nie rozpoczęlibyśmy w Polsce programu transplantacji serca w roku 1985, nie pracowalibyśmy tak intensywnie już w latach osiemdziesiątych nad polskimi sztucznymi komorami serca. Co pozostawił po sobie jako zawodowy testament to bezsporny fakt, że chory jest najważniejszy, nienawidził korupcji we wszystkich jej postaciach co bardzo było zbieżne z moimi przekonaniami. Był bardzo wrażliwy na cierpienie chorych i pojecie służenia nobilitowało nas wszystkich. Właśnie dlatego zawsze mieliśmy tak wielu pacjentów nie tylko ze Śląska ale i całego kraju.

Prof. Religa deklarował, że nie wierzy w Boga, ale Bóg chyba wierzył zawsze w Profesora, patrząc na jego dokonania i osiągnięcia. Co jest ważniejsze w pracy kardiochirurga wiara czy odwaga?

Proszę sprawy wiary pozostawić jako prywatność danej Osoby.

Słusznie, Panie Profesorze. Zapytałam o tę kwestię bo ostatnio dr Chrapusta, chirurg z Krakowa powiedziała w jednym z wywiadów, że aby osiągać sukcesy trzeba mieć dobre układy z Bogiem więc zaciekawiło mnie, jak podchodzą do tego inni lekarze.

Fakt ze ktoś bardzo mocno deklaruje się jako wierzący nie zawsze oznacza ze przestrzega na co dzień zasady miłości Bliźniego i dekalogu. Powinien tym bardziej ale nie zawsze tak jest i my to widzimy także w przestrzeni publicznej. W medycynie potrzebne jest przede wszystkim doświadczenie ale także odwaga i zarazem pokora w stawianiu sobie nowych wyzwań. Najważniejsze aby tym wysokim wymaganiom sprostać czyli uratować chorego. Wiara w Boga, przestrzeganie Dekalogu pomaga nam leczącym lepiej służyć bliźniemu ,ale nie wolno stawiać podziałów na lepszych wierzących i gorszych niewierzących. To myślenie sekciarskie nie katolickie, nie chrześcijańskie .

Nie wystarczy zostać mistrzem, trzeba też pozostawić po sobie kolejnych mistrzów, dlaczego to jest takie ważne zwłaszcza w medycynie?

To jest warunek rozwoju inaczej byłaby stagnacja lub nawet cofanie się. W medycynie także zabiegowej jest bardzo ważne. Każdy z nas będący liderem a wiec przewodnikiem w Zespole powinien stale mieć tego świadomość. To powinien być także jego świadomy wybór wskazanie dla następców którzy z jeszcze większą energia i kreatywnością rozwijać będą dalej Ośrodek. Takie było również myślenie Prof. Z. Religii  w roku 1999 kiedy powierzył mi prowadzenie zabrzańskiego ośrodka i wcześniej w roku 1993 mocno mnie wsparł abym podjął się prowadzenia całego ośrodka. Mam tego świadomość i obserwując dynamikę rozwoju nowoczesnych ośrodków zagranicznych  tak samo wskazując w odpowiednim następców którzy w ramach Katedry i Kliniki Kardiochirurgii, Chirurgii Naczyniowej i Endowaskularnej i Transplantologii jako liderzy oddziałów będą ze współpracownikami gwarancją dynamicznego rozwoju ośrodka.

Panie Profesorze, kardiochirurgia to specjalizacja, pasja czy misja?

Cała medycyna jest nauką i dziedzina, która wymaga i pasji w budowaniu doświadczenia, ale i misji w służeniu potrzebującym Bliźnim. Szczególnie widoczne jest to w transplantologii, dzięki której ratuje się chorych będących przed wysoką, stromą życiową ścianą z powodu nieodwracalnego uszkodzenia narządów. Dlatego jest tak ważna jako ogniwo rozwojowe całej medycyny i nauki, ale jednocześnie tak bardzo moralnie i etycznie potrzebna i wymagająca.

Panie Profesorze, miałam nie zadawać tego pytania, ale jestem kobietą ciekawą… czy kardiochirurgia to zajęcie dla kobiet?

Proszę nie stawiać takich podziałów. Znam wiele znakomitych kobiet które są wybitnymi kardiochirurgami. Kobiety wyróżniają się większą solidnością i dokładnością. Są ambitniejsze i bardziej praktyczne. Oczywiście ich emocjonalność jest także inna niż mężczyzn. Dlatego tak chętnie są witani jako chirurdzy dziecięcy przez chore dzieci.

Pan Profesor przeprowadził pierwszy w Polsce udany i jednoczesny przeszczep serca i płuc, przekraczając tym samym kolejne granice w transplantologii, które otworzyły szansę na nowe życie wielu pacjentom. Niemożliwe nie istnieje?

 Tak, tak rzeczywiście było. Wspólnie ze znakomitym Zespołem zabrzańskich kardiochirurgów i anestezjologów oraz kardiologów i pulmonologów rozpocząłem jako pierwszy w kraju jednoczasową transplantacje serca i płuc w roku 2001. Ten pacjent Pan Marek Breguła żyje i dzisiaj jest aktywnym zawodowo w samorządzie miasta Tarnowskie Góry i wolontariuszem Stowarzyszenia Transplantacji. Ponieważ w naszym kraju nie było entuzjastów aby powstał program transplantacji płuc przy rosnącej liczbie czekających chorych do transplantacji z powodu nieodwracalnego uszkodzenia płuc w roku 2003 rozpocząłem wraz z Zespołem pierwsze pomyślne transplantacje płuc w naszym kraju. Dzisiaj tym ambitnym programem zajmuje się znakomity Zespół moich wychowanków .

Kto dziś może poszczycić się  wychowankiem Pana Profesora ?

To kardiochirurdzy Dr med. Jacek Wojarski, Dr Wojtek Karolak oraz pulmonolodzy Dr hab. Sławomir Żegleń i Dr med. Marek Ochman. Programem transplantacji serca kieruje obecnie u dorosłych dr med. Roman Przybylski u dzieci Dr med. Szymon Pawlak a mechanicznym Wspomaganiem Serca Dr hab. Jerzy Pacholewicz i Prof. Michał Zakliczyński z Zespołem .

Czy to już taka śląska tradycja, że zabrzańscy kardiochirurdzy (Prof. Religa, Prof. Zembala) trafiają do polityki pełniąc funkcje Ministra Zdrowia?

Rzeczywiście spośród środowiska kardiochirurgicznego Ministrami Zdrowia było w historii trzech kardiochirurgów : Prof. Marian Śliwiński(1972-1980), Prof. Zbigniew Religa(2005- 2007) i ja najkrócej -5miesiecy w roku 2015 .Należy dołączyć także do tego grona kardiologa Prof. Jacka Zochowskiego –Ministra Zdrowia w latach 1993-1997. Jestem przekonany że ich trwały dorobek także w tym najtrudniejszym resorcie zostanie nie tylko zauważony ale doceniony.

Kardiochirurgia i wielka polityka, co je łączy a co dzieli?

Kardiochirurgia ma się nijak do wielkiej polityki i Bogu dzięki ze tak jest. Jest natomiast kredyt zaufania zdobyty w walce z choroba i wprowadzone rozwiązania. Dopiero te widoczne i dobrze udokumentowane rezultaty otwierają drogę wyborcom i dają kredyt zaufania. W moim myśleniu i działaniu każdy resort a zwłaszcza taki złożony i wrażliwy społecznie jak Ministerstwo Zdrowia jest miejscem gdzie kolejne ekipy rządzących powinny w pokorze ale i determinacji zachowując dobre rozwiązania przedników, poprawiać, naprawiać to wszystko co jest bariera w dalszym rozwoju. Świadomość ze chory jest najważniejszy powinna być wzmocniona pragmatycznym działaniem medyczno-ekonomicznym i organizacyjnym wykorzystać nie tylko własne doświadczenia krajowe ale i sprawdzone międzynarodowe. Wierze w sens pozytywnej ale i twórczej kontynuacji. Do tego jednak trzeba odwagi, szczerości i odpowiedzialności wobec leczonych i leczących. Dlatego moim następcom życzę sukcesu i dziele się także własnym doświadczeniem aby go uzyskać.

Często słyszę od lekarzy „my chcemy leczyć, a nie wypełniać papierki”, ta biurokracja zazwyczaj odbywa się kosztem pacjentów, którzy czekają w kolejkach i są niezadowoleni. Dlaczego wdraża się rozwiązania, które szkodzą jednej i drugiej stronie: lekarzowi i pacjentowi.

To bardzo uproszczony pogląd.

…ma to swoje odzwierciedlenie zarówno w działalności lekarzy (obowiązki występujące podczas procesu leczenia), jak i prawników (ważny element w procesach).

Nowoczesna medycyna jest bardzo odpowiedzialna nie tylko w aspekcie medycznym …ale także etycznym, ekonomicznym i organizacyjnym. Nie wszyscy to rozumieją nadal w naszym kraju ale jest to proces którego się nie da zatrzymać. Wystarczy śledzić i obserwować doświadczenia jakie funkcjonują w najlepszych szpitalach i przychodniach na świecie. Oczywiście informatyzacja pomaga i to mocno ale nie zastąpi lekarza, pielęgniarki, ratownika, rehabilitanta ,diagnosty laboratoryjnego, opiekuna medycznego. Każdy z nich ma ważną rolę do spełnienia. Elementem poprawności i spełniania standardów jest prowadzenie nowoczesnej dokumentacji. Czasy kiedy mówiono my lekarze jesteśmy tylko od wyższych celów nie biurokratycznego wypełniania dokumentacji nie przeszły do historii nie ze względu na podział ról i kompetencji ale ze względu na rosnącą odpowiedzialność  zespołu leczącego wobec chorego .

Strajkują górnicy, nauczyciele, rolnicy, ostatnio strajk zorganizowali też adwokaci. Jak ma się zasada Primum non nocere do strajkujących lekarzy czy pielęgniarek, czy wypada im odejść od chorych pacjentów i krzyczeć pod Sejmem? Dlaczego w demokratycznym państwie prawa tak trudno o dialog?

Polacy są społeczeństwem które dopiero uczy się dialogu i rozwiązywania wielu trudnych spraw w oparciu o dialog społeczny. Jesteśmy wciąż bardzo młoda demokracją która także pobiera nauki i doświadczenie od krajów z tradycjami silnej i ugruntowanej demokracji. Tego wciąż musimy się uczyć. Kiedy sięgam do bardzo trudnego dla mnie strajku pielęgniarek anestezjologicznych w szpitalu w Wyszkowie który już trwał ponad tydzień w pierwszym tygodniu mojego bycia ministrem zdrowia pamiętam, że dialog wskazał na racje i argumenty wszystkich stron. To nie była tylko kwestia bardzo niskiego uposażenia pielęgniarek anestezjologicznych tym szpitalu ale problem restrukturyzacji tego szpitala dokonywany równie  z determinacją przez Dyrektora pielęgniarkę z zawodu. Jako mediator i w tej roli po 30 godzinach mediacji udało się ten strajk zakończyć ale wyniosłem wtedy przekonanie ze na pewno podejmę zdecydowane działania aby poprawić sprawę finansowania tego środowiska i rozpocznę zmiany systemowe w tym zawodzie. Mam świadomość ze wprowadzone przeze mnie rozwiązania(4x400zl) dla środowiska pielęgniarskiego nie są rozwiązaniem optymalnym ale w okresie przejściowym, nikt lepszego nie wymyślił poprawiając sytuację tego środowiska i mając czas na uruchomienie rozwiązań szerszych kompleksowych pozostając w zgodzie także z pracodawcami i możliwościami płatnika .

A jako lekarz?

Nadal jako lekarz nie wyobrażam sobie odejścia od łóżka chorego i pozostawienie chorego z niedostateczna opieką. To jest etycznie i organizacyjnie niedopuszczalne i nie szukajmy argumentów aby takie postawy usprawiedliwiać. W demokratycznym państwie istnieją przecież formy protestu zgodne z prawem które nie narażają chorego na pozbawienie opieki i zagrożenie życia i zdrowia.

Panie Profesorze, serdecznie dziękuję za piękną opowieść, o Profesorze Relidze, medycynie, pacjentach, sukcesach i polityce…

e8HQ1-URA8htPPQKBpdeI3rUsS3RGmRWPR3iuq9eToc

Profesor dr hab. med. Marian Zembala– kardiochirurg, krajowy konsultant ds. kardiochirurgii, Minister Zdrowia (2015), poseł na Sejm VIII kadencji, Dyrektor Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu, Kierownik Katedry i Oddziału Klinicznego Kardiochirurgii i Transplantologii SUM

Pierwsze urodziny bloga

Aneta Sieradzka17 grudnia 2015Komentarze (0)

17 grudnia 2014 roku w Krakowie, w mroźne popołudnie pojawił się pierwszy wpis na blogu prawowtransplantacji.pl

W ciągu 12 miesięcy zamieściłam na blogu blisko 70 wpisów poświęconych aspektom prawnym w transplantologii, zarówno w Polsce jak i na świecie, wpisów informujących o wydarzeniach naukowych, społecznych i edukacyjnych poświęconych transplantologii  w których uczestniczyłam, m.in. w Pradze, Londynie, Rzymie, Krakowie, Warszawie.

Blog prawo w transplantacji nieustannie się rozwija…. aby przybliżyć Czytelnikom głos środowiska medycznego powstała zakładka wywiady, dla lekarzy ze wszystkich ośrodków transplantacyjnych w Polsce, chirurgów-transplantologów, pielęgniarek, koordynatorów transplantacyjnych i tych wszystkich osób, które o skomplikowanych zabiegach transplantacyjnych mogą powiedzieć bardzo wiele i przedstawić medyczny punkt widzenia.

Jest to również miejsce dla pacjentów, którzy mogą podzielić się swoją historią związaną  z przeszczepieniem narządu, tym samym być inspiracją i nadzieją dla osób, które oczekujących na przeszczepienie i tych którzy mają dylemat czy zostać dawcą narządów. Jest to miejsce dla  każdego, kto chciałby zgłębić swoją wiedzę o transplantacjach narządów.

ALE gdzieś musi być źródło inspiracji i wsparcia… ♥

Ciągle się uczę, słucham i rozmawiam bo każda historia jest inna… Profesorowie medycyny, lekarze, chirurdzy, transplantolodzy, pielęgniarki, koordynatorzy transplantacyjni, organizacje pozarządowe wspierające rozwój transplantologii, pacjenci, biorcy i dawcy, którzy codziennie stanowią dla mnie solidną porcję inspiracji do dalszych działań.

Nie byłoby tego bloga gdyby nie Prezes Rafał Chmielewski i jego międzynarodowy web.lex, który  zapewnia profesjonalną obsługę bloga.

Szanowni Czytelnicy, serdecznie dziękuję, że jesteście – każdego dnia tak licznie!

 

Kameralno-karmelowe urodziny bloga, czyli autorski torcik sernikowo-karmelowy według szkockiej receptury, kwiatki i radość… dużoooo radości ! 😉

 

c2681739-3145-4bb2-b18e-811fd8bd26a8

PS. Bo każdy ma swojego Anioła.

Sukces ma wielu ojców, a porażka jest sierotą. To znane powiedzenie, każdy z nas może odnieść do wielu sytuacji z własnego życia. Czy do transplantologii również? O taaak! Recepta na sukces? Dlaczego tak ważna i potrzebna jest edukacja społeczeństwa? I tak na marginesie, sukcesom zazwyczaj towarzyszą trudy i małe szkodniki 🙂 Profesor Andrzej Chmura, wybitna postać polskiej transplantologii,  przeczytajcie o czym miałam przyjemność porozmawiać z Panem Profesorem…

Panie Profesorze,  kieruje Pan Kliniką Chirurgii Ogólnej i Transplantacyjnej Szpitala Klinicznego Dzieciątka Jezus w Warszawie, która jest wiodącym ośrodkiem jeśli chodzi o przeszczepy nerek. Co ma wpływ na sukcesy w transplantologii?

W działaniach leczniczych oczywiście liczy się wiedza fachowa i umiejętność rozwiązywania trudnych przypadków i leczenia powikłań, które przynosi każdy dzień. Kompetencje zawodowe Zespołu są podstawą do rozpoczęcia i rozwijania programu przeszczepienia narządów. Im więcej programów się prowadzi, tym większe kompetencje musi mieć Zespół. W przypadku naszej Kliniki przeszczepiamy nerki, w tym od żywych dawców, trzustki w różnych wariantach, wątroby i wyspy trzustkowe. Tak duży repertuar transplantacyjny, połączony z prowadzeniem normalnych operacji ogólnochirurgicznych wymaga dobrej organizacji pracy i dużego wysiłku całej załogi, aby sprostać zadaniom, zwłaszcza w sytuacji kumulacji kilku przeszczepień jednocześnie.

Kluczem do sukcesu było…?

Co do liczby transplantacji natomiast kluczem do osiągnięcia sukcesu były intensywne działania edukacyjno – promocyjne na terenie woj. mazowieckiego i świętokrzyskiego członków Zespołu Kliniki wraz z koordynatorami (1 do przeszczepień od dawców żywych i 2 do spraw przeszczepień od dawców zmarłych). W ciągu kilku lat było tych spotkań, konferencji, sympozjów ponad 300! Poza tym mamy duży zespół bardzo zaangażowany w pracy, gotowy do poświęceń i pracy w nocy i święta, gdy tylko trzeba jechać po narządy, a następnie je przeszczepiać. To pozwoliło nam w ubiegłym roku wykonać rekordową liczbę przeszczepień – aż 235 narządów!

To rewelacyjny wynik, ale  chirurg to także menadżer?

Oczywiście tak, jednak z bardzo małym wpływem na finansowanie procedur transplantacyjnych, a opłacalność i uczciwe wynagrodzenie dla ciężko pracującego zespołu jest bardzo ważne w drodze do sukcesu. Niestety niektóre procedury są skalkulowane znacznie poniżej kosztów, dotyczy to zwłaszcza przeszczepienia nerek, pobrania nerki od żywego dawcy oraz braku wynagrodzenia w ogóle w przypadku gdy narząd nie jest pobrany, albo jest pobrany, ale nie przeszczepiony. To duża strata dla aktywnych Ośrodków transplantacyjnych, bo z braku dawców musimy coraz częściej akceptować tzw. dawców o rozszerzonych kryteriach, u których jakość narządów ocenia się na miejscu (dotyczy przede wszystkim wątrób) i nie zawsze mogą być pobrane, jednak ludziom za pracę trzeba zapłacić. Mimo braku finansowania Ośrodek transplantacyjny/Szpital musi pokryć koszty związane z wyjazdem, pobraniem wątroby czy nerki do przeszczepienia albo wykonanie badania histopatologicznego (przy podejrzeniu nowotworu u dawcy) strata może wynosić nawet 3 tys. Na każdym pobraniu nerki do przeszczepienia od żywego dawcy, zwłaszcza z zastosowaniem nowych metod wideoskopowych (taki sposób pobrania jest jednym z czynników zachęcających do donacji) strata może wynosić nawet 6 – 8 tys. na każdym zabiegu! Podobne straty notuje się z powodu złego zaszeregowania przez NFZ do procedur przewlekłych, zamiast do nielimitowanych transplantacyjnych jakimi w rzeczywistości są: indukcja immunosupresyjna, perfuzja nerki przed przeszczepieniem pompą w hipotermii, czy nietypowe przeszczepienie nerki.

To warunkuje konieczność zmian finansowania procedur…

Zrozumiałe jest, że Dyrekcja Szpitala ma zastrzeżenia do procedur, które przynoszą straty finansowe i tylko przywrócenie prawidłowych warunków finansowania transplantologii może być kluczem do jej prawidłowego i dynamicznego rozwoju.

W tym roku, do listopada włącznie przeszczepiono 59 nerek od żywych dawców i 896 od dawców zmarłych, a 910 osób jest wpisanych na krajową listę oczekujących na przeszczep nerki. Liczba przeszczepów wciąż jest nieadekwatna do liczby oczekujących na nowe życie. Jak to zmienić?

Przede wszystkim trzeba sobie wyjaśnić, że nie jest tak wspaniale, jak wynikałoby z bilansu przedstawionego wyżej, który sugeruje, że przeszczepiamy niemal tyle ile potrzeba, otóż niestety tak nie jest.

W Polsce jest ok. 20000 dializowanych chorych, z których na aktywnej liście w Poltransplancie figuruje jedynie 900 osób. Łatwo obliczyć, że stanowią oni zaledwie 4,5%. W USA odsetek chorych dializowanych, którzy są na aktywnej liście do przeszczepienia wynosi od 20 do 40% odpowiednio do grupy wiekowej, a w większości krajów Europy także znacznie większy niż w Polsce. To oznacza, że stosunkowo krótki czas oczekiwania na przeszczepienie w naszym kraju, bo ok. 8 miesięcy jest raczej odzwierciedleniem niskiej zgłaszalności chorych do przeszczepienia, a nie bardzo dobrej kondycji polskiej transplantologii. Wiemy, że wielu chorych musi prosić o zgłoszenie ich na listę aktywną, bo sami nam o tym opowiadają i piszą skargi.

Dlaczego tak się dzieje, że lekarze nie chcą zgłaszać chorych do przeszczepu?

Nie wynika to oczywiście ze złej woli lekarzy prowadzących dializy, ale niedostatecznego finansowania, bo NFZ płaci za badania przygotowawcze, ale tylko 1 raz, co jest absurdem, bo chory, który czeka na przeszczepienie np. 5 lat, albo utracił przeszczep i jest ponownie kwalifikowany, musi mieć nowe badania, inaczej nie będzie mógł być przeszczepiony. Stacje dializ zlokalizowane w szpitalach, najczęściej z poczucia obowiązku i odpowiedzialności za chorego wykonują te badania, nawet bez ich finansowania, zadłużając się przy tym, jednak w prywatnych stacjach dializ jest to znacznie trudniejsze, bo nie mają one własnej bazy szpitalnej, a wszystkie koszty są  dokładnie wyliczone. Brak pieniędzy na wykonanie badań w tych stacjach co najmniej znacznie opóźnia całą procedurę zgłoszenia do transplantacji. Tracą na tym chorzy, bo bez wymaganych badań każdy pacjent będzie zdyskwalifikowany w ośrodku transplantacyjnym i trzeba na jego miejsce ściągać kolejnego chorego, często z odległej o kilkaset kilometrów stacji dializ, a czas działa na niekorzyść narządu  pobranego do przeszczepienia. Takie sytuacje, kiedy nie można zaakceptować chorego do przeszczepienia zdarzają się coraz częściej, a nieraz zdarza się kilka dyskwalifikacji po kolei. Tak więc jeśli zamierzamy promować transplantologię, to w ślad za tym muszą iść adekwatne środki finansowe, inaczej nie dołączymy do najaktywniejszych krajów europejskich.

Z tego co Pan Profesor mówi, to nie wygląda to za dobrze bo problem nie polega tylko na niedostatecznej liczbie dawców, ale przede wszystkim na potrzebie zwiększenia nakładów finansowych na transplantologię bo jak wiemy przeszczepienie narządu do tanich nie należy.

Oceniając obiektywnie pozycję Polski w przeszczepianiu nerek, na tle innych krajów europejskich należy powiedzieć, że jest nieco lepiej, niż 10 lat wstecz, bo mamy teraz 30 przeszczepień nerki na mln mieszkańców, co stanowi awans z 21 na 1 mln mieszkańców. Znacznie gorzej jest z innymi narządami, choć największy postęp notuje się w przeszczepianiu wątroby, głównie za sprawą Zespołu Prof. M. Krawczyka ze Szpitala przy ul. Banacha w Warszawie, który wykonał ponad 180 transplantacji wątroby w roku ubiegłym.

W dzisiejszych czasach mamy niczym nieograniczony dostęp do fachowej wiedzy, a o przeszczepach wciąż krążą legendy i mity, skąd one się biorą zwłaszcza u młodych ludzi?

Niestety wiedza jest wciąż niewystarczająca i to zarówno wśród społeczeństwa, jak i wśród personelu medycznego, w tym lekarzy. Zadaniem Ministerstwa Zdrowia jest działanie na rzecz edukacji i promocji transplantologii. Jest to już od kilku lat realizowane w ramach Narodowego Programu Rozwoju Medycyny Transplantacyjnej i dzięki programowi „Partnerstwo dla Transplantacji” zainicjowanemu przez Prof. W. Rowińskiego kilka lat temu i aktywnemu w kilku województwach w Polsce. Działanie te są jednak wciąż niewystarczające i należy je znacznie zintensyfikować. Jest tu także ogromna rola do odegrania dla mediów, w których powinny się znaleźć cykliczne audycje edukacyjne o transplantologii, z wyjaśnieniem uwarunkowań prawnych, organizacyjnych i technicznych aspektów transplantologii, z dokładnym wytłumaczeniem że jest to sposób ratowania życia ludziom. Pokazanie chorych przed przeszczepieniem i po, aby można było zobaczyć na własne oczy różnicę. Takie systematyczne działania popierane przez rząd Hiszpanii rozpoczęte w latach 80-tych doprowadziły w ciągu kilku lat do najlepszych wyników pod względem liczby dawców na 1 mln mieszkańców w Europie i na świecie! Wystarczy tylko skopiować ten model i wdrożyć w życie.

Mamy dobrą ustawę transplantacyjną wzorowaną na zachodnich rozwiązaniach, kościół katolicki popiera przeszczepienia, lekarze posiadają wiedzę i doświadczenie na światowym poziomie, a pomimo to pojawiają się teorie spiskowe dotyczące śmierci mózgu, które godzą w transplantologię lekarzy i pacjentów, którzy latami czekają na nowe życie i nie każdy z nich zdąży dożyć do przeszczepu.

Po pierwsze media dopuszczają do głosu niekompetentnych przeciwników transplantologii jak panowie Talar czy Norkowski, którzy wypowiadają swoje herezje w telewizji i radio i wprowadzają zamęt w głowach społeczeństwa. Widziałem kilkakrotnie audycje z udziałem wymienionych panów, których interlokutorami byli aktorzy, albo redaktorzy, a nie neurochirurdzy, czy anestezjolodzy, którzy potrafiliby natychmiast obnażyć ich niekompetencje i brak podstawowej wiedzy na temat śmierci mózgu i oceny medycznej.

Po drugie w każdej sytuacji spornej, jak ta ze zmarłym w szpitalu we Wrocławiu młodym człowiekiem, którego matka nie zgodziła się na pobranie narządów, powinno się ukazać kilka audycji, które pokazałyby dlaczego należy się godzić na pobranie narządów od zmarłych niespodziewanie bliskich i pokazać ile ludzi czeka na narządy i wszystko dokładnie tłumaczyć, uświadamiając społeczeństwu, że każdy może znaleźć się w sytuacji oczekującego na czyjąś zgodę, aby zachować życie. Taka świadomość często pomaga podjąć właściwą decyzję.

Czy to nie jest tak, że ludzie lubią po prostu sensacje i doszukują się ich także w transplantologii, wyobrażając sobie np. handel narządami, który kwitnie w krajach trzeciego świata, wycinanie nerek w pociągu, czy porwania dla pozyskania narządów?

To jasne, że ludzie kochają sensacje, ale handel narządami jest akurat w Polsce niemożliwy, bo przeszczepienie to nie zabieg który można przeprowadzić w stodole, a wielkie przedsięwzięcie, w którym bierze udział ponad 20 osób. Musi być wyspecjalizowana pracownia immunologiczna (badanie zgodności immunologicznej trwa 9 godzin!), laboratorium analityczne, wyszkoleni chirurdzy z całym zapleczem, punkt krwiodawstwa z zabezpieczeniem krwi i osocza i wiele innych elementów. Tak więc handel narządami w naszym kraju można wsadzić między bajki tym bardziej, że jest to proceder ścigany prawem, a w dość niewielkim środowisku polskich transplantologów nie dałoby się nic zrobić w ukryciu, czy tajemnicy.

Pan Profesor wyróżnia się także szczególną aktywnością społeczną, wspiera Pan projekt edukacyjny Bieg po Nowe Życie, w którym również uczestniczyłam, czy lekarze zwłaszcza w małych miejscowościach powinni bardziej włączyć się w propagowanie dawstwa narządów, wyjść do ludzi i edukować?

Rzeczywiście nie ograniczam się do zawodowego kontaktu z transplantologią, ale od lat pomagam promować transplantologię także poza szpitalem. W 2005 roku współuczestniczyłem w stworzeniu Polskiego Stowarzyszenia Sportu po Transplantacji, które zrzesza sportowców po przeszczepieniu narządów aktualnie 150 osób. Organizujemy co roku letnie i zimowe mistrzostwa Polski, a w każdej miejscowości rozgrywania zawodów organizujemy wykłady na temat transplantologii dla młodzieży i społeczeństwa. Nasi sportowcy biorą udział w mistrzostwach Europy i świata, rozgrywanych naprzemiennie co 2 lata. W ubiegłym roku zorganizowaliśmy w Krakowie 8 Mistrzostwa Europu dla Osób po Transplantacji i Dializowanych, w których wzięło udział 450 osób, w tym 360 zawodników. Impreza była ogromnym sukcesem organizacyjnym, i oceniona przez Prezes Europejskiej Federacji Judit Berente, jako najlepsza w historii mistrzostw. Dodatkowo, a może przede wszystkim była także ogromnym sukcesem sportowym, bo nasi zawodnicy zajęli drugie miejsce w ogólnej klasyfikacji medalowej. Fakt rozgrywania zawodów w kraju, umożliwił uczestnictwo ponad 50 polskich sportowców (ze względów finansowych na imprezy międzynarodowe jedzie 5 – 10 zawodników z uwagi na brak funduszy), którzy zdobyli łącznie 138 medali!

Dlaczego warto uczestniczyć w „Biegu po nowe życie”

  Bierzemy także udział w „Biegu po nowe życie” bo jest to bardzo dobry sposób promocji transplantologii. Udział celebrytów i nagłośnienie imprezy w mediach przykuwają uwagę widzów do problemów transplantologii i skłaniają do poszukiwań informacji, o co nam właśnie chodzi. Zawsze także udaje się przemycić wiele informacji w postaci wykładów zarówno samym uczestnikom, jak i zgromadzonym widzom. Korzyść jest więc obopólna.

Czytając niektóre publikacje lub słuchając wypowiedzi ludzi podważające w sposób absurdalny osiągnięcia medycyny transplantacyjnej, jako prawnik dostrzegam w nich ewidentne naruszenie dóbr osobistych lekarzy, transplantologów, ale też tych wszystkich osób, które uczestniczą w skomplikowanym procesie transplantacji, w pobraniu i przeszczepieniu narządu. Co może skłaniać do działań, które są szkodliwe, ale też stanowią naruszenie prawa?

Oprócz strat, które Pani wymieniła, największą stratę ponoszą chorzy, oczekujący na przeszczepienie narządów, a dla wielu z nich brak przeszczepienia oznacza śmierć, której można uniknąć właśnie przez wykonanie transplantacji. Tak więc de facto takie nieodpowiedzialne działania przynoszą szkodę społeczeństwu. Dodam, że wielokrotnie osoby występujące przeciw transplantacji stosują demagogiczne argumenty, zupełnie oderwane od dowodów naukowych i opinii gremiów lekarskich, etycznych i nawet kościelnych. Niestety nie stanowią one naruszenia prawa, bo w takim przypadku ponieśliby oni już dawno konsekwencje prawne swoich szkodliwych wystąpień, jednak szkoda społeczna jest ewidentna. Stąd rola mediów, które powinny takie osoby skazać na publiczny niebyt, a jeśli już się ich dopuszcza do głosu, to powinno się to odbywać zawsze z obecnością specjalistów i bezpośrednią weryfikacją medyczną i prawną, z powołaniem się na odpowiednie paragrafy, opinie i normy etyczne, a także przesłania religijne, co pozwoli od razu w sposób pewny i zdecydowany zadać kłam ich nieprawdziwym wypowiedziom. No i oczywiście konieczne jest znaczne zwiększenie działań edukacyjnych, już na poziomie szkół ponadgimnazjalnych w ramach programów nauczania, działań popularno – naukowych w mediach i szkoleń i spotkań w środowisku medycznym, co pozwoli społeczeństwu wyrobić prawdziwy pogląd na transplantologię, którego nie zdołają zachwiać nieodpowiedzialne wypowiedzi lub epizodyczne zdarzenia nieprawidłowe, które mogą się pojawić zawsze w każdej dziedzinie działalności ludzkiej. Tylko takie systematyczne, kompleksowe działania promocyjno – edukacyjne mogą przynieść w ciągu kilku lat zasadniczą zmianę świadomości społecznej na korzyść polskiej transplantologii.

W styczniu 2016 roku będziemy obchodzić 50ty jubileusz od pierwszego udanego przeszczepienia nerki, jakie wyzwania stoją przed transplantologią?  

No cóż musimy znacznie zwiększyć wysiłki, aby wykorzystać wszystkie możliwości, jakie mamy już teraz, aby zwiększyć liczbę przeszczepień zarówno od dawców zmarłych, jak i żywych. To promocja wymagająca wysiłku zespołów transplantacyjnych. Przykładem, że można to osiągnąć jest rekordowa liczba 235 przeszczepień narządowych wykonana przez Zespół  Kliniki Chirurgii Ogólnej i Transplantacyjnej w Szpitalu Dzieciątka Jezus w Warszawie, (którym kieruję od 9 lat) w roku ubiegłym – w tym 21 przeszczepień nerek od dawców żywych, co stanowi 40% przeszczepień od żywych w całej Polsce. Jest to najlepszym dowodem, że jest to możliwe. Ten rok może być dla nas równie dobry, bo do dnia 6 grudnia wykonaliśmy niemal 200 transplantacji   (144 transplantacji nerek w tym 21 przeszczepień nerki od dawców żywych, 41 wątrób i 8 trzustek, 3 wysp trzustkowych).

Panie Profesorze, gratuluję sukcesów i bardzo dziękuję za poświęcony czas!

zdj1 (2)

Profesor  dr hab. n. med. Andrzej Chmura